Poznań: Studentom coraz ciężej

Koszt życia studenta w Poznaniu w przeciągu ostatniego roku wzrósł dwukrotnie. Podrożało przede wszystkim zakwaterowanie. Nawet pracujący student nie jest teraz w stanie w pełni zarobić na swoje utrzymanie i musi prosić rodziców o pomoc. Światowy krach finansowy nie dotknął portfeli studentów, bo te są od dawna są puste...

Pierwsze miesiące roku akademickiego za nami. Być może za wcześnie jeszcze na podsumowania, ale warto się zastanowić jak wygląda i ile kosztuje życie studenta w Poznaniu. Krach finansowy na giełdach nie dotknął studenckiego portfela, bo ten już dawno jest pusty. Wzrost cen mieszkań oraz innych czynników niezbędnych do przetrwania roku akademickiego spowodował, że wielu studentów zmuszonych jest do korzystania z pomocy rodziców aby móc się utrzymać.

Reklama

Jeszcze do niedawna akademik był miejscem, o które walczyło wielu studentów.

Tani kąt, gdzie można się uczyć, odpocząć, spotkać się ze znajomymi. Każdy kto mieszkał w akademiku wie, że nie zawsze jest to miejsce, w którym naprawdę można znaleźć spokój, ale cena jest czynnikiem stanowczo przemawiającym jednak za. Koszty związane z wynajmem ostatnio poszybowały jednak w górę i nie wszyscy studenci mają już tak jak kiedyś ochotę na mieszkanie w akademiku. W Poznaniu pokój w domu studenckim kosztuje ponad 400 złotych.

- Mieszkam w akademiku od dwóch lat. Do tej pory cieszyłem się, że płacę dosyć niewiele, ale teraz ja i koledzy poważnie zastanawiamy się nad wynajęciem pokoju w mieszkaniu studenckim - mówi Marcin, student III roku ochrony środowiska na Akademii Rolniczej. - Za oddzielny pokój w domku jednorodzinnym w okolicach Piątkowa płacę właścicielom 400 złotych. Chociaż nie mam luksusów da się przeżyć. Przynajmniej nie martwię się o inne opłaty - mówi Maciej, student V roku politologii na UAM.

Wiele osób decyduje się więc na wynajmowanie oddzielnego pokoju lub całego mieszkania wraz z kolegami. Za niewielką różnicę w cenie można podnieść standard życia. Pokój jednoosobowy kosztuje w zależności od okolicy od 300 na Winogradach do 600 złotych w okolicach Polanki. Jeśli chcemy wynająć mieszkanie jest to wydatek, w zależności od położenia i metrażu, rzędu 1200 (dwupokojowe w blokach z płyty na Ratajach)- 2500 złotych (trzypokojowe w nowym budownictwie w okolicach Malty). - Wynajmuję dwupokojowe mieszkanie na Polance wraz z dwoma innymi osobami. Płacimy 1700 złotych. Nie są w to jednak wliczone ceny energii. Co pół roku rozliczamy się również za zużycie wody oraz ogrzewanie - mówi Adam, student V roku budownictwa na Politechnice Poznańskiej.

Gdyby mieszkanie było jedyną płatnością nie byłoby tak wielkiego problemu. Ale życie studenta to nie tylko mieszkanie. Codziennym wydatkiem jest przecież wyżywienie. Aby student przeżył przez miesiąc musi coś zjeść. Nie wszyscy mogą pozwolić sobie na jedzenie w restauracjach, stołówkach czy nawet barach mlecznych. Taniej wychodzi, gdy obiady gotują sobie sami. Zapytani o fundusze przeznaczane na jedzenie, poznańscy studenci deklarują od 350 do 500 złotych. Są i tacy, którzy potrafią przeżyć wydając mniej. O produktach potrzebnych do życia codziennego jak kosmetyki, ubrania itp. nie ma co wspominać.

- Mieszkam z chłopakiem od kilku lat. Na jedzenie wydajemy sporo, bo około 1000 złotych miesięcznie. Myślę, że gdybym jedzenie kupowała sama dla siebie, zapłaciłabym około 400 złotych, ale razem nie zawsze wychodzi taniej. Poza tym facet zjada więcej - mówi Sylwia, studentka V roku ekonomii na AE.

Tak jak kiedyś atrybutem studenta były własnoręcznie robione notatki, dzisiaj zastąpiły je tzw. kserówki. A tym, którzy nie zdążyli zapisać czegoś na wykładzie ucieka z portfela sporo złotówek. Kopia jednej strony A4 kosztuje przeciętnie 10 groszy. Pod koniec miesiąca okazuje się, że na kserówki wydajemy nawet 100 zł! Za dostęp do bibliotek muszą płacić studenci, którzy uczą się w szkołach prywatnych.

Do i ze szkoły trzeba czymś dojechać. Miesięczna sieciówka na autobusy i tramwaje kosztuje poznańskiego studenta około 45 złotych. Ostatnią podwyżkę cen biletów zafundowano mieszkańcom pod koniec marca. Kolejna szykuje się na początek przyszłego roku.

Po ciężkiej nauce dobrze byłoby się zrelaksować, ale bilet do kina czy teatru to wydatek 15-25 złotych. Stypendia za dobre wyniki w nauce wbrew pozorom nie są wysokie. Za średnią ocen 5.0 wypłacane jest około 500 złotych miesięcznie. Tylko kiedy się uczyć, jeśli po szkole trzeba iść do pracy? W zależności od tego ile osób uzyska jaką średnią ustalane są progi stypendialne. Niestety czasem bywa tak, że mimo dobrych wyników w nauce stypendium nie jest zadowalające.

- Za średnią ocen 4,4 dostawałam 50 złotych. Jeśli mam być szczera to wystarczało mi to na zrobienie drobnych zakupów. Właściwie nie odczuwałam żadnej ulgi - mówi Julita, tegoroczna absolwentka jednej z prywatnej uczelni.

Życie studenta w Poznaniu jest bardzo drogie. Miesięczne koszty kształtują się w granicach 1200-1700 złotych. Z dorywczej pracy, którą podejmuje coraz więcej młodych ludzi, nawet studenci ze stypendium nie są w stanie się utrzymać. Zmuszeni sytuacją proszą o pomoc rodziców. I chociaż "dorośli" i "samodzielni" nadal "samowystarczalni".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy