Okradli go, gdy był w toalecie

Obywatel Szwecji na jednej z rawickich (Wielkopolskie) stacji benzynowych stracił - na szczęście tylko na kilka godzin - dokumenty i pieniądze.

Szwed przejeżdżał przez ziemię rawicką zmierzając do granicy. Do zatrzymania się na stacji benzynowej zmusił go jego własny organizm: musiał udać się do toalety. Poszedł za potrzebą, a gdy wracał do auta zorientował się, że zapomniał kurtki.

Reklama

Dopiero po przejechaniu stu kilometrów zorientował się, że nie ma odzienia. Zawrócił auto do Rawicza. Był pewien, że kurtkę zostawił na stacji paliw. Pracownicy stacji, których pytał o swoją zgubę, rozkładali jednak ręce. Wtedy Szwed zażądał wezwania policji. W kurtce miał nie tylko euro, korony szwedzkie i złotówki (w sumie około 3000 zł.), ale przede wszystkim dokumenty: paszport i prawo jazdy. Być może straciłby to wszystko na zawsze, gdyby nie czujność rawickich policjantów.

- Funkcjonariusze, którzy pojechali na stację paliw, znaleźli na zapleczu kurtkę cudzoziemca z dokumentami - mówi młodszy aspirant Beata Jarczewska z KPP w Rawiczu.

Było więc jasne, że ktoś zabrał ją z toalety i zostawił w kurtce dokumenty, ale zabrał gotówkę. Podejrzenia padły na personel.

W momencie, gdy wszystko wyszło na jaw, na stacji pracowała już kolejna zmiana. Wezwano zatem pracowników z poprzedniej zmiany.

- Udało nam się odzyskać większość pieniędzy - mówi B. Jarczewska. - Ustalamy, co stało się z resztą.

Policja zatrzymała w związku ze sprawą dwóch pracowników stacji paliw: 31-letniego mieszkańca Rawicza i 20-letniego mieszkańca gminy Bojanowo.

aj

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje