Bielan w RMF FM: Nie ma żadnego szukania haków. To zamieszanie wywoływane przez PO

- To jest zamieszanie medialne, które próbują wytworzyć politycy Platformy Obywatelskiej, którzy doskonale wiedzą, że mają problem z kilkoma swoimi samorządowcami - mówi Adam Bielan, pytany w Porannej rozmowie w radiu RMF FM, czy PiS rozpoczął polowanie na prezydentów miast z PO. - Nie ma żadnego szukania haków. W przypadku pani prezydent Łodzi sprawa zaczęła się za rządów Platformy Obywatelskiej (…). Jeśli chodzi o prezydenta Lublina, to sprawa również jest bardzo prosta: nie powinien zasiadać w tej radzie nadzorczej - podkreśla.

Robert Mazurek: Dzień dobry. Państwa i moim gościem jest Adam Bielan, wicemarszałek Senatu.

Reklama

Adam Bielan: Dzień dobry.

Powiedziałbym Prawo i Sprawiedliwość, ale Polska Razem, więc w zasadzie - wybrany z listy PiS.

- Zgadza się.

PiS rozpoczął polowanie na prezydentów miast Platformy Obywatelskiej. Prawda to, nieprawda?

- Jeżeli mówimy o przypadku prezydent Łodzi, pani Zdanowskiej, to jest to śledztwo rozpoczęte za rządów PO i nadzorowane przez pana prokuratora Seremeta wybranego większością PO-PSL poprzedniej kadencji. Zatem jeżeli ktoś rozpoczął polowanie na panią Zdanowską, to właśnie urzędnicy wybierani przez PO.

Prezydent Lublina Krzysztof Żuk złamał ustawę antykorupcyjną - tak twierdzi CBA, bo z nominacji ministra jawnie zasiadał w radzie nadzorczej PZU Życie. Nie ma pan poczucia, że tu jednak sięgnęliśmy jakichś granic absurdu?

- Że prezydent zasiada w radach nadzorczych? Być może. To jest kwestia oceny przez wyborców.

Nie, dlatego że jeżeli uznajemy, ze to jest łamanie ustawy antykorupcyjnej, no może tam nie zostały dopełnione jakieś procedury, ale widzi pan tutaj jakieś zagrożenie korupcją?

- Przepisy ustawy antykorupcyjnej dotyczące najważniejszych osób w państwie, m.in. prezydentów, ale również mojej skromnej osoby - wicemarszałka Senatu,  są bardzo jasne. My nie możemy zasiadać ani w radach nadzorczych, ani w zarządach żadnych spółek i w tym przypadku ja podzielam opinię CBA. Myślę, że pan prezydent Żuk złamał tę ustawę.

I należy go w związku z tym odwołać ze sprawowanego urzędu.

- Należy stosować prawo. Jeżeli złamał prawo, to należy postępować tak, jak to prawo przewiduje. Jeżeli zostanie skazany, to straci stanowisko.

Pokaż mi człowieka, a paragraf się znajdzie, tak?

- Nie, to jest takie zamieszanie medialne, które próbują wytworzyć politycy Platformy Obywatelskiej, którzy doskonale wiedzą, że mają problem z kilkoma swoimi samorządowcami, bo na tej liście jest również pani prezydent Warszawy, czy pan prezydent Gdańska.

I tam rzeczywiście są jakieś problemy, natomiast...

- Jakieś problemy, to eufemizm, panie redaktorze.

Tak, dlatego że nie wiemy, co tam dokładnie się stało. Nikogo nie postawiono nawet formalnie w stan oskarżenia.

- W przypadku afery reprywatyzacyjnej w Warszawie wiemy już bardzo dużo, więc to nie są jakieś problemy, tylko potężna afera.

I nie wiemy nic o tym, by prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz złamała prawo, prawda?

- Mam nadzieję, że temu będzie służyć komisja weryfikacyjna, później odpowiednie działania prokuratury i na końcu wyroki sądów.

Chodzi mi o to, że jak czytam o pani prezydent Łodzi, czy o panu prezydencie Lublina, to jednak mam wrażenie graniczące z pewnością, że to jest szukanie haków.

- Nie ma żadnego szukania haków. Powtarzam - w przypadku pani prezydent Łodzi sprawa zaczęła się za rządów Platformy Obywatelskiej, więc moglibyśmy mówić o jakiejś walce frakcyjnej w Platformie, ale to jest oczywiście absurdalne. Natomiast jeśli chodzi o prezydenta Lublina, to sprawa też jest bardzo prosta. Prezydent Lublina nie powinien zasiadać w tej radzie nadzorczej.

Panie marszałku, kto będzie pierwszym prezydentem, którego CBA wyprowadzi w kajdankach?

- Nie mam pojęcia. Nie mam wiedzy o działaniach Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Ja łatwiej wierzyłbym w te zapewnienia,  że to wszystko jest działanie niezależnej prokuratury i CBA, gdyby nie to, że już wiosną wszyscy mówili, że jesienią się dopiero zacznie, jesienią PiS zacznie przeprowadzać śledztwa przeciwko samorządowcom z Platformy.

- Panie redaktorze, wielu polityków Platformy twierdziło tak jeszcze przed wyborami, więc to niczego nie dowodzi. A jak pan wie, za poprzednich rządów PiS, rozmaici celebryci twierdzili, że CBA za nimi jeździ, śledzi i tak dalej. Tego rodzaju obsesje, czy paranoje z jednej strony, a z drugiej strony świadoma, cyniczna gra polityków Platformy, którzy starają się uciec przed odpowiedzialnością, właśnie tworząc wrażenie jakiejś gry politycznej, nie zmieniają stanu faktycznego. Poza tym pamiętajmy - pan mówi o wyprowadzaniu kogoś w kajdankach - pamiętajmy, że na końcu o winie, bądź nie, decyduje niezawisły sąd.

Wkrótce całość rozmowy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje