Skuterem, rowerem, segwayem?

Czy dojeżdżając do pracy lub szkoły jesteśmy skazani wyłącznie na korzystanie z samochodu lub komunikacji miejskiej? Czy w naszym klimacie można poruszać się na rowerze lub skuterze przez cały rok?

A może w zakorkowanym Poznaniu najlepszym środkiem komunikacji jest segway lub łyżworolki?

Reklama

Poznań nie jest Warszawą i na szczęście poruszanie się po naszym mieście nie jest tak uciążliwe jak w stolicy.

Nawet podczas największych korków z jednego krańca miasta na drugi można przejechać w godzinę. Ale podczas imprez targowych czy przy okazji remontów drogowych miasto się zatyka. Samochody, autobusy i tramwaje stoją w korkach, a przejazd trwający zwykle 10 minut, przedłuża się do pół godziny i więcej.

Pasażerowie MPK tkwiący pomiędzy przystankami w zatłoczonych tramwajch i autobusach z zazdrością patrzą na pomykających ulicą lub chodnikiem rowerzystów, motocyklistów, właścicieli skuterów, a nawet pieszych, bo zdarza się, że piechur jest w stanie wyprzedzić tramwaj, przebijający się przez drogowy zator.

Na rowerzystów patrzą też zazdrośnie kierowcy samochodów osobowych, którzy nie mogą nagle zjechać z jezdni na chodnik czy ścieżkę w parku, by ominąć zakorkowane skrzyżowanie.

Niestety Polska to nie Włochy i w naszym klimacie jeżdżenie przez cały rok na rowerze czy skuterze jest rozwiązaniem tylko dla najbardziej wytrwałych i odpornych. Chociaż rowerzyści twierdzą, że na rowerze jest ciepło nawet podczas największych mrozów, to nie każdy poznaniak może się przesiąść na rower, np. ze względów zawodowych.

- Chciałem jeździć na rowerze do pracy, ale mój szef, koleżanki i koledzy bardzo się temu dziwili. Chodzę do pracy w garniturze, dlatego musiałbym się przebierać w "oficjalne" ciuchy przed pracą i po pracy - mówi portalowi tuTej.pl Andrzej, pracownik banku w centrum Poznania.

- W końcu powiedzieli mi, że w firmie nie ma gdzie roweru postawić, a na zewnątrz nie wolno mi go było stawiać. Musiałem kupić sobie małe auto - dodaje.

Z podobnym zachowaniem spotkał się Bartosz, student prawa na UAM, któremu w czasie studiów dokuczali koledzy z roku, bo jeździł na zajęcia rowerem.

- Pod koniec studiów zrezygnowałem z roweru i jeździłem tramwajem, przez co szybko urósł mi "brzuszek mecenasa" - śmieje się Bartosz. Jego zdaniem w Poznaniu korzystanie z "alternatywnych" środków lokomocji napotyka ogromne trudności.

- Rowerów nie ma gdzie zaparkować, istnieje groźba kradzieży. Skuter nie nadaje się do jazdy zimą, wiosną i jesienią gdy pada deszcz. Najlepszym rozwiązaniem byłby mały, składany rower jakie teraz są popularne w Londynie. Niestety w Polsce trudno je kupić - dodaje prawnik, miłośnik rowerów.

Dobrym rozwiązaniem byłby z pewnością tzw. segway czyli mały elektryczny pojazd na dwóch kółkach, wymyślony przez naukowców z USA. Ten wehikuł miał zrewolucjonizować życie w mieście i stać się tanim, szybkim i ekologicznym środkiem transportu. Niestety okazał się być bardzo drogim i niezbyt ekonomicznym w obsłudze, a w jeździe miejskiej także mało użytecznym, bo jedno ładowanie wystarcza na przejechanie tylko 20 km.

- Gdyby ktoś chciał jeździć na segwayu po Poznaniu, to musiałby w pracy ładować akumulatory, żeby wrócić do domu. Ze Smochowic czy Starołęki do centrum jest więcej niż 10 km - zwraca uwagę Grzegorz, "całoroczny" rowerzysta miejski. Odstrasza też cena segwaya. W Polsce ceny tego "cudeńka" wahają się od 26 do 32 tys. zł (nowy), na portalu Allegro można kupić używanego segwaya za około 10 tys.

Mimo tak wysokiej ceny w wielu miastach europejskich segwaye są używane na codzień przez "zwyczajnych" użytkowników dojeżdżających do pracy lub szkoły. W Berlinie, Brukseli czy Londynie "segweyowców" można spotkać na ulicach niezależnie od pogody.

W Polsce ten środek transportu jakoś się nie przyjął, chociaż niedawno ppoinformowano, że ochroniarze z "Manufaktury" (największa galeria handlowa w Łodzi) będą do pracy używali segwayów. Może także w Poznaniu znajdą się odważni, który takim pojazdem pojadą do pracy?

Gdy jest ciepło można też skorzystać ze skutera. Ich ceny ostatnio znacząco spadły. Dobrej jakości skuter można kupić już za 4 tys., ale są też dostępne tańsze modele za 2,5 tys. Jeden z pracowników zakładów Cegielskiego kilka lat temu dojeżdżał do pracy na rolkach! Może to także jest rozwiązanie problemów komunikacyjnych miasta? A może trzeba kupić konia?

Luty dobiega końca, zbliża się wiosna. Wkrótce w życie wejdą wysokie podwyżki cen biletów MPK, a na ulice wyjadą "niedzielni" kierowcy, którzy nie jeżdżą zimą. Korki są nieuniknione, może więc warto zastanowić się nad wyborem jakiegoś niebanalnego "alternatywnego" środka transportu?

Wiadomość pochodzi z portalu Tutej.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje