Walentynkę kup mi luby!

Poznańskie sklepy z bielizną przeżywają prawdziwe oblężenie. Zaglądają do nich nawet ci panowie, którzy zazwyczaj niepewnie czują się wśród lawiny koronek i tiuli.

Na to poświęcenie decydują się z okazji Dnia Zakochanych. Wszak "walentynka" w postaci seksownej bielizny cieszy obie strony... czyli osobę obdarowaną i osobę wręczającą prezent.

Reklama

Początkowo 14 lutego był jedyną w swoim rodzaju okazją na anonimowe wyznanie miłości. W dzień Świętego Walentego, patrona zakochanych, nieśmiały młodzieniec wysyłał lub w dyskretny sposób podrzucał swej wybrance wiersz lub wyznanie miłosne czyli "walentynkę". Pozytywny odbiór takiej przesyłki mógł być początkiem "czegoś więcej".

Z biegiem czasu Walentynki stały się dniem wszystkich zakochanych, nie tylko tych skrycie i platonicznie. Pierwotnie obchodzone w krajach kultury anglosaskiej, zyskały olbrzymią popularność na całym świecie ze względu na swój ciepły i romantyczny charakter.

- Choć Walentynki są z innego kręgu kulturowego, to uważam, że są sympatycznym importem kulturowym - mówi socjolog z UAM-u dr Ryszard Cichocki.

- To wyjątkowe na gruncie polskim święto, bo radosne i dobrze, że do nas trafiło - dodaje. A co z, tradycyjnie piętnowanym, komercyjnym charakterem Walentynek? Czy w zalewie czerwonych serduszek, pluszowych misiaczków i koronkowych majteczek nie ginie prawdziwe uczucie?

- W Polsce 14 lutego przejął częściowo funkcję Dnia Kobiet. Stąd też taki model celebrowania Dnia Zakochanych, z prezentami i kwiatami. Dlatego obdarowanie ukochanego lub ukochanej stało się niemalże obowiązkiem, a nie gestem, który ma sprawić przyjemność obu stronom - wyjaśnia dr Cichocki.

- Oczywiście nacisk instytucji handlowych tez robi swoje i stąd taki komercyjny charakter tego dnia - dodaje. Zdaniem dr Cichockiego, zmienić sposób obchodzenia Dnia Zakochanych mogliby tylko młodzi, rezygnując ze stylistyki inspirowanej 8 marca.

Jednak z jego obserwacji wynika, że młodzi świętują Walentynki w bardzo konwencjonalny i przewidywalny sposób.

Nie może wiec dziwić, że najpopularniejszymi wyrazami uczuć są czekoladki (najchętniej w kształcie serca), czerwone róże i seksowna bielizna (choć prawdopodobnie 14-ego lutego świetnie sprzedawałaby się nawet kapusta - gdyby tylko oblepić ją czerwonymi serduszkami).

Dziennikarze tuTej.pl sprawdzili jakie przedmioty są najchętniej kupowane jako walentynkowy prezent.

- Panowie najchętniej kupują czarną bieliznę, mocno wycięte majteczki i staniki push-up. Do kompletu dobierają też gorsety i delikatne koszulki. Mamy też w ofercie kuszące modele specjalnie na Walentynki, które cieszą się zainteresowaniem wśród klientów - dowiedzieliśmy się w sklepie Intimissimi na ul. Wrocławskiej.

O dziwo, męska klientela nie ma zazwyczaj większych problemów z podaniem rozmiaru. Panowie pojawiający się w tego typu sklepach w "okolicach" 14 lutego zazwyczaj dobrze wiedzą jaki rozmiar nosi ich ukochana.

- Przed 14 lutego dobrze sprzedają się luksusowe komplety francuskiej bielizny. Czerwone i czarne, mocno wycięte, często z pasami do pończoch - usłyszeliśmy w sklepie z bielizną Buduar w Kupcu Poznańskim. Panie wykazują się poczuciem humoru i najchętniej w tym dniu obdarowują swoich wybrańców zabawnymi gatkami w serduszka.

Panowie, którzy mają sceptyczny stosunek do Dnia Zakochanych twierdzą, że bardzo trudno jest uniknąć "świętowania" w tym dniu.

Twierdzą, że żony, narzeczone czy kochanki zachowują się agresywnie lub "strzelają focha" jeśli nie dostaną "walentynkowego prezentu" w tym dniu.

- Moja pani sądzi chyba, że jak nie dam jej prezentu, to jej nie kocham. Więc od kilku lat także ja musze obchodzić walentynki - wyjaśnia pan Jan, spotkany na zakupach w Kupcu Poznańskim.

Joanna Kuchta

Wiadomość pochodzi z portalu Tutej.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje