Kamiński: Każdy, kto mówi, że jestem lobbystą, kłamie

Każdy, kto mówi, że jestem lobbystą kłamie i naraża się na proces w tej sprawie - mówi o swojej pracy dla izraelsko-amerykańskiej firmy sekretarz stanu w Kancelarii Premiera Michał Kamiński w Kontrwywiadzie RMF FM.

- Będę sprawdzany, jako wysoki urzędnik państwowy przez wszystkie możliwe służby. Nie boję się. Nie mam sobie nic do zarzucenia - dodaje. - Co jest złego w tym, że człowiek, który wychodzi z polityki znajduje sobie dobre miejsce i pokazuje, że potrafi być doceniony na międzynarodowym rynku? - pyta gość RMF FM.

Reklama

Kamiński dodaje, że nie prowadził żadnej nielegalnej działalności. Pytany o słowa Andrzeja Olechowskiego, który porównał go do Goebbelsa, odpowiada, że "to jest coś, co mnie boli, ale więcej mówi o frustracjach Olechowskiego niż o mnie". 

Konrad Piasecki: Kamiński fachowiec, Goebbels też był fachowcem - tak mówi założyciel PO. Zabolało?

Michał Kamiński: - Tak, zabolało. Bo to są słowa... Porównywanie mnie do Goebbels jest czymś, co mnie - nie ukrywam - boli. Ale myślę, że mówi więcej o frustracjach Andrzeja Olechowskiego niż o mnie.

Andrzej Olechowski mówił wczoraj w TVP Info, że pan uczynił w Polsce wiele szkód, zwłaszcza pańskie wypowiedzi o stosunkach polsko-niemieckich i o historii.  

- Nie wiem, nie wiem o jakich wypowiedziach mówi pan Olechowski...

... może o tej polskiej fladze, która przeszkadza wielu, że powiewa nad Szczecinem.

- Nie jest tajemnicą...ale wie pan, zostawmy to.

Bo wie pan, że mnóstwo osób, wyborców PO, ale nie tylko, pamięta pana różne wypowiedzi i trochę ich boli, że pan na pokładzie.

- Ale ja jestem od roku, że tak powiem politycznie związany z ...

... ale teraz w pełni formalnie i to w samym jądrze PO. W sztabie rządu.

- Ale byłem kandydatem PO do PE, byłem w sztabie PO od roku. A od pięciu lat nie ma mnie w PiS.

A ostatnie miesiące to był też trwający parę miesięcy epizod pracy dla firmy. Wywiadowczej? Lobbistycznej?

- Ani wywiadowczej, ani lobbistycznej. Każdy kto mówi, że jestem lobbystą kłamie i naraża się na proces.

A pan był kim? Konsultantem politycznym?

- Byłem partnerem w firmie consultingowej, która zajmuje się kampaniami wyborczymi, która zajmuje się strategią i doradztwem.

Lobbingiem się nie zajmuje?

- I tylko tyle. Nie, nie zajmuje się lobbingiem. Żadnej działalności w Polsce nie prowadziła. Koniec.

W wywiadem gospodarczym?

- Ale niech pan nie żartuje. Jakim wywiadem gospodarczym.

Jak się przeczyta o PRISM, czyli tej firmie w internecie, to na jej temat mnóstwo piętrowych teorii na temat pana pracy dla tej firmy.

- Nie, nie, nie. Niech pan mówi precyzyjnie. Jak się przeczyta to, co piszą moi polityczni przeciwnicy na ten temat.

Panie redaktorze. Po pierwsze, nie pracuję. Po drugie, będę sprawdzany jako wysoki urzędnik państwowy przez wszystkie możliwe służby i tego sprawdzania się nie boję. Nie mam sobie absolutnie nic do zarzucenia. Nie prowadziłem działalności gospodarczej, ani lobbystycznej. Bo ta firma się tym nie zajmuje.

A uważa pan, że taki standard: polityka, około polityczny biznes - bo około polityczny on był - znowu polityka... to jest dobry standard?

- A dlaczego zły? Co jest złego w tym, że człowiek wychodzi z polityki, znajduje sobie dobre miejsce, pokazuje - tak jak ja pokazałem - że potrafi być doceniony na międzynarodowym rynku. Podkreślam, nie dla polskich spraw, bo tutaj żadnych interesów nie prowadziłem. To co jest w tym złego?

Bo powstaje pytanie, dla kogo ten człowiek naprawdę pracuje.

- Wie pan, każdy skądś przychodzi do polityki. Skąd mają iść ludzie do polityki. Ja nie prowadziłem żadnej nielegalnej działalności. Prowadziłem legalną działalność gospodarczą, która , o więcej podkreślam, nie miała nic wspólnego z Polską. Bo ja byłem głównie za granicą. Więc, gdzie tu jest problem?

Czuje się pan czysty jak łza?

- Oczywisśie, że czuję się czysty. Niech mi pan postawi konkretny zarzut. Czy pana zarzutem jest to, że ja nie poszedłem na bezrobocie...

Nie. 

- ... po odejściu z Parlamentu Europejskiego? Tylko, że znalazłem sobie dobrą pracę?

Ja czytam i pytam. A nie stawiam zarzuty.

- No OK...

Ulepi pan nowy wizerunek czy raczej nową politykę Ewy Kopacz i jej rządu?

- Myślę, że my jesteśmy drużyną, która pracuje na zapleczu pani premier i pracuje po to, żeby do tej dobrej polityki i dobrego pomysłu na polską politykę, który ma Ewa Kopacz, przekonać Polaków. 

A ma pan dziś poczucie, że Ewa Kopacz ma ten pomysł? I że go pokazuje Polakom?

- Panie redaktorze, zaczęliśmy od tego, że porzuciłem dość intratną pozycję w biznesie, porzuciłem ją, by pracować dla pani premier, właśnie dlatego że wierzę w jej pomysł na Polskę. Uważam, że takiego polityka i tej polityki, którą ma pani Ewa Kopacz, Polska potrzebuje. 

Ale widzi pan, że to premierowanie niespecjalnie Ewie Kopacz wychodzi. 

- Nie wiem, czy niespecjalnie. Na razie...

To widać także po sondażach, ale też po odczuciach świata polityki, nawet po rozmowach z politykami Platformy to widać...

- Ja nie wiem... Wie pan, to jest znowu zarzut postawiony bardzo mgliście, dlatego że ja nie widzę... Oczywiście wiadomo, że są problemy przed rządem, to jest jasne, ale ja mam wrażenie, że wszystkie testy, które stanęły przed panią premier, od protestu górniczego poprzez problem, który mam nadzieję będzie niedługo rozwiązany, związany z polskimi firmami transportowymi w Niemczech... No pani premier, kiedy przychodzą realne problemy, to je realnie rozwiązuje.

Ale rzeczywiście uważa pan, że działania, decyzje, ale też konferencje, wywiady, budują obraz silnego i kompetentnego szefa rządu?

- Ja myślę, że dzisiaj każdy Polak powinien mieć świadomość, że na czele polskiego rządu stoi kompetentna, twarda, zdolna do dialogu osoba, dla której dialog nie jest problemem, ale która z drugiej strony potrafi podejmować trudne decyzje i która rozwiązuje problemy. 

To już pan powiedział, co pana w Ewie Kopacz uwodzi, bo rozumiem, że uwodzi. A co jej nie wychodzi, w takim razie? 

- Nie widzę specjalnie problemów pani premier, a poza tym nie jestem od tego, żeby - gdybym nawet widział - mówić o tym publicznie. Ale ich nie widzę. Natomiast oczywiście zawsze w każdej działalności można coś poprawić i z całą pewnością będziemy się starali, żeby ta dobra polityka i żeby ten nowy styl polityki, który uprawia pani premier, dotarł do Polaków...

A na czym polega nowość tego stylu?

Polega na tym, że pani premier bardzo nie lubi RP-u, bardzo nie lubi propagandy, tego wszystkiego, co jest zamydlaniem rzeczywistości. Ona lubi konkretne rozwiązania, konkretny język...

Przy całej sympatii zapytam: to po co zatrudniła pana? Człowieka od PR-u, od propagandy, od kreowania wizerunku.

Ale wie pan, nie tylko od tego, ja dużo rzeczy w życiu robiłem, moim zadaniem jest teraz przekonanie Polaków do dobrej polityki, którą prowadzi pani premier. Dlatego staję na czele czy nadzoruję pracę Centrum Informacyjnego Rządu. 

A dziś uważa pan, że wobec protestów górników, rolników i szykujących się kolejnych, pani premier powinna być twarda czy raczej obojętna i demonstrująca swoje "desinteressement"?

Przede wszystkim są odpowiedni ministrowie, którzy zajmują się konkretnymi sprawami, to jest ich kompetencja...

Ale protestujący mówią: Chcemy premiera!

Ale to jest kompetencja konkretnych ministrów, po drugie, pani premier pokazała, że jest zdolna do dialogu, tam gdzie ten dialog ze stroną związkową do czegoś prowadzi. 

A także do cofnięcia się o parę kroków, jak było w sporze z górnikami. 

Pani premier zaczęła rozmowy na temat reformy polskiego górnictwa...

Z wysokiego C.

...od projektu wyprowadzenia czterech kopalń do spółki restrukturyzacyjnej. To się na początku związkom zawodowym nie podobało. Związki zawodowe się na to zgodziły. To jest sukces pani premier - po pierwsze. Po drugie, po raz pierwszy dzięki temu zaangażowaniu pani premier, ale dzięki dialogowi, a nie biciu kogokolwiek po głowie, doszliśmy do tego, że związki zgodziły się na trudny - przyznają to sami związkowcy - program reformy polskiego górnictwa, po to, by zrealizować cel rządu, o którym mówiła pani premier, czyli oparcie polskiej energetyki na polskim węglu.

Wie pan, panie ministrze, jak pana słucham, to już wiem dlaczego pan czasami ludzi potrafi denerwować. Dlatego że jak pan był w PiS, to pan bardzo ostro mówił o rządzie Platformy, a jak pan jest teraz blisko rządu Platformy, to pan nawet małego kroczku nie odpuszcza.

- Ale jakiego kroczku?

Kreuje pan wizerunek rządu, który nie ma żadnych wad i pani premier, która nie ma żadnych wad.

- Wie pan, każdy ma swoje wady. Ja mam wrażenie, że jest pan na tyle inteligentny, że pan rozumie, co ja do pana mówię.

Ja rozumiem...

- Pan mnie zapytał o problem górnictwa, a ja panu odpowiadam. To niech pan zakwestionuje, gdzie ja powiedziałem nieprawdę.

Dziwię się pana tak jednolicie optymistycznemu obrazowi.

- Ale ja jestem optymistą, bo uważam, że to jest dobry rząd. Pan oczekuje, że urzędnicy tego rządu będą przychodzić, łapać się za głowę i mówić: "O cholera, straszną mamy politykę"? No nie, od tego jest opozycja. Jak pan chce pokrytykować rząd, to pan tu może zaprosić kolegów z PiS...

...świetnie sobie radzą z tym...

- Zaręczam panu, że w te parę minut interesującej rozmowy kubeł pomyj wyleją na rząd.

Pan miał, panie ministrze, podobną do dzisiejszej rolę przy prezydencie Lechu Kaczyńskim. Nie udało się wtedy panu specjalnie, prawda?

- Wtedy PiS mnie wystawił do Parlamentu Europejskiego, więc najwyraźniej dobrze oceniał moją pracę...

Tak, ale jeśli chodzi o sondaże Lecha Kaczyńskiego, które miał pan poprawić....

- Jak pan doskonale wie, Lech Kaczyński nie został zweryfikowany wyborczo z powodu tragedii, która się wydarzyła...

Ale ma pan poczucie, że Ewa Kopacz...

- ...ale pan doskonale wie, że ja bardzo dobrze oceniałem i oceniam, i nie mam żadnych problemów z tym, że nawet część kolegów z Platformy może mieć o to do mnie pretensje... Uważam, że wtedy Lech Kaczyński był traktowany bardzo często niesprawiedliwie i jak pan doskonale wie - przez 5 lat nie powiedziałem, bo nie mógłbym, dlatego że nie miałbym powodów...

Nie, ja nie o tym mówię, tylko zastanawiam się, dlaczego pan teraz ma więcej nadziei, jeśli chodzi o Ewę Kopacz, niż wtedy...

- Mówimy o sytuacji sprzed 5 lat. Dzisiaj mówimy o rządzie. Dzisiaj mówimy także o tym, że PiS jest inny niż 5 lat temu, bo pan to przecież też doskonale widzi, że ta partia się zmieniła i dlatego ja od niej odszedłem...

Moje pytanie jest takie - czy ma pan poczucie, że z Lechem Kaczyńskim się panu udało, czy nie?

- Trudno mi mówić w tych kategoriach, dlatego że ta prezydentura została zakończona tragicznie. Nie z winy prezydenta, tylko z powodu katastrofy, która się wydarzyła.




Dowiedz się więcej na temat: Michał Kamiński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje