Marsz Równości: Tak było, a jak będzie?

Dziś ulicami Poznania przejdzie Marsz Równości, który zakończy trwające od tygodnia Dni Równości i Tolerancji. Ta demonstracja uliczna budzi najwięcej emocji i najwięcej głosów sprzeciwu.

W ubiegłych latach protestowała np. Kuria Metropolitarna, która "nie zauważa" np. odbywających się w naszym mieście koncertów death metalowych.

Reklama

Marsz jest organizowany po raz piąty, ale faktycznie odbył się dopiero dwa razy. W 2004 roku manifestacja ruszyła sprzed Centrum Kultury Zamek, ale została zatrzymana przez chuliganów już po kilkudziesięciu metrach. Kontrmanifestanci obrzucili uczestników marszu jajkami, kamieniami i ziemniakami. Wykrzykiwali też obraźliwe hasła min. "lesby, geje cała Polska z was się śmieje". Policja, ze względu na bezpieczeństwo uczestników, zdecydowała o rozwiązaniu marszu i poprosiła o to organizatorów.

Rok później zgody na przemarsz nie wydała policja, prezydent miasta i wojewoda wielkopolski, oficjalnie w obawie przed powtórzeniem ekscesów. Skończyło się skandalem na skalę międzynarodową. Cała Polska (i nie tylko) widziała młodych ludzi brutalnie usuwanych przez policję z ul. Półwiejskiej. Protestujący spotkali się przed Starym Browarem, ale wobec blokady policyjnej usiedli na chodniku, skąd zostali po godzinie "zwinięci".

Nie obyło się przy tym bez wpadek ze strony policji - np. jeden z funkcjonariuszy ukradł demonstrantowi telefon komórkowy, za co potem został skazany. Dostało się też prezydentowi i wojewodzie - zakaz demonstracji za bezprawny uznał później Wojewódzki Sąd Administracyjny.

W 2006 roku Marsz Równości odbył się po raz pierwszy bez przeszkód, choć na ok. pół tysiąca uczestników przypadało drugie tyle policji. Tym razem jednak protesty wzbudziło miejsce rozpoczęcia manifestacji. "Start" marszu na historycznym placu Adama Mickiewicza, na którym w 1956 roku protestowali poznańscy robotnicy, nie spodobało się między innymi kombatantom, a także poznańskiej prawicy.

Podobnie sytuacja wyglądała rok temu. Były protesty przed marszem, ale pochód odbył się bez żadnych ekscesów. Wcześniej głos w tej sprawie zabrała Kuria Metropolitarna, która uznała marsz za formę promocji zachowań homoseksualnych. Mimo wszystko Marsz Równości się odbył i można było uznać go za sukces organizacyjny. Wzięło w nim udział około 300 demonstrantów, co jak na warunki poznańskie jest liczbą ogromną. Imprezę ochraniało 400 policjantów z psami, na koniach, z miotaczami gazu, a także policjantów z oddziałów prewencji w kaskach i z tarczami oraz uzbrojonych w strzelby gładkolufowe.

Poprzednie marsze "nie kończyły się" w momencie ich rozwiązania. Zdarzenia im towarzyszące odbijały się głośnym echem jeszcze przez wiele miesięcy np. wtedy gdy sądy podważały decyzje prezydenta i wojewody o zakazie demonstracji, a także gdy umarzały postępowania przeciwko uczestnikom tej "nielegalnej" demonstracji, która ostatecznie okazała się legalną.

Za swoje dostali też poznańscy politycy Prawa i Sprawiedliwości (Jacek Tomczak i Przemysław Alexandrowicz), którzy musieli przepraszać za swoje słowa i 11 września 2006 r. Wydali takie oświadczenie: "Nie mieliśmy zamiaru porównywać homoseksualizmu do pedofilii, zoofilii i nekrofilii. Wyrażamy ubolewanie wobec tego, że sformułowania zawarte w relacjach z konferencji prasowej w listopadzie 2004 r. mogły sugerować, iż dokonano takiego porównania".

Te dwa zdania były wynikiem ugody, jaką parlamentarzyści zawarli przed Sądem Rejonowym w Poznaniu w procesie, jaki wytoczyło im kilka lesbijek urażonych oświadczeniem wydanym przez polityków przed pierwszym Marszem Równości. Za kilka dni przed poznańskim sądem staną zaś dwie osoby oskarżone o wygłaszanie gróźb wobec uczestników zeszłorocznego marszu.

W tym roku jedynym politykiem, który głośno dał wyraz poglądom w tej sprawie był poseł Jacek Tomczak z PiS, który wydał oświadczenie w sprawie marszu. Czytamy w nim m.in.: "W tym roku, po raz kolejny w naszym mieście zostanie zorganizowany "marsz równości". Marsze te maja na celu promowanie nienaturalnych zachowań seksualnych. Marsz znów wyruszy spod pomnika Poznańskiego Czerwca 1956 roku, co jest swoistą prowokacją. Tak jak w latach ubiegłych wyrażam swój stanowczy sprzeciw wobec tego przedsięwzięcia. Uważam, że tego typu manifestacja jest sprzeczna z ogólnie przyjętymi zasadami moralności".

A jak marsz będzie wyglądał dzisiaj? Przekonamy się już o godz. 15. Na pewno będzie wielką mobilizacją środowisk walczących o równouprawnienie różnych środowisk i grup społecznych. Na pewno wezmą w nim udział niepełnosprawni, chociaż w ubiegłych latach zarzucano organizatorom "podczepienie" tej grupy do imprezy ze względów "promocyjnych". Na pewno marsz spowoduje też mobilizację sił policyjnych, które wykorzystują marsz jako swego rodzaju "poligon".

Z maszerującymi przez miasto grupami osób będą mieli do czynienia chociażby podczas piłkarskich Mistrzostw Europy 2012. Ale do tego czasu z pewnością odbędą się jeszcze co najmniej trzy Marsze Równości.

Informacja pochodzi z oficjalnej strony portalu Tutej.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje