"Dlaczego nie szukają twórców Bolków?"

Człowiek różnie się zachowuje, ale znając Lecha Wałęsę od 40 lat mogę powiedzieć, że swoją duszę, rodzinę i czas zaangażował w służbę Rzeczpospolitej - powiedział abp Tadeusz Gocłowski w "Kontrapunkcie RMF FM i Newsweeka". Zaznaczył, że przykre jest to, że obecnie szuka się "Bolków", a nie tych, którzy zniewalali ludzi i robili z nich "Bolków".

Agnieszka Burzyńska: Dziś imieniny Lecha Wałęsy. Czego ksiądz arcybiskup będzie mu życzył?

Reklama

Abp Tadeusz Gocłowski: Spokoju. By ten człowiek, który ogromnie dużo zrobił dla Polski, Europy, w pewnym sensie dla świata, który - jak mówi, mocno się globalizuje, wreszcie mógł spokojnie realizować te plany, które ma jako prezydent w stanie spoczynku, ale równocześnie jako człowiek ogromnie zaangażowany w te wszystkie sprawy, które interesują Polskę.

Andrzej Stankiewicz: Czy to będą smutne imieniny, księże arcybiskupie?

Mam nadzieję, że nie. Bywało już różnie. Na tych imieninach dochodziło do bardzo ciekawych spotkań, które niemalże stały się przyjaźniami. Mam nadzieję, że żyjąc w tym kraju, który jest w większości chrześcijański i katolicki, ludzie dojdą do porozumienia między sobą.

Agnieszka Burzyńska: "Wierzę w słowa Wałęsy" - to słowa sprzed miesiąca. Ta wiara nadal jest niezachwiana?

Trudno powiedzieć, że niezachwiana. Wierzę tylko w Boga, bo to jest istotna sprawa i niezmienny temat. Natomiast człowiek różnie zachowuje się. Znając pana Lecha Wałęsę od 40 lat mogę powiedzieć, że to jest człowiek, który duszę swoją zaangażował i cały swój czas, zdolności, rodzinę w służbę Rzeczpospolitej i myślę, że z ogromnym skutkiem. Jeśli ludzie tego nie dostrzegają, to znaczy, że mają jakiś inny powód.

Andrzej Stankiewicz: Książka IPN-u ma wiele wad. Jest jednostronna, populistyczny styl, ale ciąg poszlak w niej przedstawionych trudno obalić.

Agnieszka Burzyńska: Czy wszystko w zachowaniu Lecha Wałęsy w tej sprawie było godne i kryształowe?

Myślę, że było w jego życiu to, co jest w nim, a więc pewna spontaniczność, pewien gwałtowny sposób reagowania, troska o to, by polityka nie przysłoniła faktów. Dlatego reakcje jego były czasami zbyt ostre, ale wydaje mi się, że kierował się tym, co przeżył i co uważa za określony system wartości.

Andrzej Stankiewicz: Ale było też niszczenie dokumentów w latach 90., mijanie się z prawdą, ciągłe zaprzeczanie samemu sobie.

Agnieszka Burzyńska: Raz były prezydent mówił, że nie widział dokumentów, a potem, że jednak je dostał.

Trochę ostrożnie. Mówicie o niszczeniu dokumentów. Myślę, że to argumentowanie jeszcze nie jest do końca pewne. To jest pewna teza o niszczeniu dokumentów. Wydaje mi się, że trzeba ostrożnie z takim formułowaniem zdań.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje