Miły motorniczy poszukiwany

Zamykają ludzi w drzwiach, nie czekają wystarczająco długo na przystankach, krzyczą na pasażerów i nie udzielają poprawnych informacji. Poznaniacy mają już dość braku kultury motorniczych i kierowców MPK.

- To chamstwo w czystej formie. Kierowca chyba zrobił sobie zawody, czy uda mu się dwa razy przycisnąć mnie drzwiami - opowiada Joanna, mieszkanka ul. Podlaskiej.

Reklama

- Najpierw przycisnęły mnie drzwi, kiedy wsiadałam do "60". Potem, gdy kierowca nie otworzył drzwi na końcu autobusu. Ruszyłam więc do środkowych i znowu zostałam przygwożdżona. Przypadek? Wątpię - zżyma się dziewczyna.

Do redakcji Echa Miasta w ciągu kilku tygodni zgłosiło się kilkanaście osób zniesmaczonych postępowaniem motorniczych i kierowców MPK. - Trzeba walczyć z arogantami w publicznej komunikacji - alarmuje Adam Jarecki, nasz Czytelnik.

Fakty i mity

Poznańskie MPK rokrocznie z wielka pompą wybiera swojego najlepszego motorniczego i kierowcę. Tymczasem mieszkańcy coraz częściej skarżą się na brak kultury kierowców. O skandalicznym zachowaniu opowiedziała nam poruszająca się na wózku inwalidzkim emerytka z ul. Sokoła.

- Rzadko wychodzę do miasta, bo boję się właśnie takich sytuacji. Teraz musiałam stawić się na komisję lekarską. Problem zaczął się w czasie powrotu. Kierowca autobusu linii 64 nie zatrzymał się w odpowiedniej odległości do przystanku przy rynku Jeżyckim. Nie opuścił podłogi i przy wsiadaniu pomagający pasażerowie musieli mnie wręcz wciągać do środka - skarży sie pani Renata.

- Ledwo wsiadłam, kierowca ruszył i wykonał dwa ostre zakręty, mało nie wypadłam z wózka, a zakupy rozsypały się po autobusie. Kierowca nie czekał, aż bezpiecznie zajmę miejsce dla inwalidów - skarży się ze łzami w oczach rencistka.

MPK się broni

- Nie mamy statystyk szczegółowych, jeśli chodzi o zażalenia. Istnieje tylko podział na skargi na komunikację tramwajową i oddzielnie autobusową. Np. w lutym odnotowaliśmy 18 skarg na komunikację tramwajową i 25 na autobusową, a np. w maju 20 - kierowanych do pionu tramwajowego i 59 do autobusowego - tłumaczy Iwona Gajdzińska, rzecznik prasowy MPK.

- Nie jest tak, że po Poznaniu jeżdżą sami źli motorniczowie czy kierowcy. Jak w każdym fachu, znajdą się czarne owce. Ale poznaniacy też mogliby się zachowywać bardziej kulturalnie i mówić "dziękuję", jak się na nich poczeka na przystanku. To motywuje - mówi ostro jeden z motorniczych, który nie chce podać swoich danych. Poznaniacy wiedzą jednak swoje. - Zawsze dziękuję i nic - zapewnia jeden z Czytelników.

- Nasi pracownicy przechodzą różne szkolenia i to nie tylko takie, których celem jest doskonalenie i podnoszenie kwalifikacji. Jeden z modułów szkoleniowych to "Psychologiczne aspekty kształtowania wizerunku firmy". W ramach zajęć pracownicy poznają metody radzenia sobie z agresją pasażera, niwelowania własnego napięcia, radzenia sobie z tzw. trudnym klientem - wyjaśnia rzeczniczka.

- Oczywiście każdy pracownik przechodzi badania psychofizyczne i osobowościowe, predyspozycje badane są bardzo szczegółowo, a wymagania bardzo rygorystyczne, więc i sporo kandydatów nie przechodzi tych badań z pozytywnym rezultatem - zaznacza Gajdzińska.

Rafał Wąsowicz, Lidia Mamys

Wyraź swoją opinię!

Poznaniacy narzekają na brak kultury u pracowników MPK. Jednak rzeczniczka zaznacza, że spółka będzie interweniować tylko wtedy, kiedy pasażerowie będą zgłaszać konkretne przypadki.

Przypadki nierzetelnych kierowców i motorniczych można zgłaszać na adres: redakcja.poznan@echomiasta.pl (z dopiskiem "MPK").

Opiszcie wszelkie nieprzyjemne sytuacje, podajcie przy tym nr linii i nr kierowcy czy motorniczego i dokładną datę z godziną, kiedy miała miejsce jakaś nieprzyjemna sytuacja. Wszystkie skargi przekażemy MPK.

Czekamy jednak także na pozytywne głosy od poznaniaków. Pochwalcie tych motorniczych czy kierowców, którzy zasługują na uznanie. Wybierzemy w ten sposób najbardziej kulturalną linię tramwajową i autobusową.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje