Hofman: To ruch przeciwko Schetynie. W PO buldogi walczą już na dywanie

"Udało się nam odwołać ministra Budzanowskiego. Idziemy po następnych!" - mówi w Przesłuchaniu w RMF FM Adam Hofman. Dodaje, że powołanie na nowego ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego to ruch premiera wymierzony w Grzegorza Schetynę.

Agnieszka Burzyńska: Mikołaj Budzanowski zdymisjonowany za brak nadzoru, nowy minister Włodzimierz Karpiński ma doprowadzić do zmian we władzach spółki PGNiG. Powie pan: Dobra robota, premierze?

Reklama

Adam Hofman: - No udało nam się odwołać ministra Budzanowskiego, idziemy po następnych. Jak będziemy tak skuteczni, to rząd nie przetrwa do wakacji.

Musicie się tylko zdecydować, czy to wam się udało, czy to Putinowi się udało. Bo poseł Wipler mówił, że to Putin zrekonstruował rząd. Czyli co? Wy ramię w ramię z Putinem...?

- Poseł Wipler powiedział głupotę, nie powinien tak powiedzieć, bo wie doskonale, że sam pomagał pisać wniosek o odwołanie ministra Budzanowskiego. W związku z tym to poseł Wipler raczej pomagał go odwołać. Jeśli z Putinem - to ja nic o tym nie wiem.

Premier zapowiedział skupienie energetyki w jednym ministerstwie albo powołanie jakiegoś pełnomocnika. Pomożecie szefowi rządu w forsowaniu takich zmian?

- W naszym programie - i to nie w nowym programie, który dopiero piszemy, tylko tym, który jest aktualny, krakowskim - jest powołanie ministerstwa energetyki. Jeśli to będzie robione mądrze i po to, żeby rzeczywiście zajmować się energetyką, to dlaczego nie. My nie jesteśmy partią "nie, bo nie".

I przyczynicie się do wyjęcia energetyki z ministerstwa gospodarki i wbicia szpili w koalicjanta.

- Ale merytorycznie to jest uzasadnione, bo rzeczywiście takie ministerstwo powinno być. Tak jak wczoraj poparliśmy deregulację - mimo zastrzeżeń do szczegółowych rozwiązań. Nie jesteśmy partią, która jak coś ma w swoim programie , to tego nie popiera. Cieszymy się, że Platforma bierze kolejne rzeczy z naszego programu - z zastrzeżeniem: że skoro bierze rzeczy z naszego programu, to być może po prostu my powinniśmy realizować to, co uważamy za najlepsze.

Włodzimierz Karpiński to dobry minister skarbu?

- To jest sekretarz stanu w ministerstwie skarbu. Moim zdaniem, w tej chwili wokół ministerstwa skarbu toczy się taka gra przedwyborcza w Platformie Obywatelskiej między Donaldem Tuskiem a Grzegorzem Schetyną. To, co się będzie dalej działo, będzie elementem tej gry.

Czyli co to jest? Ruch pod partię? Zapowiedź tego, co stanie się w lecie: rekonstrukcji?

- Koledzy z Platformy używają spółek Skarbu Państwa nie do tego, by realizować interesy państwa, tylko do walki wewnętrznej, czyli do przekonywania różnych regionów i delegatów do tego, że szefem partii powinien być albo Donald Tusk, albo Grzegorz Schetyna.

Czyli co? To jest przeciwko Grzegorzowi Schetynie?

- No raczej dla Grzegorza Schetyny ten ruch nie będzie jakoś specjalnie miły.

To teraz wasze poletko. Jako były kolega Antoniego Macierewicza, jego były szef, przestrzegam przed tym Frankensteinem politycznym, którego reaktywował Jarosław Kaczyński. Może warto posłuchać rady Radosława Sikorskiego?

- Radosław Sikorski, zamiast zająć się pozycją Polski na arenie międzynarodowej, często zajmuje się różnego rodzaju wpisami na Twitterze. No i ma sukcesy - załatwił raz kablówkę w jednym hotelu, innym razem napisał jakiś wpis, który wywołał kontrowersje...

Ale przyzna pan, że Antoni Macierewicz wymknął się wam spod kontroli?

- Absolutnie nie. Ponieważ na lewicy jest wojna, w Platformie buldogi walczą już na dywanie, a nie pod, a u nas jest spokój, nic się nie dzieje, to oczywiście dla dużej części mediów i Platformy najwygodniej jest powiedzieć, że u nas jest podział. Proszę mi wierzyć, że nie ma.

Spokoju nie ma. Prezes Jarosław Kaczyński chce wyjaśnień od posła Zbigniewa Girzyńskiego, który stwierdził, że nie zna dowodów na zamach i że to Antoni Macierewicz najbardziej zyskuje na mówieniu, że trzy osoby przeżyły katastrofę. Będą konsekwencje wobec smoleńskiego ateisty?

- Już wczoraj prezes rozmawiał ze Zbyszkiem...

No i co?

- I sądzę, że to wszystko, dlatego że u nas ocena tych faktów, które zebrał zespół parlamentarny, jest oceną indywidualną.

Już przestał wątpić w tezę Antoniego Macierewicza?

- Nie, zdanie swoje ma - każdy poseł Prawa i Sprawiedliwości powinien je mieć, przy czym mówienie tego typu rzeczy w ten sposób publicznie powoduje, że potem - zamiast zajmować się Platformą - media zajmują się nami. Tak być nie powinno. Ja w ogóle widzę takie ciekawe ruchy na scenie politycznej. Pani wie i ja wiem, że Gowin myśli o założeniu swojej partii albo przynajmniej listy do Parlamentu Europejskiego. Mówi się o różnych tego typu inicjatywach, jak nie Duda z "Solidarności", to narodowcy, wszyscy myślą, wiosna przyszła...

No wiosna, wiosna. Dużo pomysłów...

- Ale myślę, że to się jednak skończy jakimiś listami, przy czym ja uważam, że to jest bardzo szkodliwe dla systemu, bo te wszystkie ugrupowania, które będą takie prawicowe z nazwy, będą grały na zmianę, na korektę systemu, dostrojenie - i to wszystko jednak zabiera możliwość zrobienia naprawdę realnej zmiany, a jedyną realną zmianą jest Prawo i Sprawiedliwość. Jeśli moi koledzy, także różni koledzy z mojego ugrupowania, uważają, że można zrobić prawdziwą zmianę mówiąc, że "nie Smoleńsk, nie bądźmy smoleńscy" albo "zlikwidujmy PIT i ZUS - to wystarczy"... to nie wystarczy, bo zmiana potrzebna jest naprawdę głęboka, poważna i symboliczna.

Ja jeszcze wrócę do Zbigniewa Girzyńskiego, który napisał na Twitterze: Zatroskanym dziękuję, liczących moje dni w PiS chyba rozczaruję, a dla wszystkich z przymrużeniem oka dedykuję... i tu fragment filmu "Jak rozpętałem II wojnę światową" z tekstem: Rany Julek, ale nawarzyłem bigosu. Nawarzył tego bigosu?

- Nie, ja sądzę, że nie. To jest jednodniowa sprawa, ale - jak mówię - jest taka pokusa pewnie u różnych polityków, żeby być bardziej mainstreamowi, bardziej fajni, bardziej lubiani...

Bardziej tacy, którzy mówią, że nie ma dowodów na zamach - bo przecież to jest prawda. Czy Adam Hofman zna jakieś dowody?

- Pani, gdyby miała pani ochotę, także by je poznała, bo one są dostępne. To, co zrobili eksperci...

Ale jakie są dowody konkretne?

- To, co zrobili eksperci, czyli wszystkie wyliczenia oparte na oficjalnych danych, dotyczące zarówno tego, co się stało z częściami samolotu, tego, jak, gdzie, w jakim momencie samolot...

I to są dowody na zamach?

- To są dowody na to, że oficjalna wersja rosyjska, potem polska, o tym, że to była katastrofa, zwykły wypadek lotniczy, została obalona. I bardzo poważnie została zasiana wątpliwość co do tego, co się stało. Dla niektórych to, co jest, to wystarczy.

Był zamach czy nie było?

- Według mnie, te dowody świadczą, że był, ale dla niektórych jest to niewystarczające i  będą dalej drążyć, dla niektórych już to jest przekonujące. Przy czym dla mnie ci, którzy mówią, że tam był zwykły wypadek lotniczy, to są ludzie, którzy są pewnego rodzaju sektą smoleńską, bo oni w tym momencie nie mają już żadnych dowodów, że raport Millera jest prawdziwy.

Prokurator Andrzej Seremet mówił, że nie ma żadnych zeznań świadczących o tym, że trzy osoby przeżyły i nie ma również dowodów na zamach. To was nie uspokoiło?

- To jest ten sam prokurator, który zapewniał, że wszystkie ofiary zostały pochowane w swoich grobach, a potem się okazało, że ludzie chodzili na groby swoich bliskich i modlili się nad grobami, a tam leżały zupełnie inne ofiary. To jest ta sama prokuratura, która mówiła, że wrak nie jest niszczony, przy czym widzieliśmy, że był. To jest ta sama prokuratura, która mówiła, że nie było trotylu, a był.

To może warto posłuchać mecenasa Rogalskiego, byłego pełnomocnika prezesa, który ostro mówi o Macierewiczu: Absurd i niegodziwość zawsze wymagają ostrej reakcji, gdy godzą w uczucia rodzin i prawdę materialną w sposób cyniczny i nieetyczny. To jest prawnik, który zna materiały ze śledztwa, więc wie, co mówi.

- Ja nie nazwałbym tego pana prawnikiem. Jeśli prawnik bierze jakąś sprawę, a potem klient mu dziękuje za prowadzenie tej sprawy, a ten następnie wychodzi do mediów i tego klienta obraża w różny sposób - to nie jest prawnikiem. Proszę zapytać prawników, czy tak się zachowują adwokaci.

A dlaczego klient podziękował?

- Gdybym był taki jak Rogalski, to bym go teraz właśnie obrzucił błotem, ale ja uważam, że tak nie należy. Klient podziękował, dlatego że miał dwóch pełnomocników i na tym etapie śledztwa uznał, że jeden mu wystarczy. I będę elegancki.

Dowiedz się więcej na temat: Adam Hofman

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje