Sos zostaje na chodniku

Noc to najlepsza pora na zjedzenie kawałka bułki z mięsem zwanego "kebabem". Amatorów "orientalnych" kanapek z okienka nie brakuje też w ciągu dnia.

O wielkim apetycie poznaniaków świadczą tłuste plamy na chodnikach i ulicach w centrum miasta, głównie na Starym Mieście. Problem w tym, że nikt tych śladów nie sprząta.

Reklama

Najwięcej amatorów szybkiego jedzenia spotkać można na ulicy Wielkiej. Trzy usytuowane blisko siebie lokale gastronomiczne nigdy nie narzekają na brak klientów. Tak samo jak właściciele czynnego 24 godziny na dobę baru na ulicy Jaskółczej. Tam co noc gromadzą się głodni smakosze złocistego trunku, którzy po kilku godzinach picia, pragną wypełnić swój żołądek "ciałem stałym".

Szybkie zamówienie, szybka konsumpcja i szybka wyprawa po "popitkę", bo ostre sosy hamburgerów, tortilli i kebabów pieką niemiłosiernie. Niestety przed lokalami pozostają śmieci, na które w śmietnikach zabrakło już miejsca. I coś jeszcze. Tłuste sosy wnikające w powierzchnię chodnika i nie dające się w prosty sposób usunąć.

- Te ohydne czarne plamy szpecą całą ulicę. Przypomina to melinę, a nie centrum miasta - żalą się mieszkańcy, którzy sami po trosze pogarszają krajobraz miasta.

Wydaje się, że w Warszawie i w Krakowie poradzili sobie z problemem. W Krainie Smoka Wawelskiego chodniki przy punktach gastronomicznych pokryte są specjalnym preparatem uniemożliwiającym wsiąkanie tłuszczu. W Warszawie natomiast chcą takie rozwiązanie zastosować, na wyremontowanym niedawno Krakowskim Przedmieściu. Ułożone tam chodniki, na razie są "nieimpregnowane", ale wkrótce zostną pokryte substancją chroniącą przed zanieczyszczeniem sosami.

- Przeprowadziliśmy test kilkunastu firm sprzątających i wybraliśmy jedną, której efekty są dla nas zadowalające - mówi Iwona Fryczyńska z warszawskiego Zakładu Oczyszczania Miasta.

Dlaczego w Poznaniu dotąd nie zastosowano podobnych rozwiązań? Bo ci, którzy powinni sprzątać przed lokalami nie przykładają się do pracy.

- Jeśli chodnik przylega bezpośrednio do nieruchomości, to obowiązkiem właściciela posesji lub administratora budynku jest zadbać o czystość - mówi Dorota Wesołowska z Zarządu Dróg Miejskich w Poznaniu. - Właściciele ogródków na Starym Rynku muszą dbać o porządek dwa metry od granicy swego lokalu - dodaje. Wesołowska ostrzega, że nieporządni właściciele ogródków w przyszłym roku mogą nie dostać pozwolenia na jego postawienie!

Właściciele lokali z kebabem czy tortillą nie poczuwają się w obowiązku by usunąć sprzed swoich "okienek" zaschnięty tłuszcz i przylepione gumy do żucia, jakie przed jedzeniem konsumenci wypluwają na chodniki. A gdyby ZDM, który dba o ulice, miał zająć się każdym metrem chodnika w mieście to koszty spadłyby, niestety, na mieszkańców. - Kilka lat temu pewna firma zrobiła pokaz oczyszczania chodnika. Niestety koszty były niewspółmierne do efektów - tłumaczy Dorota Wesołowska.

Straż miejska niewiele może zrobić właścicielom lokali, przed którymi są tłuste plamy. - W grę wchodzi do 500 złotych kary za zanieczyszczanie miasta - wyjaśniał nam rok temu Przemysław Piwecki ze straży miejskiej.

- Ale poza tym, jeżeli chcielibyśmy się wziąć za wlepianie mandatów za kapiący tłuszcz, portfele musieliby szykować nie sprzedawcy, a klienci, którzy taką plamę zrobią - tłumaczy. Przepisy mówią, że odpowiedzialność ponosi osoba, która śmieci. Jednak straż miejska tłumaczy, że ściganie i karanie osób, które jedząc kebaby zanieczyszczają chodniki, jest trudne do zrealizowania.

Kto choć raz jadł wypełnioną mięsem, warzywami i sosami "bułę" wie, że kapania sosu nie da się uniknąć. I to mimo sztućców i chusteczek, jakie bary udostępniają swoim klientom. Jeśli właściciele kamienic nie chcą sprzątać, to może warto by rozważyć rozwiązanie, które właśnie usiłuje wprowadzić stolica? Urząd Miasta Warszawy chce, by bary typu fast food, znajdujące się na reprezentacyjnych ulicach miasta, zostały przeniesione na boczne uliczki, by sos ściekający na chodnik przestał być problemem.

Elwira Trzcielińska

Wiadomość pochodzi z portalu Tutej.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy