Poznańskie Tatry mają 10 lat

Dziesięć lat temu na ulice Poznania wyjechały pierwsze tramwaje typu Tatra wyprodukowane przez konsorcjum HCP-CKD. Przegubowe kolosy o kanciastych kształtach do dzisiaj kursują na linii nr 12.

Pasażerowie cenią Tatry, bo jest w nich dużo miejsca. MPK narzeka, bo ciągle się psują.

Reklama

Poznańskie tramwaje typu RT6N1 "Tatra" są prostokątne i wyglądają jak ociosany klocek. Od dziesięciu lat wożą pasażerów na trasie poznańskiej "Pestki" rozpoczynając kurs na pętli na Starołęce i kończąc go na os. Jana III Sobieskiego.

Tramwaje"Tatra" na trwałe wpisały się w komunikacyjny krajobraz Poznania. Pierwszy pojazd tego typu przywieziono do naszego miasta w maju 1997 roku. "Tatra" obchodzi więc właśnie 10 urodziny! Co ciekawe są to "urodziny" zapomniane. Lubiące wszelkie jubileusze firma MPK zupełnie zapomniała o dziesięcioleciu! A przecież niedawno tak hucznie świętowano 10-lecie trasy PST! Czyżby tramwaje "Tatra" były w Poznaniu w niełasce?

Pierwsza "Tatra" przyjechała do stolicy Wielkopolski z Pragi. 10 pojazdów tego typu, które kupił Poznań zostało wyprodukowanych wspólnie przez konsorcjum dwóch firm: czeskiej CKD i poznańskich Zakładów Cegielskiego.

Szybko okazało się, że "Tatra" nie jest udanym zakupem. Zamówione tramwaje dotarły do Poznania z półtorarocznym opóźnieniem! Dzięki karom umownym "więcej niż jeden" tramwaj MPK dostało za darmo. Okazało się też, że "Tatry" są bardzo awaryjne.

Pierwsza "Tatra" zaczęła kursować we wrześniu 1997 roku. Wraz z pojawieniem się nowych bimb na ulicach miasta rozpoczęły się kłopoty. Po 14 godzinach eksploatacji pierwszy tramwaj się popsuł. Drugi wagon zepsuł się następnego dnia! Jednak największego pecha poznaniacy mieli przed gwiazdką następnego roku. W grudniu 1998 roku popsuły się wszystkie z 10 "Tatr". W tramwajach zablokowały się hamulce i spaliły się części silników elektrycznych.

Poznaniacy mieli także kłopot z właściwym serwisowaniem tramwajów. Spółka CKD ogłosiła upadłość i nie można było wykonać odpowiednich napraw, ponieważ dokumentacja tramwajów została w Czechach. Dopiero po długich staraniach inżynierowie z zakładów Cegielskiego zdobyli potrzebną do napraw dokumentację. To pozwoliło na serwisowanie tramwajów w Poznaniu. Okazało się, że pięć pierwszych tramwajów złożono w Czechach, a pięć kolejnych w Poznaniu.

Nasze miasto jest jedynym na świecie, w którym kursują "Tatry" RT6N1. Pięć tramwajów tego tupu zakupiła też Praga, a cztery trafiły do Brna, ale ze względu na dużą awaryjność odstawiono je do zajezdni. W różnych miastach europejskich kursują za to inne modele "Tatr".

Przyjazd nowego tramwaju był sporym wydarzeniem. Dla pasażerów szczególnym "wabikiem" była niska podłoga - nowość w Poznaniu. Mieszkańców naszego miasta interesowało też, jak będzie sprawował na torach, tramwaj wyprodukowany w legendarnej fabryce Cegielskiego, która przecież przez ostatnie kilkadziesiąt lat budowała głównie lokomotywy i wagony kolejowe. Cegielski zmagał się w tym okresie z całkowitym brakiem zamówień i zwalniał setki pracowników. Niektórzy zarzucali miastu, że wybór "Tatry" był podyktowany chęcią wsparcia finansowego dla zagrożonej fabryki.

MPK problemy z czeskimi bimbami ma do dzisiaj. - To awaryjne tramwaje - ocenia Jan Firlik, dyrektor pionu tramwajowego MPK. - Są to pojazdy nieekonomiczne i często się psują. Nie ma do nich części zamiennych. Nie ma takiego dnia, żeby jakaś "Tatra" się nie popsuła - narzeka Firlik. Nie najlepiej jest także z tzw. jezdnością "Tatr" czyli liczbą egzemplarzy kursującą po szynach danego dnia. - W najlepszym przypadku jednego dnia kursuje siedem tramwajów z dziesięciu. Z reguły jest z tym jednak gorzej - podkreśla Firlik.

Co na temat czeskich bimb sądzą pasażerowie? - Są bardzo przestronne i jest w nich sporo miejsca. Wsiadam do 12 zawsze po drodze, gdy tramwaj jest pełen pasażerów. Zawsze można się w "Tatrze" zmieścić - mówi pan Michał, mieszkaniec centrum. Poznaniacy cenią "Tatry" za ich przestronność i to, że bez problemu można wjechać do środka wózkiem inwalidzkim lub dziecięcym. "Bimby" te chwalą sobie także osoby starsze ze względu na niską podłogę w środkowej części tramwaju.

Czy po 10 latach eksploatacji 10 polsko-czeskich tramwajów zniknie w najbliższym czasie z krajobrazu Poznania? - Pomimo kłopotów z "Tatrami" nie przewidujemy takiego rozwiązania - ucina spekulacje Firlik.

Autor:Bartek Nowak

Tekst pochodzi z portalu:

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy