Duda: Społeczeństwo wypowiada posłuszeństwo PO

- Ten wynik to fatalny znak dla Donalda Tuska. Społeczeństwo wypowiada posłuszeństwo PO. W PO panuje degrengolada. Tusk będzie miał teraz kłopoty wewnętrzne - twierdzi Andrzej Duda w Kontrwywiadzie RMF FM.

- Powierzając mi stanowisko szefa sztabu, prezes Kaczyński powiedział mi: "Andrzej, to są dla nas najtrudniejsze wybory!" Nikt nie zapowiadał spektakularnego zwycięstwa, chciałbym żebyśmy wygrali przynajmniej przewagą 5 procent, ale wynik tych wyborów jest otwarciem do bardzo poważnej gry i poważnych zwycięstw w przyszłości - zapowiada gość RMF FM i dodaje, że spektakularna wygrana będzie dopiero w wyborach parlamentarnych, po których "PiS chce rządzić samodzielnie".

Reklama

Konrad Piasecki: No i gdzie to spektakularne zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości?

Andrzej Duda: - Panie redaktorze... Spektakularne zwycięstwo? Nikt nie zapowiadał spektakularnego zwycięstwa.

"Zmierzamy ku świetlanej przyszłości, liczymy na to, że zwyciężymy w sposób zdecydowany" - mówiliście jeszcze w piątek.

- Walczyliście o zwycięstwo, rzeczywiście walczyliśmy o zwycięstwo - to prawda. I uważamy, że ten wynik - on oczywiście cały czas jest jeszcze niepewny, na razie wskazuje na nas - jest otwarciem do bardzo poważnej gry i bardzo poważnych zwycięstw w przyszłości.

Jak rozumiem, wierzy pan, że straciliście licencję na przegrywanie, którą mieliśmy wykupioną w ostatnich wyborach twardo.

- Zdecydowanie. Jeżeli wynik wyborczy zmienia się tak, że przewaga, którą Platforma miała nad nami w poprzednich wyborach europarlamentarnych - przypomnę: 17 procent, stopniała do zera, myśmy zyskali 5 punktów procentowych - patrząc na ten moment, a Platforma straciła 13, to to pokazuje, że o kim, jak o kim, ale o nas nie można powiedzieć, że myśmy te wybory przegrali.

Tyle że w międzyczasie było pięć lat koszmarnych, strasznych, fatalnych - jak twierdzicie - rządów Platformy Obywatelskiej, premiera Tuska, wobec czego właściwie powinniście ich dzisiaj czapkami nakrywać, a nie iść łeb w łeb.

- Było i widać to po tym wyniku. Proszę pamiętać, że Platforma ma dzisiaj media, które cały czas jej sprzyjają, bo trudno powiedzieć, że nie. Platforma ma dzisiaj pieniądze rządowe, które wykorzystała w czasie kampanii wyborczej produkując spoty za pieniądze rządowe, gdzie występował Donald Tusk i promował, kogo promował.

O nie...

- Promował tak naprawdę Platformę, przecież to jest oczywiste.

W spocie występował Donald Tusk? Panie pośle, proszę odświeżyć pamięć, naprawdę tam nie ma Donalda Tuska, nie ma nic w ogóle o polityce.

- Panie redaktorze, cała akcja była zrobiona, wszyscy wiemy doskonale, że to było przygotowane, oczywiście Państwowa Komisja Wyborcza umyła ręce, ale wszyscy widzieliśmy, jak było. Myślę, że nikt z Polaków nie miał wątpliwości.

O spocie to bym akurat dyskutował, bo gdy huknęła wieść, że to kosztowało 7 milionów, z czego milion złotych mniej więcej cała produkcja, to moim zdaniem bardziej to Platformie zaszkodziło, niż przysporzyło jej głosów entuzjastycznych.

- Ja bym nie podzielał tego zdania, bo jednak spot był tłoczony do głów Polaków we wszystkich najlepszych porach oglądalności - myślę, że swoje zrobił.

Dlaczego jest tak, że nie potraficie spektakularnie wygrać, skoro jest tak strasznie?

- Panie redaktorze, potrafimy spektakularnie wygrać, i wygramy spektakularnie.

Kiedy to zaprezentujecie i udowodnicie?

- Najbardziej nam zależy - nie ukrywam - na zwycięstwie w wyborach parlamentarnych w 2015 roku. I do tego dążymy. Chcemy dostać samodzielną większość.

A wyobraża pan sobie, że te 9 procent niepoliczonych głosów da jednak zwycięstwo Platformie Obywatelskiej?

- Panie redaktorze. Nie wiem tego, nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć...

Pytam, czy sobie pan to wyobraża?

- ... tak jak pewnie pan redaktor nie potrafi odpowiedzieć. Tam będzie jeszcze zagranica, tam będą też wyniki ze Stanów Zjednoczonych...

Też jestem niepewny, bez dwóch zdań...

- ... gdzie wyniki są zawsze bardzo dobre dla Prawa i Sprawiedliwości, trudno jest powiedzieć.

Ale intuicja podpowiada panu, że wygracie? Prześlizgniecie się nad Platformą? Czy jednak Was pokona tymi 9 procentami?

- Intuicja podpowiada mi, że tak. Jeżeli do tych wyników była wliczona Warszawa, do tych, które w tej chwili podano i które w tej chwili są pokazywane wszędzie, to uważam, ze powinniśmy wygrać.

Czy prezes dziękował panu za kampanię? Był zadowolony?

- Wie pan, nie było nie było w ogóle czasu, żeby nawet porozmawiać.

Pan dzisiaj maluje ten wynik w jasnych barwach: "wygraliśmy, odzyskaliśmy 17 procent".  

- Bo odzyskaliśmy, takie są fakty.

Czy takie zadowolenie jest w PiS-ie powszechne? Bo prezes był wczoraj niespecjalnie entuzjastyczny.

- No panie redaktorze, ja też oczywiście chciałbym, żebyśmy wygrali o 5 procent. Ale też - jak zaczynaliśmy tę kampanię - i kiedy pan prezes zaprosił mnie do siebie, i powiedział mi, że jest taka propozycja, żebym to ja został szefem sztabu, to powiedział mi: "Andrzej, to są dla nas najtrudniejsze wybory, jakie w ogóle są. Myśmy tych wyborów nigdy nie wygrali".

Liczy pan, że nawet jeśli minimalnie przegracie, to głowy panu nie zetnie?

- Panie redaktorze, myślę, że w żadnym przypadku mi głowy nie zetnie.

Zresztą pan już będzie miał mandat europarlamentarny, więc...

- Może pan być spokojny, natomiast ja chcę powiedzieć jedno: to jest naprawdę w tej sytuacji  - ja uważam - duży nasz sukces, że mieliśmy poprzednio 15 europosłów, po wyborach w 2009 roku. Teraz wszystko wskazuje na to, że będziemy ich mieli 19.

Ale też wchodziliście w tę kampanię wygrywając sondaże. W czasie kampanii one się wyrównały.

- I jednak zyskaliśmy. Wchodziliśmy w tę kampanię w momencie, gdy pojawił się kryzys ukraiński i ten kryzys ukraiński niewątpliwie pomógł Donaldowi Tuskowi - co do tego nie ma żadnych wątpliwości.

Panie pośle, jeśli okaże się, że wygracie czy wygraliście - powiecie, że Donald Tusk stracił mandat do rządzenia i wezwiecie go do dymisji?

- No ja myślę, że już ten wynik jest fatalnym znakiem dla Donalda Tuska, tak? Bo jeżeli on się mieni partią miłości, jeżeli on się mieni partią europejską, jeżeli on się mieni, że ma wielką pozycję na rynku europejskim, jest takim znamienitym politykiem - to jak to się dzieje, że stracił 13 procent - on i jego ugrupowanie. To jak to się dzieje, że mieli 25 mandatów, a teraz wszystko wskazuje na to, że będą mieli tylko 19?

Ale czy w tym arsenale Prawa i Sprawiedliwości są takie właśnie wezwania? Bo na przykład Piotr Gliński mówi: być może doszliśmy już do punktu, w którym należy wypowiedzieć posłuszeństwo obywatelskie temu rządowi. Doszliście? Trzeba wypowiadać posłuszeństwo obywatelskie Donaldowi Tuskowi?

- No panie redaktorze, ja myślę, że w pewnym sensie społeczeństwo to posłuszeństwo wypowiada, skoro Donald Tusk już przestaje tak spektakularnie wygrywać - tak jak to było jeszcze w poprzednich wyborach, tak? W tej chwili wszystko wskazuje na to, że jego pozycja bardzo znacząco osłabła. Ja myślę, że przede wszystkim będzie miał kłopoty wewnętrzne i to bardzo poważne. Pamiętajmy, o tym, że są tacy, którzy mówią, że w Platformie jest degrengolada - no i ona jest.

No chyba nie do końca pan wierzy w to co pan mówi, zwłaszcza o tych kłopotach wewnętrznych.


- No... spokojnie, spokojnie. Myślę, że ma poważne.

Jarosław Kaczyński pewnie jak przegra pewnie też nie będzie miał kłopotów większych. Mimo, że to byłaby siódma z rzędu porażka.

- Jarosław Kaczyński nie będzie miał kłopotów - proszę pamiętać, że...

...no właśnie, dlaczego nigdy nie ma Jarosław Kaczyński kłopotów?

- ...gdyby nie ambicjonerski wyskok Solidarnej Polski - wyjście Zbigniewa Ziobry, gdyby te głosy, które oni dostali doliczyć do naszych głosów, to byłoby to duże zwycięstwo.

No więc właśnie, przyjmiecie ich z powrotem, jeśli poproszą, jeśli przyjdą?

- Panie redaktorze....

... bo tak: Kurski, Ziobro, Kempa, Cymański - wszyscy do wzięcia.

No panowie są przegrani, kompletnie przegrani - nie mają nawet jednego mandatu, więc lądują za burtą polityczną.

I teraz pytanie: czy te ich cztery procent, bo zdaje się, że tyle mniej więcej dostali, jest do wzięcia do PiS-u i czy nie warto by wziąć tych procentów razem z nimi.

- Jestem przekonany, że przynajmniej zdecydowana większość tych procentów, które oni uzyskali - niestety - jest do wzięcia. To okazały się głosy stracone - tak jak mówiliśmy. Szkoda, po prostu bardzo szkoda tych głosów. Wprowadzili, moim zdaniem, w dużym stopniu też wyborców w błąd, bo jednak wystarczyło popatrzeć na ich materiały wyborcze i ciężko tam było odnaleźć znak Solidarna Polska.

Przyjąłby pan ich z powrotem? Gdyby to zależało od pana: Zbigniew Ziobro przychodzi, mówi: "Andrzej, pomóż mi wrócić do PiSu" - pomoże mu pan? Pomożecie?

- Tego typu decyzje podejmują władze partii.

A Jarosław Gowin i Paweł Kowal, gdyby się zgłosili? Też tego typu decyzje podejmują władze partii?

- Tego typu decyzje podejmują władze partii.

Ale Andrzej Duda chyba też ma chyba coś do powiedzenia w tej partii?

- Być może będzie miał.

Czy ten alternatywny system liczenia głosów, który Prawo i Sprawiedliwość zaprojektowało, ruszył?

- Tak, ruszył wczoraj. Nawet ruszył nadspodziewanie dobrze. Rzeczywiście te głosy zaczęły spływać.

Czyli policzycie?

- Myślę, że policzymy, tak. Myślę, że tak.

Jak się zgodzi z tym, co powie PKW-u, to co powiecie?

- No to chyba dobrze.

Dla państwa tak, tylko dla PiS-u gorzej. Gdzie te ruskie serwery, gdzie te ukryte głosy?

- Panie Redaktorze, jeżeli sama ta akcja doprowadziła do tego, że te wybory będą uczciwsze, niż do tej pory były, jeżeli nie będzie takich numerów jak w Brukseli, gdzie z urny wyciągnięto więcej kart do głosowania niż wydano, jeżeli nie będzie takich numerów, że z bagażnika komendanta policji jednej z podwarszawskich miejscowości wyciągnięto wypełnione karty do głosowania i nic z tego nie było, wszystkie sprawy zamieciono pod dywan, jeżeli tak nie będzie to znaczy, że się wszystko sprawdziło i jest dobrze.

Na koniec chciałem zapytać: panie pośle, czy generał Jaruzelski powinien zostać pochowany na Wojskowych Powązkach?

- Pan generał Jaruzelski powinien być pochowany zgodnie z życzeniem rodziny.

A jeśli to życzenie będzie takie: Wojskowe Powązki, to tak?


- Wie pan, leżą tam koledzy generała Jaruzelskiego, choćby pan generał Baryła, jego koledzy z komunistycznych rządów. No cóż... Kiedyś ich tam pochowano.

Niech generał spocznie obok nich?

- Panie redaktorze, ja z wielką przykrością kiedyś rozmawiałem z ludźmi, którzy sprzeciwiali się pochówkowi pana prezydenta profesora Lecha Kaczyńskiego na Wawelu i ja niczyjemu pochówkowi sprzeciwiał się nie będę.

Andrzej Duda, dziękuję bardzo.



Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Duda

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje