Zatrzymać komercję

Na pierwszy rzut oka prace wiszą w przypadkowej kolejności - ale to tylko takie wrażenie. Wszystko jest tu zaplanowane i przemyślane. Nie przypadkiem wystawa nazywa się "Czym mogę służyć...

Od razu przy wejściu wiszą tytułowe prace - wszystkie z ozdobnym napisem "Czym mogę służyć". Pozornie zwykłe zdjęcia zwykłych sklepów. I ludzi robiących zakupy. Jest tu i supermarket, i eleganckie delikatesy. Ale konsumpcja jest taka sama - przemożna i dominująca. I doskonale ją tu widać.

Reklama

Według artystki komercja stała się dla nas czymś tak oczywistym, że o niej zapominamy, nie zastanawiamy się nad nią - tak samo jak nad rzeczywistym znaczeniem zwrotu "czym mogę służyć" staroświeckiego, dostojnego, który przecież kiedyś, choć również stosowany w handlu czy usługach, miał zupełnie inne znaczenie niż dziś. I może warto się zastanowić, jak wszechobecna komercja ma się do tej odległej tradycji, jak wpływa na jakość naszego życia i na te najważniejsze, podstawowe wartości...

Nieco dalej szok: ściany zawieszone są dziesiątkami zdjęć panien młodych. Różnymi: z mężami i bez, w plenerze, przed kościołem czy w fotograficznym studio. Ale wszystkie są bez twarzy - zamiast niej mają białą plamę. Efekt jest upiorny. Demonstracja? Feminizm? Ale nie. Wyjaśnieniem jest znów komercja.

- To są w tym wypadku zdjęcia pań młodych, które chcą sprzedać swoje suknie ślubne w Internecie - wyjaśnia Agnieszka Krupieńczyk. - To ich zdjęcia ślubne, ale twarze są zasłonięte - i to jest dla mnie bardzo ciekawe, dlaczego zasłaniają te twarze, jednocześnie eksponując sukienkę, ślubna sukienkę, która teraz jest towarem, a która przecież kiedyś nie była dziełem wielokrotnego użytku. Miało się jedną suknię ślubną i się jej nie sprzedawało - a teraz wszystko jest na sprzedaż...

W kolejnej części wystawy można obejrzeć przemijanie czasu na zwykłej poznańskiej ulicy. Niby nic wyjątkowego - a jednak ten obraz wiecznie śpieszących się ludzi, samochodów, po których tak szybko zostaje tylko niewyraźny ślad, w jakiś sposób przeraża. Tak jak te suknie ślubne bez twarzy. I te sklepy nastawione na taśmową obsługę, byle szybciej, byle więcej, i ludzie, którzy tam kupują, i którzy myślą dokładnie tak samo: byle szybciej, byle więcej?

Zatrzymajmy się na chwilę. Choćby o tyle, by stać się wyraźną sylwetką, a nie tylko cieniem na fotografii miasta. I zapytajmy - powoli, wyraźnie i z pełnym zrozumieniem tego zwrotu, jak starszy subiekt dostojnego klienta, który przyszedł kupić dwa tuziny kościanych guzików, albo mendel jaj - zapytajmy: "Czym mogę służyć?

I zastanówmy się nad tym...

Autorka wystawy jest absolwentką poznańskiej ASP, Wydziału Komunikacji Multimedialnej, ze specjalnością fotografia. W 2003 roku stypendium w Universitatea de Arte si Designe w Cluj-Napoca w Rumunii. W 2004 roku dyplom z zakresu fotografii intermedialnej, promotor - profesor Stefan Wojnecki - oraz z zakresu fotografii reklamowej, promotor - profesor Andrzej Florkowski. Wystawę można oglądać w Poznańskiej Galerii Nowej do 13 października.

el

Wiadomość pochodzi z portalu Tutej.pl

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje