Jest nagroda za pomoc w odnalezieniu Ewy Tylman zaginionej w Poznaniu

Wyznaczono 10 tysięcy złotych nagrody za pomoc w znalezieniu zaginionej w Poznaniu Ewy Tylman. W poszukiwania włączyło się biuro detektywistyczne Rutkowski. Kobieta ostatni raz widziana była w nocy z 22 na 23 listopada na ulicy Mostowej. Tej nocy mogła też przebywać w okolicach przystanku tramwajowego na ulicy Królowej Jadwigi w pobliżu AWF-u. Do dzisiaj nie ma z nią kontaktu.

Ewka, gdziekolwiek jesteś, wiedz, że stajemy na głowie, by cię znaleźć - mówił podczas spotkania z dziennikarzami brat Ewy Tylman, Piotr. Na pewno ją znajdziemy, cokolwiek się stało - stwierdził emocjonalnie.

Reklama

Podczas konferencji, w której uczestniczył także Krzysztof Rutkowski, poinformowano, że oprócz nagrania z miejskiego monitoringu, udało się zabezpieczyć także film z kamery nocnego tramwaju. Wynika z niego, że o 3:40 Ewa jeszcze żyła.

Wcześniejsze doniesienia mówiły, że ostatnie zdjęcia z monitoringu pokazują zaginioną kobietę o godzinie trzeciej na ulicy Mostowej. Była wtedy w towarzystwie młodego mężczyzny, kolegi z pracy.

Mężczyzna twierdzi jednak, że nic nie pamięta z nocy, kiedy zniknęła Ewa. Zapewnia jednak, że będzie współpracował z organami ścigania. Wkrótce zostanie poddany badaniom, by sprawdzić, czy w jego organizmie nie ma podejrzanych substancji, które mogłyby spowodować zanik pamięć. Ma także poddać się badaniom na wariografie, by potwierdzić swoją wersję wydarzeń feralnej nocy.

Detektywi biorą pod uwagę trzy hipotezy zaginięcia Ewy. Niewykluczone, że kobieta została porwana - obezwładniona i siłą zaciągnięta do auta. Mogło też dojść do nieszczęśliwego wypadku, a ciało kobiety wpadło do rzeki. Niestety brana też jest pod uwagę wersja, że Ewa została zamordowana. W najbliższą sobotę biuro Rutkowski ma za pomocą drona przeszukać okolice Warty.

Brat Ewy, Piotr wierzy w odnalezienie siostry. Nie wiemy, gdzie jest. Musimy to ustalić. Wszystko może się zdarzyć - zaznaczył. Ona musi brać leki, sztuczny hormon tarczycy. Może obyć się bez niego dwa, trzy dni. Nie powinno się stać nic strasznego, ale teraz powinna go brać - podkreślał. Apeluje do wszystkich o pomoc w znalezieniu siostry i ustaleniu szczegółów tamtej nocy.

Apele policji i bliskich Ewy Tylman już przyniosły efekty. Właśnie dzięki komunikatom w mediach i w internecie udało się odnaleźć dowód osobisty 26-latki. Kobieta, która go znalazła, odesłała go od razu w poniedziałek pod adres, jaki znalazła w dokumencie. Dopiero, gdy zobaczyła policyjne komunikaty, zgłosiła się na policję. Dzięki temu teraz więcej już wiadomo, którędy szła zaginiona Ewa Tylman. Andrzej Borowiak z wielkopolskiej policji poinformował, że dowód został znaleziony około godziny piątej rano.

Ewa Tylman pochodzi z Konina. Do Poznania przeprowadziła się w zeszłym roku, gdy dostała propozycję pracy.

Rysopis zaginionej:

Wiek 26 lat, wzrost 165 cm, waga ok. 60 kg, szczupłej budowy ciała, włosy ciemne, proste do ramion, uszy przylegające, nos normalny (dołek na koniuszku nosa).

W chwili zaginięcia kobieta ubrana był w szary płaszcz do pasa z kapturem, czarne spodnie jeansowe, czarny sweter, czarne buty na obcasie oraz czarną torebkę z ćwiekami.

Wszystkie osoby, które mają jakiekolwiek informacje mogące przyczynić się do ustalenia miejsca pobytu zaginionej prosimy o kontakt z policjantami z Komisariatu Policji Poznań-Nowe Miasto przy ul. Polanka 24 - pod numerem telefonu (61) 841-23-13 lub 61-841-23-11 - czynne całą dobę.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy