Tajemnica Orient Expressu

Pociąg specjalny Orient Express z 1883 roku zatrzymał się w nocy na Dworcu Głównym w Poznaniu. Zabytkowym pociągiem podróżują bogaci turyści, którzy w ten niecodzienny sposób zwiedzają Europę. Na przyjazd pociągu do Poznania czekało kilkuset miłośników kolei i literatury z aparatami i kamerami w dłoniach.

Gdy megafony na Dworcu Głównym obwieściły wjazd na stację pociągu specjalnego Orient Express dla niewielu było to zaskoczeniem. Na przyjazd pociągu oczekiwało kilkuset ludzi, nie tylko turyści, ale przede wszystkim poznaniacy, miłośnicy kolejnictwa, którzy "zarwali noc", żeby zobaczyć legendarny pociąg znany z powieści Agaty Christie "Morderstwo w Orient Expressie".

Reklama

Tym razem policja, ani prywatni detektywi nie wsiedli do pociągu. Porządku na peronie pilnowali jednak sokiści. Z megafonów zapowiedziano, że pociąg jest "niedostępny" dla pasażerów z Poznania, więc nikt do pociągu nie wsiadł. Orient Express zatrzymał się w Poznaniu tylko na 20 minut, przyjechał o godz. 01.25. Widzowie, którzy czekali na jego przyjazd zdążyli jednak zrobić zdjęcia pociągu, porozmawiać z obsługą, a przede wszystkim zajrzeć do wnętrza ekskluzywnie wyposażonych wagonów. Kilku pasażerów także przerwało sen i z zainteresowaniem rozglądało się po "pięknym" poznańskim dworcu.

W składzie pociągu są oryginalne, odrestaurowane wagony Orient Expressu. Lokomotywa prowadzi 16 wagonów, skład waży 864 tony i ma ponad 350 metrów długości. W Polsce jest ciągnięty przez zwyczajną lokomotywę elektryczną.

Pociąg jedzie z Wenecji przez Wiedeń, Kraków, Warszawę i Malbork, a potem przez Gniezno, Poznań i Leszno wraca do Pragi i Wenecji. W przyszłym roku Orient Express także przejedzie przez Polskę. Bilety na wycieczkę po Europie kosztował 6 tys. Euro. Zostały wyprzedane "na pniu".

Oryginalny Orient Express wyruszył w swoją pierwszą podróż wieczorem 4 października 1883 roku z Paryża. Wiózł wtedy 40 pasażerów. Był to pierwszy przejazd transkontynentalnego ekspresu przez Europę.

Pociąg jeździł z prędkością 80 km na godzinę. Początkowo kursował do Giurgiu nad brzegiem Dunaju gdzie kończył swój bieg. Dopiero od stycznia 1889 roku można było wsiąść do pociągu w Paryżu i po 67 godzinach i 35 minutach, bez konieczności przesiadania się, dotrzeć do Konstantynopola (dzisiaj Istabułu). W wagonach były dostępne wszelkie zdobycze ówczesnej techniki, a kuchnia serwowała wspaniałe posiłki oraz najlepsze roczniki win.

Pociągiem, który w nocy z niedzieli na poniedziałek zatrzymał się w Poznaniu podróżuje stu tajemniczych turystów m.in. z USA, Wielkiej Brytanii, Meksyku, Brazylii i Francji. Obsługuje ich 40-osobowa załoga, wśród której jest siedmiu kucharzy i pięciu kuchcików. Kuchnia serwuje m.in. kawior, homary i jagnięcinę, a pogłoski głoszą, że potrawy są tak wspaniałe jak w 1883 r.

sm

Tekst pochodzi z portalu:

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje