Wszczęto śledztwo ws. eksplozji w komisariacie w Kłodawie

Wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Poznaniu wszczął w piątek śledztwo ws. eksplozji ładunku wybuchowego, do którego doszło w środę wieczorem w komisariacie policji w Kłodawie (Wielkopolskie). Śledczy potwierdzają, że ładunek mógł być ukryty w gaśnicy.

Do zdarzenia doszło w pomieszczeniu recepcyjnym komisariatu. W wyniku wybuchu pomieszczenie zostało poważnie zniszczone, ale nikt nie ucierpiał. Policjanci byli w innych pokojach, wewnątrz nie było osób postronnych.

Reklama

Naczelnik wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Poznaniu prok. Piotr Baczyński powiedział w piątek PAP, że śledztwo zostało powierzone Komendzie Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Postępowanie prowadzone jest pod kątem możliwości popełnienia przestępstwa sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, mającego postać eksplozji materiałów wybuchowych. Za taki czyn grozi kara do 10 lat więzienia.

Prokurator potwierdził, że na miejscu zdarzenia znaleziona została gaśnica, w której mógł być ukryty materiał wybuchowy.

"Gazeta Wyborcza" podała w czwartek, że w komisariacie eksplodowała gaśnica wypełniona ładunkiem wybuchowym i gwoździami. Gaśnicę sprawca umieścił w szybie wentylacyjnym, do którego dostał się prawdopodobnie poza budynkiem komisariatu - przez kratkę wentylacyjną.

Powołano specjalną grupę


"Policjanci, którzy przeprowadzali oględziny miejsca zdarzenia, znaleźli fragmenty gaśnicy rozerwanej siłą eksplozji. Wiemy, że wcześniej w tym pomieszczeniu gaśnicy nie był"" - powiedział w piątek PAP rzecznik prasowy wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak. Rzecznik potwierdził też, że przyjmowana przez policjantów jest wersja umieszczenia gaśnicy z materiałem wybuchowym w systemie wentylacji komisariatu.

Szef wielkopolskiej policji powołał specjalną grupę do wyjaśnienia zdarzenia. Weryfikowane są m.in. sprawy, którymi zajmował się komisariat w Kłodawie, oraz osoby, które zatrzymywali policjanci z tego komisariatu.

"Policjanci weryfikują wszystkie zebrane informacje, wszystkie przyjęte wersje śledcze, do tej pory nikt nie był w tej sprawie zatrzymywany" - podał Borowiak.

Rzecznik dodał, że wszystkie ślady, które zostały zabezpieczone na miejscu zdarzenia, zbadają eksperci z laboratorium kryminalistycznego wielkopolskiej policji oraz z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji.

Rafał Pogrzebny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje