Brudziński: Tusk jak Jaruzelski. Okrągły stół to kabotyński pomysł

Doradcy Tuska schodzą coraz bardziej na psy. Po weekendowej dawce tlenu mam nadzieję, że już premierowi przeszło - mówi gość Kontrwywiadu RMF FM Joachim Brudziński o złożonej przez premiera propozycji organizacji w Polsce okrągłego stołu. - Tusk stawia się w roli Rakowskiego albo Jaruzelskiego. Czy mamy stan wojenny albo PRL, żeby organizować okrągły stół? Czy Sienkiewicz to odpowiednik Kiszczaka? - pyta poseł PiS.


Reklama

Pytany o sprawę poalkoholowych wypowiedzi posła Tomasza Kaczmarka Brudziński zauważa, że byłemu agentowi CBA "powinno towarzyszyć poczucie wstydu i swoistego rodzaju zażenowania". Zastrzega jednak, że "spożycie alkoholu w PiS mieści się w średniej krajowej".

Spożycie alkoholu w PiS? Mieścimy się średniej krajowej. Kaczmarek powinien się wstydzić

Konrad Piasecki: Czy zapraszająca do okrągłego stołu ręka Tuska napotka rękę Prawa i Sprawiedliwości, panie pośle?

Joachim Brudziński: A czy mamy jakiś stan wojenny albo PRL, żeby teraz zwieńczać te sześć lat rządów Donalda Tuska okrągłym stołem?

Nie, przerywajcie je okrągłym stołem, ale siadajcie...

- Pan premier Donald Tusk stawia się w roli pana premiera Rakowskiego czy pana pierwszego sekretarza, a zarazem ministra obrony narodowej etc. generała Jaruzelskiego, że teraz potrzebuje stół okrągły zwołać, a pan Sienkiewicz to odpowiednik Kiszczaka? Nie, nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy dzisiaj w Polsce zwoływać okrągły stół. Miejscem dysputy...

"Na miłość Boga, dlaczego w Polsce nie można przy jednym stole powiedzieć sobie: Dzień dobry, porozmawiajmy o kilku polskich sprawach?" - pyta pana premier. Dlaczego, panie pośle?

 - Dzień dobry panie premierze, dzień dobry panie Tusk. Myślę, że po tej weekendowej dawce tlenu nad polskim Bałtykiem, po plażach Sopot,  jak pan pobiegał, to już panu przeszło.

W ten weekend nie biegał...

 - Nie biegał...

...bo był na Radzie Krajowej Platformy Obywatelskiej, chyba.

- Boże, wykończy się niebożę... Tyle czasu dla partii, nawet sobotę musiał spędzić w Warszawie, nie mógł wrócić do domu do Sopotu...

A już tak bardziej poważnie. Demografia, emerytury - dlaczego by o tym nie porozmawiać?

 - Ależ rozmawiajmy, tylko w parlamencie, a nie jakieś kabotyńskie pomysły przy okrągłych stołach. O czym mielibyśmy przy okrągłym stole...

Ale w parlamencie to wy nie rozmawiacie, tylko krzyczycie na siebie, panie pośle. 

 - Wie pan, myślę, że po zmianie ministra finansów tego takiego smerfowego krzyku będzie mniej i już nikt nie będzie w roli takiej rezonersko-połajańskiej zwracał się pod adresem opozycji, tak jak robił to pan minister Rostowski. Chociaż temperament go rozpiera, bo w zastępstwie nieobecnego ministra Szczurka czasami wbiega jeszcze na mównicę i próbuje coś tam pod adresem opozycji wykrzykiwać, ale już coraz bardziej niemrawo mu to idzie.

Czyli co, okrągłemu stołowi mówicie twarde "nie"?

  - Panie redaktorze, kolejny podszept doradców wizerunkowych pana premiera Donalda Tuska, którzy coraz bardziej na psy schodzą i imają się różnych pomysłów. Po raz kolejny na przestrzeni tych sześciu lat, to jakieś wyzłośliwianie się pod adresem lidera opozycji, czy w ogóle opozycji. Natomiast merytorycznych pomysłów na Polskę u pana premiera Donalda Tuska jak nie było, tak nie ma.

Na żadne "stoły" osoba prezesa, ani nikogo z Prawa i Sprawiedliwości się nie pofatyguje?

  - Panie redaktorze, mamy parlament, mamy pole i miejsce do dysputy. Spierajmy się na konkrety i na programy, a nie na PR-owskie i propagandowe gagi. Tych gagów w polskiej polityce od momentu dojścia do władzy Donalda Tuska naprawdę wystarczy. Tym bardziej, że problemów do omawiania jest wiele. Wczoraj opinię nie tylko polską, ale i europejską, zelektryzowała informacja o rozmieszczeniu w obwodzie kaliningradzkim rosyjskich rakiet, wymierzonych między innymi w Polskę.

Świetny temat na Radę Bezpieczeństwa Narodowego, na którą prezes nie chce uporczywie od lat przychodzić.

  - Tak, będziemy debatować na ten temat z panem Palikotem albo z doradcą pana prezydenta gen. Jaruzelskim...? A wczoraj pan minister Sikorski zapowiada wsparcie interwencji w Republice Środkowej Afryki, natomiast żadnej konkluzji w sprawie Ukrainy. W ogóle jak chodzi o Ukrainę to wczorajsze spotkanie ministrów spraw zagranicznych Unii Europejskiej zakończyło się jakimś dwulinijkowym tekstem i pan Radosław Sikorski jak zwykle, jak podejrzewam, zadowolony z siebie. Coś tam pewnie zaćwierka na Twitterze. Totalna degrengolada polskiej polityki zagranicznej. Jest naprawdę wiele obszarów do rozmowy, ale nie, tak jak powiedziałem, w formie jakichś PR-owych, czy propagandowych gagów.

Tyle, że wy odrzucacie takie zaproszenia, a potem prezes wychodzi na mównicę manifestacyjną i narzeka na zanik wspólnoty narodowej. Może miejsce na budowanie wspólnoty narodowej to są tego typu spotkania? Nawet jeśli są politycznie trudne czy niewygodne.

- Panie redaktorze, miejscem politycznych spotkań w demokratycznym państwie prawa powinien być parlament. Natomiast jedyne, co w tym parlamencie możemy usłyszeć z ust przedstawicieli rządu to to, co ma do zaoferowania pan Niesiołowski, w sposób niezborny z pierwszych ław sejmowych, wykrzykujący i wymachujący rękami do zabierających głos polityków opozycji. Albo nerwowo...

No, chyba nie tylko poseł Niesiołowski, jeśli chodzi o rząd i koalicję występuje. Trzeba się czasami wsłuchać, czasami posiedzieć na sali sejmowej.

- Panie redaktorze, myślę, że jest to apel przede wszystkim do pana premiera Donalda Tuska, który - o ile się nie mylę - dwa lata temu zapowiadał, że w ogóle swój gabinet premierowy, prezesa Rady Ministrów przeniesie z kancelarii KPRM-u na Alejach do budynku parlamentu. Jakoś nikt go tam od tego czasu w tym gabinecie sejmowym nie widział.

Panie pośle, czy Prawo i Sprawiedliwość ma jakiś problem alkoholowy?

- Panie redaktorze, myślę, że poziom spożycia alkoholu w Prawie i Sprawiedliwości jest...

W strefie górnej stanów wysokich?

- W ramach pewnej średniej krajowej, więc tutaj nie sądzę byśmy...

Ostatnio co skandal z alkoholem, to wasz poseł w głównej roli.

- No, nie przesadzajmy panie redaktorze. Myślę, że gdyby media równie usilnie zajmowały się różnego rodzaju konwentyklami partyjnymi innych partii tych skandali byłoby proporcjonalnie tyle samo.

No, ale jak pan słuchał posła Kaczmarka, co miał za trzy sekundy wstać i  "....ąć krzesłem". Żenujące? To mało powiedziane chyba.


Ależ oczywiście panie redaktorze. Jeżeli to nagranie rzeczywiście jest, a nie mam powodów uważać, że nieprawdziwe, tym bardziej, że sam poseł Kaczmarek się jakoś od tego nagrania nie odżegnuje. Nie ma tutaj żadnego powodu do jakiejkolwiek chwały i myślę, że...

I nie ma pan ochoty...

- Jedyny stan emocjonalny, jaki temu nagraniu powinien towarzyszyć posłowi Kaczmarkowi, to poczucie wstydu i swoistego rodzaju zażenowania. Nic więcej w tej sprawie.

Ale nie ma pan, panie pośle, ochoty - zwłaszcza z takim tytułem: Przewodniczący Komitetu Wykonawczego załatwić sprawę szybko, po męsku. Za trzy sekundy wstać i wywalić tego posła z partii, bo ten pan tylko wstyd przynosi.

- Poseł Kaczmarek nigdy w partii nie był - to po pierwsze. Trafił do polityki, do parlamentu bezpośrednio ze służb specjalnych. Te służby, jak sądzę, mają swoja specyfikę. Tylko, że pan poseł Kaczmarek zostając posłem powinien wiedzieć, że pewnego rodzaju werbalna aktywność parlamentarzyście nie przystoi, nawet, jeśli jest to w relacjach...

Jest dla niego miejscu w klubie czy nie?


- Został zawieszony decyzją przewodniczącego.

Zawieszony, ale czy zostanie usunięty?

- Wie pan, ja nie jestem jednoosobowym satrapą w przeciwieństwie...

Ale gdyby to od pana zależało, a nie od całego komitetu wykonawczego.

- Na szczęście, nie zależy, a taka rola czy pozycja w polskiej polityce wedle tego, co słyszymy z ust chociażby wspomnianego posła Niesiołowskiego czy innych wazeliniarzy w Platformie Obywatelskiej jest przypisana tylko jednemu: pan premier Donaldowi Tuskowi, bo to w PO - chociaż rzekomo obywatelska słyszymy z ust samego pana premiera. Najważniejsze jest jednowładztwo i niekwestionowane przywództwo ukochanego przywódcy - pana premiera.

U was też tak jest, panie pośle. Niech pan powie szczerze.

- Panie redaktorze, u nas jest tak, że tak, jak na przykład w wypadku różnych spraw dyscyplinarnych, to nie Jarosław Kaczyński podejmuje decyzje tylko albo rzecznik dyscyplinarny, albo komitet polityczny. Jednak jest instytucja odwoławcza, nigdy nie zdarzało się, aby Jarosław Kaczyński jednoosobowo kogokolwiek z partii wyrzucał.

Ale nikt tak dobrze, jak wy nie wyrzuca z partii tak często, szybko i dzielnie...


- Nikt tak dobrze, jak my nie stara się, panie redaktorze, wprowadzać do polskiej polityki standardów i przyzna pan, że czy to w wypadku pana posła Adama Hofmana...

I dlatego musiał wyrzucić Ziobro, Kluzik-Rostkowską...

- ... czy posła Kaczmarka, potrafiliśmy natychmiast zareagować, a czy również skuteczny był pan premier Donald Tusk jeżeli chodzi o jego najbliższych współpracowników? Mam w oczach obraz ministra Nowaka na ostatniej sobotniej Radzie Krajowej zadowolonego z siebie, oklaskującego z zegarkiem na przegubie za ponad 20 tysięcy złotych, pana premiera Donalda Tuska, szczególnie wtedy, gdy pan premier Donald Tusk mówił o biednych pacjentach, ubóstwie w Polsce. Rzeczywiście panowie z Platformy Obywatelskiej mają bezpośrednie doświadczenie tego ubóstwa i biedy w Polsce.

Joachim Brudziński, Prawo i Sprawiedliwość. Dziękuję bardzo.

 - Pozdrawiam ze Szczecina i chciałbym podziękować wszystkim radnym, przewodniczącemu Arturze Szałabawce za wczorajszą decyzję rady miasta o nazwaniu skweru przy placu Solidarności, tam gdzie już 43 lata temu wydarzyły się tragiczne dla szczecinian i w ogóle dla polskich robotników wydarzenie grudniowe. Ten skwer został imieniem pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Szanowni państwo, radni: wszyscy ci z Platformy Obywatelskiej, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, klubu pana prezydenta Krzystka z całego serca państwu dziękuję.



Dowiedz się więcej na temat: Joachim Brudziński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje