Krwawe blokady rolnicze

Ósmy dzień rolnicy blokowali drogi w kraju. W miejscowości Cienia II (Wielkopolskie) policjanci strzelali do protestujących gumowymi kulami w odpowiedzi na rzucanie w stronę funkcjonariuszy cegłami i sztachetami. Są ranni. 

Wielkopolskie

Reklama

Rolnicy protestowali w ok. 50 miejscach w Wielkopolsce. W miejscowości Cienia rolnicy zaczęli rzucać w stronę policjantów cegłami i sztachetami. Funkcjonariusze odpowiedzieli strzałami z broni gładkolufowej. Pięciu rolników zostało rannych, w tym jeden ciężko - stracił oko. Wśród policjantów jest dwóch poszkodowanych.

- Policja użyła użyła siły po tym jak rolnicy obrzucili radiowozy kamieniami i sztachetami. Wcześniej oddała trzy salwy ostrzegawcze z broni gładkolufowej w powietrze. Jednak tłum stał się bardziej agresywny i konieczne stało się użycie tej broni - wyjaśniła Ewa Olkiewicz, rzeczniczka prasowy wielkopolskiej policji.

Obecnie w miejscowości Cienia II znajduje się ok. 100 policjantów i ok. 800 uczestników rolniczego protestu. Sytuację próbuje uspokoić poseł LPR Witold Tomczak, prowadząc na miejscu negocjacje. Roman Szeląg z kaliskiej policji nie wyklucza, że być może konieczne będzie włączenie do interwencji dodatkowych sił policyjnych z Poznania.

Kilkudziesięciu rolników przed południem próbowało zablokować tę trasę objazdową starymi maszynami rolniczymi. Po południu podjęli próbę blokady ponownie, tym razem wzmocnieni przez protestujących, którzy przyjechali z Marchwacza.

O godz. 12. skończyły się utrudnienia występujące na drodze nr 2 z Warszawy do Poznania w Kłodawie. Rolniczy protest na tej trasie trwa w Chełmnie na odcinku Poznań-Świecko, ale samochody są tam przepuszczane co 15 minut.

Do interwencji policji doszło w Opatówku, na drodze którą policja zorganizowała objazd zablokowanego odcinka trasy krajowej nr 5 w Marchwaczu. Grupa ok. 20 rolników próbowała zablokować ten objazd. Funkcjonariusze zatrzymali jednego z protestujących, który nie chciał się wylegitymować. Droga jest przejezdna, ale rolnicy i policjanci nie opuszczają tego miejsca.

W Marchwaczu ok. 300 rolników całkowicie zablokowało drogę krajową nr 5, ale korków na trasie nie ma, ponieważ policja zorganizowała objazdy. Na poboczu płoną opony. Protestujący prowadzą spór z policją o zwrot starej młockarni, którą do tej pory wykorzystywali do blokowania drogi, a którą dzisiaj rano funkcjonariusze wywieźli na policyjny parking do Kalisza.

Barbara Buśkiewicz, rzeczniczka kaliskiej policji, wyjaśniła, że maszynę wywieziono, ponieważ utrudniała ruch, a poza tym podejrzewano, że rolnicy gromadzą w niej kamienie i inne przedmioty. Zabrano m.in. flagi znalezione w młockarni i taśmy, które w czasie blokad przeciągano przez jezdnię.

Policja zapowiada, że odda młockarnię tylko jej właścicielowi. Protestujący domagają się jej zwrotu i odpowiadają, że pochodząca z 1924 roku maszyna niemieckiej firmy Weltmeister jest ich wspólną własnością oraz symbolem ich rolniczego protestu.

Mazowieckie

Zakończyły się blokady rolnicze na Mazowszu. Pikiety miały spokojny przebieg - poinformowała Mazowiecka Komenda Wojewódzka Policji z siedzibą w Radomiu.

- Około godziny 16 dobiegły końca blokady w Gończycach koło Garwolina i Zbuczynie koło Siedlec - powiedziała Magdalena Siczek z zespołu prasowego mazowieckiej policji.

Dwie godziny wcześniej rozeszli się rolnicy pikietujący w Gołyminie i Dreglinie koło Ciechanowa oraz Uniszkach w powiecie mławskim. Około godz. 13 pikiety zakończyli rolnicy w Sochaczewie i Grudusku w powiecie ciechanowskim.

Według policji, manifestacje odbyły się w siedmiu miejscowościach na Mazowszu.

Od tygodnia rolnicy na Mazowszu blokują przejścia dla pieszych. Domagają się poprawy opłacalności swojej produkcji. W czwartek wznowią protest.

Warmińsko-Mazurskie

Około godz. 15. rolnicy zakończyli blokady na Warmii i Mazurach. W środę protesty odbyły się w pięciu miejscach regionu. Według policji, przebiegały spokojnie.

Jako ostatni na Warmii i Mazurach środowy protest zakończyli ok. godz. 15 rolnicy, którzy blokowali drogę krajową nr 7 Gdańsk-Warszawa w miejscowości Małdyty.

Według policji, protestujący, najpierw stali na poboczu, a potem weszli na drogę. Co 20 minut przepuszczali samochody.

Rolnicy blokowali także drogę krajową nr 51 w Dobrym Mieście, prowadzącą do polsko-rosyjskiego przejścia granicznego w Bezledach.

Protesty na drogach odbyły się również w Lubawie, Suszu i Łąkach Bratiańskich koło Nowego Miasta Lubawskiego. Protest w Rybnie zakończył się przekazaniem petycji wójtowi gminy.

We wszystkich protestach uczestniczyło kilkuset rolników. Policja zapewniła, że wszędzie było spokojnie i nie doszło do incydentów.

Podlaskie

Około 20-osobowa grupa rolników z powiatu monieckiego rozpoczęła w środę kilka minut przed godziną 11. protest na drodze Białystok-Ełk w Knyszynie w województwie podlaskim.

Z informacji policji wynika, że rolnicy - podobnie jak w poniedziałek i wtorek - chodzą z transparentami po przejściu dla pieszych. Ruchem w tym miejscu kieruje policja.

Jak poinformowała Renata Grzybowska z komendy powiatowej policji w Mońkach, protest rolników nie powoduje większych utrudnień w ruchu. Nie wiadomo, ile czasu potrwa.

Postulaty protestujących w Knyszynie - wyższe ceny za płody rolne, interwencyjny skup żywca wieprzowego, odrzucenie prezydenckiego weta do ustawy o biopaliwach, pełna informacja na temat skutków, jakie wejście Polski do Unii Europejskiej przyniesie rolnictwu - trafiły wczoraj do wojewody podlaskiego.

Lubelskie

W siedmiu miejscowościach województwa lubelskiego miały miejsce dzisiaj rolnicze pikiety. Jako ostatni swój protest zakończyli po godz. 15. rolnicy w Parczewie - podała policja. Wszystkie akcje protestacyjne przebiegały spokojnie, chodzący po jezdniach rolnicy co pewien czas przepuszczali pojazdy. Nigdzie nie interweniowała policja - poinformowano w biurze prasowym Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Rolnicze pikiety zorganizowano na drogach krajowych i wojewódzkich w Polichnie, Jonakach, Wisznicach, Rudnie, Łuszczowie, Parczewie i Zielonej.

- Protestujemy przeciwko złej sytuacji gospodarczej mieszkańców wsi - powiedział gospodarujący na 25 ha rolnik ze wsi Olszanki Tadeusz Sobiech, który w środę wraz z ok. stu innymi pikietował w Zielonej na drodze Lublin-Biłgoraj.

- Rolnik nie ma pensji, żyje z tego, co sprzeda - tłumaczył. - Tymczasem ceny na jego produkty są niskie; pszenica po 40 zł/q, mleko po 50 gr/l. Przyjęta przez rząd interwencyjna cena żywca wieprzowego 3,20 zł za kg jest wielce niezadowalająca. Powinna wynosić co najmniej 3,60 zł. Cukrownie zalegają nam z zapłatą za dostarczone buraki. Wielu z nas zaciągnęło kredyty bankowe. Z czego mamy je spłacać, za co opłacać prąd, kształcić dzieci? - pytał.

W ocenie przewodniczącego Związku Zawodowego Rolników "Ojczyzna" Leszka Zwierza przyjęta przez rząd cena żywca wieprzowego 3,20 za kg jest za niska. W ocenie jego związku powinna wynosić średnio 4 zł za kg.

Zwierz wezwał rolników do tworzenia lokalnych komitetów protestacyjnych, o czym poinformował media w rozesłanym komunikacie.

Dolnośląskie

Około 60 osób manifestuje w miejscowości Borki, tuż za Żmigrodem (Dolnośląskie), na drodze krajowej nr 5 Wrocław-Poznań. W tym samym miejscu blokada rolnicza odbywała się wczoraj.

- Manifestujący przez kwadrans spacerują tam i z powrotem po przejściu dla pieszych. Po tym czasie umożliwiają przejazd samochodom, które się gromadzą po obu stronach blokady - powiedział Dariusz Boratyn z wrocławskiej policji.

Kolejka aut sięga prawie kilometra. Na miejscu są policjanci z Trzebnicy, którzy pilnują, żeby nie doszło do przepychanek między protestującymi a kierowcami.

- Byli tacy kierowcy, którzy próbowali na siłę przepychać się przez blokadę - powiedział Marek Karlikowski z policji w Trzebnicy.

Pomorskie

Zakończyły się również protesty rolników w województwie pomorskim. Rolnicy protestowali w trzech miejscowościach. Policja nie interweniowała. Najwięcej, według szacunków policji, około 80 osób pikietowało pod urzędem gminy w Nowej Karczmie, pod Kościerzyną. Rolnicy spotkali się tam z wójtem gminy.

Kolejny raz zorganizowano protest na drodze krajowej numer 1 w miejscowości Lignowy pod Tczewem. W trakcie trwania protestu rolnicy, w liczbie około 60 osób maszerowali po jednym z pasów jezdni, na odcinku pomiędzy tablicami z nazwą miejscowości.

Podobny protest rolnicy zorganizowali także w miejscowości Rychnowy między Człuchowem a Chojnicami, na trasie krajowej numer 22. Protestowało tam około 20 osób, do blokady użyto też brony.

Łódzkie

Rolnicy z województwa łódzkiego zakończyli protesty na drogach. Ostatni zeszli z drogi protestujący w Dzietrznikach, którzy blokowali przejazd z Wielunia do Częstochowy - poinformowała policja. W sumie na drogach w Łódzkiem rolnicy protestowali w trzynastu miejscach.

Najbardziej uciążliwy dla kierowców był protest w Uniejowie, gdzie przez ponad dwie godziny ok. 100 osób blokowało rondo w centrum miasta, przez które przebiega droga Łódź-Konin. Samochody były tam przepuszczane co 45 minut.

Ponadto rolnicy protestujący w środę w Łódzkiem blokowali drogi: Warszawa-Wrocław w Studziankach, Łódź-Błaszki w Górnej Woli, Wieluń-Częstochowa w Kadłubie i Dzietrznikach, Łódź-Łowicz w Domaniewicach, Piotrków Tryb.-Wieluń w Folwarku Raduckim, Łódź-Wrocław w Złoczewie, Łódź-Sieradz w Łasku, Warszawa-Poznań w centrum Łowicza, Łódź-Kalisz w Warcie oraz na trasie Sieradz-Kalisz w Kościerzynie i w Błaszkach.

Według Mirosławy Jarmakowskiej z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi, ruch kierowany był tam wahadłowo. Utrudnienia na drogach były niewielkie, ponieważ pojazdy były przepuszczane co kilkanaście minut.

Kujawsko-Pomorskie

W dwunastu miejscach blokowali drogi protestujący rolnicy w województwie kujawsko-pomorskim. Po raz pierwszy ruch utrudniały rolnicze ciągniki. - Przez kilka godzin na trasie nr 25 Inowrocław-Konin w Jeziorach Wielkich koło Mogilna po drodze poruszało się niespiesznie dwanaście ciągników, utrudniając sprawny przejazd w tym miejscu. W pozostałych przypadkach rolnicy tamowali ruch, przechodząc przez 10 minut po przejściach dla pieszych - powiedział rzecznik kujawsko-pomorskiej policji, komisarz Jacek Krawczyk.

Poza tym blokady w regionie kujawsko-pomorskim utworzono dzisiaj jeszcze: na drodze nr 1 Gdańsk-Toruń w Grzywnie koło Chełmży i Stolnie koło Chełmna, nr 5 Bydgoszcz-Poznań w Szubinie, nr 15 Toruń-Olsztyn w Kowalewie Pomorskim i Lipnicy, nr 16 Grudziądz-Olsztyn w Łasinie oraz na drogach powiatowych i wojewódzkich w Zbójnie i Radominie koło Golubia-Dobrzynia, Radzyniu Chełmińskim koło Grudziądza, Łabiszynie koło Bydgoszczy i w Więcborku.

Policja nie odnotowała żadnych incydentów ani wypadków związanych z rolniczymi blokadami. Przedstawiciele organizacji uczestniczących w proteście zapowiadają, że akcja blokowania będzie kontynuowana.

Borowski: w piątek informacja o zajściach w Wielkopolsce

Minister spraw wewnętrznych i administracji Krzysztof Janik przedstawi w piątek w Sejmie informację dotyczącą zajść w Wielkopolsce, gdzie doszło do starcia policji z protestującymi rolnikami.

Poinformował o tym po dzisiejszym posiedzeniu Konwentu Seniorów marszałek Sejmu Marek Borowski. W obradach Konwentu uczestniczył też szef MSWiA. - Minister Janik wyjaśnił, że w tych wydarzeniach, które miały miejsce w miejscowości Cienia grupa policjantów została zaatakowana - powiedział Borowski.

Do zajść doszło w miejscowości Cienia II niedaleko Kalisza, na drodze powiatowej, którą zorganizowano objazd zablokowanego od rana w Marchwaczu odcinka drogi krajowej nr 12. Policjanci strzelali gumowymi kulami do rolników, którzy zaatakowali ich kijami i kamieniami. Do szpitala trafiło 10 osób, jeden rolnik stracił oko.

Marszałek poinformował też, że jutro sejmowa Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych zapozna się z przebiegiem tych wydarzeń. Powiedział także, że informacja dotycząca sektora energetycznego, która była zaplanowana na piątek, zostanie przedstawiona na następnym posiedzeniu Sejmu.

O protestach rolników i interwencji policji rozmawiali też posłowie PSL na środowym posiedzeniu swojego klubu. Szef klubu Zbigniew Kuźmiuk powiedział, że ludowcy są "zaskoczeni tą sytuacją". Według niego, po wtorkowej decyzji rządu w sprawie interwencyjnego skupu żywca wieprzowego wydawało się, że "sprawy zostały przynajmniej na najbliższe tygodnie uregulowane".

- Jest bardzo głęboka interwencja na rynku. Niestety są eskalowane protesty. Sytuacja jest cokolwiek zadziwiająca. Policja reaguje coraz brutalniej, a nie ma specjalnie ku temu powodów. Wydawało się, że sytuacja powinna się stabilizować. I coraz częściej są przy tym obecne media - powiedział Kuźmiuk.

- Dzisiejsze wydarzenie w dawnym województwie kaliskim, gdzie tak naprawdę interwencja nastąpiła jakby na życzenie telewizji. To była jakaś boczna droga, a doszło do jakichś gigantycznych przepychanek, w sytuacji kiedy wydaje się, że powody przynajmniej na najbliższe tygodnie zostały usunięte - dodał.

Kuźmiuk powiedział też, że przedstawiciel PSL na środowym posiedzeniu Konwentu Seniorów domagał się, by szef MSWiA wyjaśnił powody interwencji policji. "Zwłaszcza, że mamy informację, że policja w tym miejscu przestrzegała rano niektórych swoich znajomych, żeby nie przychodzili później, bo będzie +lanie+. Więc jeżeli policja rano dzisiaj wiedziała o tym, że będzie +lanie+ o godz. 14. albo 15. to jest to zadziwiające" - powiedział Kuźmiuk.

Według niego, szef PSL i minister rolnictwa Jarosław Kalinowski przed swoją środową konferencją komunikował się, około godz. 11., z Janikiem. - Minister Janik uspokajał, że nie ma żadnych blokad. A około godz. 14 - 15 okazało się blokad jest bardzo dużo i co więcej tu i ówdzie następuje ingerencja policji - jak doniosły media - bardzo brutalna - powiedział Kuźmiuk.

Zapowiedział, że podczas piątkowej informacji dotyczącej zachowań policji, ludowcy będą pytali szefa MSWIA o te wszystkie wątpliwości. - Nie może być tak, że są rozwiązywane sprawy rolnicze, a z drugiej strony zdaje się, że rolnicy są dezinformowani i w dalszym ciągu stoją na blokadach - mówił.

Dodał, że Kalinowski w czwartek wybiera się do Wielkopolski i "będzie osobiście próbował z rolnikami rozmawiać". - Naszym zdaniem nie ma powodu, w sytuacji kiedy usunięte zostały przyczyny, do takich zachowań ani rolników, ani policji - mówił.

Na uwagę, że rolnicy ciągle jednak wychodzą na drogi, Kuźmiuk odpowiedział, że "być może potrzebna jest bardzo rzetelna informacja". - Natomiast akurat w publicznym Polskim Radiu występuje pan Andrzej Lepper i mówi, że 'bez 4 zł to nie schodźcie z dróg'. Przecież to są absurdalne propozycje - dodał.

Z kolei w oświadczeniu koła Ruchu Katolicko-Narodowego i ROP "zdecydowanie protestują przeciwko karygodnym działaniom policji powodującym rozlew krwi i dramatyczne zaostrzenie konfliktu społecznego". "Wydarzenia te świadczą o moralnym, społecznym i politycznym bankructwie rządu Millera, którego jedynym argumentem wobec uzasadnionych protestów społecznych są salwy karabinowe" - czytamy w oświadczeniu.

Koła RK-N oraz ROP domagają się m.in. podjęcia rozmów i zrealizowania uzasadnionych żądań protestujących, ustalenia winnych strzelania do rolników i ukarania ich.

Janik: policja w Cieni II reagowała na łamanie prawa

Akcja policji była odpowiedzią na łamanie prawa; sprawę bada prokuratura, ale ze wstępnych ustaleń wynika, że policja nie złamała prawa - komentuje szef MSWiA starcia rolników w Cieni II k. Kalisza.

- Akcja policji była odpowiedzią na łamanie prawa. Jest mi niezwykle przykro z powodu ofiar, ale trzeba pamiętać, że ucierpieli też policjanci, ranni od sztachet. Agresja protestujących była bezpośrednia i nie rozpoczęta przez policję. Policja nie da się wystraszyć i będzie stać na straży prawa - powiedział Krzysztof Janik, szef MSWiA.

Dodał, że resort zwróci się do prokuratury o zbadanie zajścia, choć - jak podkreślił - z pierwszych ustaleń wynika, że nie doszło do przekroczenia uprawnień przez policjantów.

W przysłanej do PAP dzisiaj informacji rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji kom. Sławomir Cisowski wyjaśnia okoliczności użycia broni w Cieni II - "demonstrujący brutalnie zaatakowali policjantów, rzucali w funkcjonariuszy kamieniami, kawałkami cegieł, sztachetami. Policjanci broniąc się użyli strzelb gładkolufowych miotających gumowe pociski".

Kom. Cisowski wyjaśnia dalej, że po tym jak demonstrujący zaatakowali funkcjonariuszy, ci najpierw oddali 18 strzałów ostrzegawczych w powietrze, wzywali i ostrzegali, a dopiero potem, gdy i to nie powstrzymało agresji, oddali strzały z broni gładkolufowej.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje