Poznań: Pacjentka zmarła. Sąd podtrzymał wyrok uniewinniający dla ginekologów

Lekarze nie dopuścili się uchybień zaś pacjentka zmarła, bo cierpiała na bardzo rzadką chorobę genetyczną - stwierdził Sąd Apelacyjny w Poznaniu, podtrzymując dziś uniewinniający wyrok dla dwóch ginekologów oskarżonych w sprawie śmierci pacjentki i jej nienarodzonych dzieci.

Lekarze zostali uniewinnieni w październiku ub. roku w ponownym procesie toczącym się przed Sądem Okręgowym w Poznaniu. Dwa lata wcześniej sąd skazał ordynatora oddziału ginekologicznego szpitala klinicznego w Poznaniu i starszego lekarza dyżurnego na kary więzienia w zawieszeniu. Sąd apelacyjny nakazał wówczas ponownie rozpoznać sprawę przy uwzględnieniu nowej opinii biegłych.

Reklama

Wyrok z października 2014 roku zaskarżyli pełnomocnicy oskarżycielki posiłkowej - matki kobiety, która zmarła. Ich zdaniem, proces powinien toczyć się od początku. Pełnomocnicy wskazywali m.in., że przygotowane na potrzeby obu procesów opinie biegłych były ze sobą sprzeczne.

W czwartek Sąd Apelacyjny w Poznaniu oddalił apelacje. Podkreślił, że przyczyną zgonu Karoliny M. było niezwykle rzadkie schorzenie genetyczne, typ zakrzepowej plamicy małopłytkowej, którego rozpoznanie w Polsce w 2006 roku nie było możliwe. Defekt genetyczny był też najprawdopodobniej przyczyną śmierci nienarodzonych dzieci.

Pacjentka cierpiała na rzadką chorobę

- Biegli stwierdzili, że pokrzywdzona była od początku osobą chorą (...), podkreślili, że rozpoznanie zespołu Upshawa-Schulmana, na który, jak sie okazało pięć lat po śmierci, pokrzywdzona cierpiała, w warunkach szpitala w Poznaniu w 2006 roku nie było w ogóle możliwe - powiedział sędzia Przemysław Grajzer. 

Jak dodał, schorzenie na które cierpiała Karolina M. jest niezwykle rzadką chorobą, w Europie z tą przypadłością żyje zaledwie kilkanaście osób, w tym członkowie rodziny M. "Biegli wskazali, że w przypadku braku właściwego rozpoznania i wdrożenia celowej terapii, śmiertelność w przypadku tej choroby wynosi 90 proc. Szansy na urodzenie zdrowego dziecka praktycznie nie ma" - podkreślił.

Odnosząc się do apelacji pełnomocników matki Karoliny M. sędzia zaznaczył, że ustawodawca nie nałożył na sąd obowiązku ani konfrontowania biegłych, ani powołania kolejnego zespołu biegłych, jeśli wcześniejsze opinie są sprzeczne co do wniosków.

- Sąd rozumie, że śmierć Karoliny M. była dla jej mamy czymś bardzo przykrym - stracić dziecko to najwyższa strata. Z drugiej strony, jej śmierć przyczyniła się do tego, że żyje jej brat, żyje jej siostra, która urodziła zdrowe dziecko. Bo w 2008 roku przeprowadzono w tej rodzinie badania genetyczne i zdiagnozowano chorobę - dodał sędzia Grajzer. 

Dzieci zmarły w łonie matki

W listopadzie 2006 r. spodziewająca się bliźniąt 20-letnia Karolina M. trafiła do powiatowego szpitala w Słupcy (woj. wielkopolskie). Ze względu na pogarszający się stan została przewieziona do poznańskiej kliniki ginekologiczno-położniczej, gdzie, zdaniem prokuratora, nie wykonano jej specjalistycznych badań, które mogły wykryć zagrożenie zdrowia jej i nienarodzonych dzieci.

Podczas pobytu w szpitalu obumarł pierwszy z płodów. Lekarze stwierdzili, że martwy płód nie zagraża życiu drugiego dziecka oraz matki i nie wykonali zabiegu cesarskiego cięcia. Po obumarciu drugiego płodu, stan kobiety znacznie się pogorszył i konieczna była jej reanimacja. Wykonano zabieg wydobycia płodów, ale kobiety nie udało się uratować.

Według aktu oskarżenia, lekarze mieli narazić kobietę w ciąży bliźniaczej na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu poprzez zaniechanie przeprowadzenia badań USG i nieprawidłową ocenę stanu zdrowia pacjentki. W ten sposób nieumyślnie spowodowali śmierć pacjentki i jej nienarodzonych dzieci. Prokuratura po zapoznaniu się z uzasadnieniem wyroku z 2014 r. nie składała apelacji.

"Sprawiedliwy byłby wyrok skazujący"

W 2012 roku sąd skazał ordynatora oddziału ginekologicznego prof. Krzysztofa D. na osiem miesięcy więzienia, starszego lekarza dyżurny tego szpitala Arkadiusza B. na rok więzienia. Obu lekarzom sąd zawiesił wykonanie kary na dwa lata. Wyrok został zaskarżony, sąd apelacyjny nakazał sądowi pierwszej instancji ponownie rozpatrzyć sprawę. Stwierdził przy tym, że biegli sporządzający opinie na potrzeby pierwszego procesu oparli się nie tylko na stanie wiedzy, jaki mieli oskarżeni lekarze w trakcie podejmowania decyzji co do stanu pacjentki i jej dzieci, lecz także na wynikach jej badań pośmiertnych. Sąd nakazał, by nowa opinia ograniczyła się do informacji na temat stanu zdrowia pacjentki, jaki lekarze mieli w czasie, gdy przebywała ona w klinice.

Matka Karoliny M. powiedziała w czwartek po ogłoszeniu wyroku, że zamierza dalej walczyć o sprawiedliwość i jest rozżalona orzeczeniem sądu. - Sprawiedliwy byłby wyrok skazujący - powiedziała.

Uniewinniony ordynator oddziału ginekologicznego prof. Krzysztof Drews przyznał, że czuje ulgę. - Od początku byłem przekonany, że zrobiłem wszystko dla tej pacjentki co powinienem zrobić by jej pomóc - powiedział po ogłoszeniu orzeczenia.

Wyrok jest prawomocny.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy