Biernacki: Opóźnienia ustawy? Winna opozycja i poseł Halicki

Ta ustawa miała wielu przeciwników. W naszym zamierzeniu miała być uchwalona już w październiku - mówi minister sprawiedliwości Marek Biernacki w Kontrwywiadzie RMF FM, pytany o opóźnienia przy druku ustawy o izolowaniu niebezpiecznych przestępców.

- Była obstrukcja w Sejmie. Za obstrukcję odpowiada m.in. opozycja i poseł Andrzej Halicki - tłumaczy.

Czy minister może zaręczyć, że morderca-pedofil Mariusz Trynkiewicz nie wyjdzie na wolność? - My zrobiliśmy wszystko, żeby nie wyszedł, ale nie mogę brać odpowiedzialności za to, jaką decyzję podejmie w tej sprawie sąd - mówi gość RMF FM.

Reklama

Konrad Piasecki: Da pan głowę, że Mariusz Trynkiewicz nie wyjdzie z więzienia?

Marek Biernacki: - To wszystko są decyzje sądowe. Jutro zaczyna się procedura sądowa...

Czyli pewności pan nie ma.

- Przepraszam bardzo - ja nie mogę mówić za sąd ani za oceny biegłych, bo byłaby to ingerencja i nacisk na sąd ze strony ministra sprawiedliwości. My zrobiliśmy wszystko, żeby Trynkiewicz nie wyszedł.

Wszystkiego nie zrobiliście, bo jakbyście zrobili wszystko, to byście szybciej wydrukowali ustawę.

- Ministerstwo Sprawiedliwości tej ustawy nie drukuje, po pierwsze. Po wtóre, chcę powiedzieć jednoznacznie, że ta ustawa miała swoich zwolenników, ale i bardzo dużą grupę przeciwników. I powiedzmy sobie szczerze: w naszym założeniu miała być ustawą uchwaloną w październiku, ale nie została.

Ale gdyby ta ustawa została wydrukowana tuż po prezydenckim podpisie, 17 grudnia, byłoby dużo łatwiej. Kto zawalił?

- Powiem inaczej: cała procedura sądowa - bo wszystko zależy od procedury sądowej - trwa i może trwać długo i może być jeszcze apelacja.

Ale gdyby ruszyła wcześniej? Nie powie pan, że opóźnienie w wydrukowaniu ustawy nie ma żadnego znaczenia w tej sprawie.

- Po pierwsze, nie wiemy, czy było opóźnienie w wydrukowaniu ustawy, bo są procedury...

Ale oczywiście, że było! Ta ustawa mogła być wydrukowana przed świętami.

- Tego nie robiło Ministerstwo Sprawiedliwości.

Ale może ministerstwo powinno przypilnować.

- Ministerstwo zrobiło - i to każdy wie - wszystko, żeby ta ustawa została wydrukowana.

Ja nie wiem, czy zrobiło, czy pilnowaliście, czy patrzyliście na ręce urzędnikom kancelarii premiera.

- Ja nie mogę się tłumaczyć z czegoś, za co ministerstwo nie odpowiada.

Ale to jest pański rząd. Kancelaria premiera to jest kancelaria pańskiego premiera.

- Podkreślam wyraźnie, że procedury zostały wszystkie zachowane. I chcę też wyraźnie podkreślić, że ta ustawa była od początku mocno kontestowana przez różne środowiska. Warto wiedzieć, że przewodniczącym komisji nadzwyczajnej był poseł opozycji, który w trakcie prac zrezygnował z prac. I zamiast w październiku ustawa została uchwalona w grudniu.

Ale ja mam do pana zastrzeżenia nie za to, co się działo w Sejmie, bo ja wiem, że za to pan nie odpowiada. Za druk ustawy.

- Ale ja chcę powiedzieć o jeszcze jednym elemencie. Nawet jak prezydent chciał podpisać ustawę, to był kolejny dość duży atak medialny na prezydenta i środowiska naukowe, że nawet prof. Zoll mówił, że ustawę trzeba skierować do Trybunału Konstytucyjnego.

A czy uważa pan, że tą sprawę próbowano wysadzić w powietrze? Że ktoś ją złośliwie, celowo sabotował?

- Uważam, że ta ustawa ma bardzo dużo przeciwników. I ci, którzy są przeciwnikami z punktu widzenia prawa, ideowymi przeciwnikami, oczywiście by woleli, żeby ta ustawa nie została uchwalona.

Ale ci przeciwnicy byli na tyle silni, żeby tę ustawę sabotować w Sejmie również i sabotować na etapie drukowania przez Kancelarię Premiera?

- Na pewno w Sejmie była obstrukcja i mogę stwierdzić, że podczas prac parlamentarnych ta obstrukcja miała miejsce.

A za tę obstrukcję odpowiada też pański partyjny kolega Andrzej Halicki?

- Nie tylko on, odpowiadają też inni posłowie.

On też odpowiada?

- Poseł Halicki składał dziwną propozycję poprawki do posła Kabacińskiego, łamiąc procedury klubowe.

Ale to jest jakaś walka wewnątrz Platformy?

- Nie. Podkreślam, że ta ustawa ma w każdym klubie swoich zwolenników i przeciwników. Jest to bardzo trudny projekt, dlatego za przeprowadzenie tego projektu przez parlament wziąłem odpowiedzialność. I z tego się wywiązałem.

A teraz, jeśli chodzi o te procedury, mówi pan: nie dam gwarancji. Co jest słabym punktem w tej procedurze niedopuszczania do wyjścia na wolność Trynkiewicza?

Przede wszystkim musimy pamiętać, że są niezawisłe sądy i ocena biegłych...

...bo rozumiem, że formalnie to jest tak: jutro szef więzienia składa wniosek do sądu o to, żeby Trynkiewicz został zamknięty w zakładzie.

- Tak jest.

Rusza procedura sądowa. I ta procedura może trwać dwa tygodnie, a może trwać 5 miesięcy.

- Może trwać jeszcze więcej, ponieważ może być jeszcze apelacja. Musi pan pamiętać o jednej sprawie, że to są niezawisłe sądy. Że my dajemy gwarancję wszystkim obywatelom. To nie jest tak, jak się nas przedstawia, że to jest ustawa na temat psychuszek, że to jeszcze jest czerezwyczajka, że my chcemy zamykać obywateli w zakładach psychiatrycznych. Jest to jedno, wierutne kłamstwo. Każdy ma szansę się bronić.

Jeśli 11 lutego Trynkiewicz wyjdzie z więzienia. Uważa pan, że to jest dzisiaj prawdopodobne na 50 procent, 70 procent?

- Powiem panu tylko bardzo krótko - mamy szereg różnych scenariuszy w tej sprawie, których wybaczy pan, ale nie będziemy ujawniać, ponieważ podejrzewam, że pan Trynkiewicz będzie miał bardzo wybitnych mecenasów po swojej stronie.

Ale Trynkiewicz może wyszedłszy z więzienia wsiąść w samolot i polecieć do każdego kraju Unii Europejskiej z dowodem osobistym.

- Panie redaktorze, mamy szereg scenariuszy, naprawdę ich nie będę ujawniał, bo nie jest...

...Jest scenariusz, że Trynkiewicz wychodzi z więzienia i wyjeżdża z Polski?

- Panie redaktorze, proszę mnie nie ciągnąć za język. Byłbym osobą niepoważną, gdybym ujawniał publicznie plan działania ministerstwa w takim postępowaniu.

Czy Trynkiewicz wyjechawszy za granicę będzie objęty przepisami tej ustawy?

- Oczywiście, że tak, to jest naturalne.

Nie jest tak, że on stanie się natychmiast immunizowany na tę ustawę?

- Nie, oczywiście, że ta ustawa go obejmuje.

Państwo polskie może go sprowadzić z zagranicy?

- Podkreślam - mam szereg wariantów i w trakcie jak życie będzie biegło, te warianty będą prezentowane i będą próby z naszej strony tak, żeby prawo dobrze funkcjonowało.

Jeśli wyjedzie za granicę, można go sprowadzić z zagranicy czy nie?

- Oczywiście, że tak.

Można go sprowadzić, czyli państwo polskie będzie go wtedy sprowadzać?

- Ależ oczywiście, że tak, ale podkreślam wyraźnie, że mam warianty i tego wariantu nie przewiduję.

Znaczy takiego wariantu, że on wyjedzie? Krótko mówiąc - zatrzymacie go w kraju.

- Nie, nie, panie redaktorze więcej nie powiem, mamy szereg wariantów w tej sprawie, także chcemy działać skutecznie, ale zgodnie z literą prawa.

Ale gwarancji, że on nie wyjdzie na wolność pan nie da.

- Panie redaktorze, gdybym tak powiedział, to by sąd, sędziowie powiedzieli wszyscy, że wpływam na decyzję niezawisłego sądu. Nikt nie może dać tej gwarancji, ponieważ sądy w Polsce są niezawisłe. Więcej - bym wpłynął i znowu by mnie zaatakowano, że wpływam na biegłych. To jest proces bardzo złożony, żyjemy w państwie prawa.

Wolałbym, żeby w państwie prawa takie procedury, ministerstwa i rządy nie dopuszczały do tego, żeby tacy ludzie wychodzili z więzienia.

- Proszę się zwrócić do tych posłów i senatorów, którzy działali dwadzieścia pięć lat temu, w dobrej intencji...

Od sześciu lat rządzi Platforma Obywatelska. Ministrowie Platformy też zawiedli.

- Przepraszam bardzo, to my przeprowadziliśmy ten projekt ustawy z oporem mediów i świata nauki. Proszę o tym pamiętać. Proszę to docenić, że my robimy, a nie czekamy.

Zgodzi się pan na odwołanie swego zastępcy?

- A dlaczego miałbym odwoływać zastępcę?

Rzecznik rządu mówi: mam z nim problem. Przekroczył granicę. Poseł Halicki: powinien zostać zwolniony.

- Tak jak powiedziałem - Andrzej Halicki nie powinien wypowiadać się na ten temat.

A rzecznik rządu?

- Nie rozumiem wypowiedzi pani rzecznik rządu Małgosi Kidawy-Błońskiej.

Mówi, że wydanie książki z arcybiskupem Hoserem, to jest przekroczenie granicy.

- Z prostego powodu nie rozumiem, ponieważ nie ma żadnego produktu ministerstwa, chodzi mi o ustawę, rozporządzenia, które można zaatakować ideologicznie. Mamy określony cel. Uchwaliliśmy kodeks postępowania karnego. Teraz naszym celem jest kodeks karny. Chcemy tę procedurę zrealizować i to jest nasz podstawowy cel.

Ale czy pan się zgodził, żeby Królikowski wydał książkę, ten wywiad-rzeka z Hoserem?

- Oczywiście, aprobowałem go.

Aprobował pan w imię czego? Warto, żeby wiceminister zajmował się wywiadami?

- Ja poza pracą mam szeroki krąg zainteresowań i całe szczęście, że on sobie spokojnie w tej mojej sferze prywatności funkcjonuje. Ja uważam, że to dobrze, jak też moi współpracownicy, których cenię, zajmują się w życiu też innymi sprawami i mają dystans do tego, co robią później w ministerstwie.

Panie ministrze, proste pytanie: Jeśli premier zażąda odwołania Królikowskiego - pan odejdzie razem z nim?

- Ale pan premier tego nie zażąda.

Ale gdyby zażądał?

- W ogóle to nie jest temat do tego typu dyskusji. Ponieważ podkreślam, że minister Królikowski jest jedynym człowiekiem ze świata nauki, o czym nie mówimy, który bronił ustawy o niebezpiecznych. Gdyby coś takiego nastąpiło, czego sobie nie wyobrażam, że Platforma występuje o zwolnienie pana ministra Królikowskiego, to by znaczyło na przyszłość, z Platformą nikt nie chciałby współpracować.


Dowiedz się więcej na temat: Marek Biernacki | Andrzej Halicki | Mariusz T.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy