Gwiazdowski: nie ma projektu naprawy finansów publicznych

- To jest zlepek pobożnych życzeń, zapewnień i haseł, a nie projekt naprawy finansów publicznych - mówi o rządowych planach Robert Gwiazdowski, ekonomista z Centrum im. Adama Smitha. Gość Faktów dodaje, że propozycja podatku liniowego jest dobra, ale w wersji rządowej zbyt nieśmiała.

Tomasz Skory: Umie pan teraz, po licznych, może zbyt licznych, zapowiedziach rządu określić, jakie w przyszłym roku zapłacimy podatki?

Reklama

Robert Gwiazdowski: Nie umiem. Z tych denuncjacji prasowych absolutnie nic nie wynika, w związku z powyższym nie wiadomo, który z rozlicznych projektów różnych ministerstw został ostatecznie przyjęty. W związku z tym przekonamy się o tym, jakie zapłacimy podatki w momencie, gdy Sejm przystąpi do uchwalania konkretnych ustaw.

Tomasz Skory: Ale mamy już połowę czerwca, mamy więc prawo chcieć czegoś się dowiadywać już na ten temat. Prawda? Czy się mylę?

Robert Gwiazdowski: Prawo do oczekiwania, to mamy. Tylko że wszelkie znaki na ziemi i na niebie wskazują, że rząd sam nie wie, czego chce. W związku z tym, niewiele może powiedzieć podatnikowi.

Tomasz Skory: Ale proszę wybaczyć. Mamy projekt reformy finansów, mamy nowego ministra...

Robert Gwiazdowski: Nie mamy.

Tomasz Skory: Jak to nie mamy?

Robert Gwiazdowski: To, co szumnie było nazywane projektem reformy finansów publicznych, nomenklaturowości projektu - w znaczeniu naukowym - absolutnie nie spełnia. To jest zlepek pobożnych życzeń, zapewnień i haseł, a nie projekt naprawy finansów publicznych.

Tomasz Skory: To - już z mniejszą śmiałością - powiem, że mamy założenia budżetowe. Wprawdzie nowy minister zapowiada, że będą weryfikowane, ale je mamy.

Robert Gwiazdowski: Tylko jak pokazuje doświadczenie kolejnych budżetów, z kolejnych lat, to założenia mają się nijak do budżetu, nie mówiąc już o tym, że budżet realizowany, ma się nijak do budżetu uchwalonego. Stąd, co roku, mamy kolejne nowelizacje budżetu.

Tomasz Skory: Mamy zapowiedzi podatku liniowego.

Robert Gwiazdowski: I to jest pewien pozytyw, bo okazuje się, że działa jedno z praw Murphy’ego: "Jak już wszystkie nierozsądne alternatywy zawiodą, to zaczynamy postępować rozsądnie". To, co zapowiedział pan premier Miller, jest przejawem takiego zdrowego rozsądku, czyli próbą stworzenia nowego podatku. Ale oczywiście nie w tej wersji, którą przedstawiono. Ona jest zbyt nieśmiała.

Tomasz Skory: Myśli pan, że to jest rzeczywisty zamiar, czy zamiar markowany? Pytam dlatego, że Ministerstwo Finansów straszy, że wprawdzie przy wysokiej kwocie wolnej, podatek liniowy wynosiłby 28, 38 procent.

Robert Gwiazdowski: Nie wiem jak Ministerstwo Finansów wyliczyło to, co wyliczyło. Nie wiem, czy nowy minister podpisuje się pod wyliczeniami sporządzonymi na zlecenie poprzedniego ministra. Liczby, które się tam pojawiły absolutnie do siebie nie przystają. Od razu mi się przypomniał, jak przeczytałem te liczby, taki stary dowcip, który kiedyś Pietrzak opowiadał, o jednym z przemówień Gomółki. Jak na poparcie tez o gwałtownym rozwoju polskiej gospodarki, Gomółka powiedział: "Przytoczę kilka cyfr: 3, 5, 8, 13, 32, 48 i dyscyplina dodatkowa 21". Mniej więcej takie właśnie liczby padają z Ministerstwa Finansów.

Tomasz Skory: Ale padają też liczby już oficjalne, zapowiedziane przez premiera i są to liczby malejące, nie rosnące - z 27 do 19 proc. spada podatek płacony przez przedsiębiorców CIT.

Robert Gwiazdowski: Tylko jeszcze nie wiadomo przez jakich przedsiębiorców, dlatego że w trakcie ogólnonarodowej debaty o reformie finansów publicznych pojawił się pomysł, by jednym podatkiem od działalności gospodarczej objąć wszystkich przedsiębiorców, bez względu na osobowość prawną, czy są to osoby fizyczne, czy prawne. Jeżeli miałby to być podatek 19-proc. dla wszystkich osób prowadzących działalność gospodarczą, to generalnie byłby to krok w dobrym kierunku, tylko że tego, z denuncjacji prasowych my tak na dobrą sprawę nie wiemy. Poza tym, trzeba zwrócić uwagę na to, że sama stawka podatku CIT nie jest najistotniejsza, bo gdy podatek ten wynosił 40 proc., gdy podatek ten wynosił 34 proc., 28 proc, to wpływy z tego podatku wynosiły około 2 proc. przychodu osób prawnych. W związku z tym, to nie stawka podatku dochodowego jest najważniejsza. Najistotniejsze są inne przepisy w tym podatku, np. o kosztach uzyskania przychodu, o cenach transferowych, o możliwościach odliczeń...

Tomasz Skory: Czyli wszystko to, co jest tzw. małym druczkiem?

Robert Gwiazdowski: No tak.

Tomasz Skory: Skoro tak wielu rzeczy nie mamy i nie jesteśmy pewni, czy według pana będzie wojna o 9 mld zł w tym przyszłorocznym, ciągle jeszcze dość wirtualnym budżecie, z rezerwy rewaluacyjnej?

Robert Gwiazdowski: Wojna to na pewno będzie, tylko ja nie bardzo rozumiem, o co my się bijemy, bo tych pieniędzy nie ma. One są pieniędzmi wirtualnymi, więc jeśli robimy wojnę o pieniądze wirtualne, to chyba niektórzy politycy za dużo się "Matrixa" naoglądali.

Dowiedz się więcej na temat: podatek | Centrum im. Adama Smitha | naprawy | Robert Gwiazdowski | robert | Nie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje