Jak samorząd ratuje basen

Burmistrz myśli, starosta wysyła pismo, a prezes daje darmowe karnety pracownikom.

Pod koniec października informowaliśmy, że losy krytej pływalni Świat Wodny Cenos są niejasne. W marcu 2009 r. mija dziesięcioletni okres, w którym firma Cenos jest zobowiązana do utrzymywania obiektu. Prezes firmy Bogdan Cichy mówi, że basen przynosi straty, a Cenos nie zamierza długo dokładać do interesu. W grę wchodzą sprzedaż i likwidacja.

Reklama

Ta informacja nieco zmroziła lokalnych polityków, bo ewentualne zamknięcie pływalni może spowodować ogromne społeczne niezadowolenie. Pierwszy zadziałał starosta Dionizy Jaśniewicz.

- W tym tygodniu został wysłany list do właścicieli firmy z prośbą o oficjalne stanowisko co do przyszłości krytej pływalni we Wrześni. W zależności od tego, jaką otrzymamy odpowiedź, zostaną podjęte dalsze kroki - mówi Olga Kośmińska, asystentka starosty. Najwięcej inicjatywy w tej materii powinien wykazać burmistrz Wrześni.

Zapytaliśmy Tomasza Kałużnego, jakie podejmie działania w sprawie basenu. - Myślę - odparł. - Będę o niego walczył jak lew - dodał. Konkretów na razie brak. Niech więc przemówią liczby. Gmina Września organizuje lekcje pływania dla uczniów klas IV. W tym roku na bilety wstępu dla dzieciaków zamierza wydać 50 tys. zł. Do tego zabezpiecza jeszcze pensję instruktora - 38 tys. zł i dowóz - 10 tys. zł.

Starostwo powiatowe wydaje w sumie 40 tys. zł na zajęcia na basenie dla dzieci z Zespołu Szkół Specjalnych oraz w ramach akcji letniej. W biednej gminie Kołaczkowo znaleziono nawet środki na lekcje pływania. Urzędnicy postarali się o dofinansowanie z Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej. Za bilety wstępu zapłacili 3 750 zł, po dodaniu kosztów instruktora i dojazdu suma zwiększa się do 10 tys. zł.

Gmina Nekla wydaje 4 750 zł na bilety dla dzieciaków. Gmina Miłosław wydaje na lekcje pływania 44 tys. zł. Połowa to koszt biletów. Dodajmy jeszcze, że Cenos, jako zakład pracy chronionej, jest od lat zwolniony z podatku od nieruchomości.

- Jesteśmy na minusie, lecz nie są to astronomiczne kwoty. Niestety, musimy wypruwać sobie flaki, aby chociaż utrzymać ten niewielki minus - mówi prezes Bogdan Cichy. Tymczasem nie brakuje chętnych do korzystanie z basenu. Czasami nie ma miejsca do pływania.

- W niektórych godzinach jest na basenie ciasno, ale frekwencja utrzymuje się na tym samym poziomie od miesięcy. Wrażenie optyczne może jest inne, bo wielu pracowników ma darmowe karnety -dodaje.

Prezes zaprzeczył, jakoby firma wypowiadała szkołom umowy na lekcje pływania.

Filip Biernat

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje