Wyborcza noc z Obamą

Klubokawiarnia "Meskal" od początku "Nocy z Obamą", wypełniła się po brzegi. Wśród uczestników wyborczego spotkania łatwo było znaleźć zarówno zwolenników, jak i przeciwników czarnoskórego kandydata na prezydenta. Bo "Obama night" to pierwsza tego typu impreza zorganizowana w Poznaniu.

"Krytyka polityczna" postawiła na coś, czego jeszcze w Poznaniu nie było. Amerykańskie szaleństwo wyborcze postanowiła przenieść do nas, bo jak mówią członkowie klubu - sytuacja za oceanem jest dla nas ważna. Choć zwycięstwo któregokolwiek z kandydatów nie zapewni nam zniesienia wiz i nie zagwarantuje bezpieczeństwa na świecie, to młodemu pokoleniu Polaków nie jest obojętne co dzieje się w Stanach Zjednoczonych.

Reklama

- Chcieliśmy połączyć ludzi, którzy są rozentuzjazmowani sytuacją - mówi Maciej Szlinder z Krytyki Politycznej.

- Będziemy świętować, bo innego rozwiązania, niż zwycięstwo Obamy nie widzę. Inaczej tego nie widzę, nie chcę sobie psuć humoru - dodaje. Organizatorzy byli pełni wiary w to, że właśnie Afroamerykanin będzie nowym prezydentem mocarstwa.

- Teraz ma niewielką przewagę, w granicach błędu statystycznego. Wiele zależy od Florydy, która ma 27 głosów elektorskich - Maciej wyjaśnia skomplikowany system wyborczy obowiązujący w USA.

Aby urozmaicić sobie oczekiwanie na wyniki, które do zainteresowanych docierały przez całą noc, Krytyka Polityczna przygotowała szereg rozrywek. Filmy dokumentalne o Baracku Obamie, konkursy z książkowymi nagrodami i gorące rozmowy, niekoniecznie o wyborach, rozgrzewały zebranych w "Meskalu".

- Jestem tu często, ale takiego tłumu dawno nie widziałem. Zupełnie obca jest mi sytuacja w Stanach i to, kto wygra, nie będzie miało dla mnie żadnego znaczenia - mówił Karol, regularnie odwiedzający klub przy Nowowiejskiego.

- Obama może wygrać, ale nie popieram go. Przyszedłem dla frajdy, bo czegoś takiego jeszcze w Poznaniu nie było - dodaje Andrzej, student politologii, i ocenia.

- Choć Obama sprawia wrażenie pozytywnego polityka zainteresowanego losem swojego kraju, to jego program i otoczenie polityczne, w którym żyje, nie są dostosowane do gospodarczo-politycznych realiów.

Dobra zabawa potrwa w Meskalu do białego rana, po którym najprawdopodobniej nastąpią cztery "czarne" lata. Czy na pewno?

Elwira Trzcielińska

Wiadomość pochodzi z portalu Tutej.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje