Zaczynaliśmy w garażu

Przez zespół przewinęło się prawie 30 osób i choć obecnie stała ekipa to cztery osoby zespół Asyż nadal tworzy.

Członkowie mieszkający w różnych częściach Polski nie zapomnieli, gdzie narodziła się ich pasja i dziesiątą rocznicę powstania przyjechali świętować właśnie do Jakubowego Grodu. W swej muzyce, jak sami mówią zawierają spokój z jakim kojarzy się im ich rodzinne miasto.

Reklama

Najpierw narodził się pomysł, aby jubileuszowy koncert dla najwierniejszych fanów, zagrać nie gdzie indziej jak w Wągrowcu. Potem muzycy przez wiele tygodni kompletowali skład, by w końcu dać koncert na deskach amfiteatru.

Przez tydzień czteroosobowy zespół w pocie czoła ćwiczył z siódemką zaproszonych gościnnie byłych muzyków zespołu. Obecnie Asyż tworzą Adam (gitara) i Marek (bas) Skrętni, Agnieszka Karwecka (saksofon) i Dawid Lipka (trąbka).

O sobie mówią "zespół z wągrowieckimi korzeniami", gdyż to właśnie w Jakubowym grodzie przed dziesięcioma laty zagrali po raz pierwszy. Najpierw w garażu, bezimiennie by wkrótce stać się jedną z bardziej rozpoznawalnych wągrowieckich kapel. Tak jak skład grupy tak zmieniała się jej nazwa. Najpierw był Hasyż, by w końcu z okazji występu na katolickim festiwalu zostać przy nazwie Asyż. - Ludzie myślą, że gramy muzykę chrześcijańską, a my mamy jedynie jej elementy w naszej twórczości - wyjaśnia M. Skrętny.

Zespół gra muzykę reggae, choć nie sposób byłoby po dziesięciu latach i wielu zmianach w składzie zachować to samo brzmienie i czysty gatunek muzyki.

- Stworzyliśmy całość z zainteresowań muzycznych każdego z członków zespołu. Podstawą jest muzyka reggae z domieszką muzyki elektronicznej, psychodelic czy funky - wyjaśnia Krzysztof Mikołajczak, piątkowy wokalista grupy.

W śpiewie wspomagał go legendarny już Tomasz Siemianowski oraz muzycy: Tomasz Kotwica (perkusja) Bartosz Patelski (klawisze), Jarosław Koczorowski (perkusja) i Dominik Zieliński (klarnet), D. Lipka i A. Karwecka.

Muzycy rozjechali się po Pałukach, a M. Skrętny mieszka w Gdańsku, dlatego dziś żartują, że są grupą "pałucko - krzyżacką". Fundamentem istnienia zespołu, jest przyjaźń. - To dzięki tej wartości kapela się nie rozpadła. Były konflikty, dzieliły nas kilometry, ale przyjaźń jest niesamowitym spoiwem - zaznacza M. Skrętny.

W piątek na scenie na nowo odżyły w nich młodzieńcze wspomnienia, kiedy zdezorientowany Cypis (K. Mikołajczak) przyjechał na koncert dzień za wcześnie, czy liczne występy, gdy występowali zarówno na scenach rockowych, aż po... Dniu Szparaga w Nowym Tomyślu, gdzie tłem dla ich występu był Maciej Kuroń gotujący zupę szparagową.

bnw

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje