Kidawa-Błońska: Premier nie ma drukarni pieniędzy. Nie będzie nowej oferty dla protestujących

- Propozycja złożona przez premiera w sobotę to jest to, co możemy zaproponować. To bardzo dużo. Państwo musi pomagać nie tylko rodzicom chorych dzieci. Premier nie może dodrukować pieniędzy, nie ma drukarni" - mówi Małgorzata Kidawa-Błońska, pytana w Kontrwywiadzie RMF FM, czy przedstawiona protestującym oferta jest już ostateczna. Na pytanie Konrada Piaseckiego, czy wobec braku pieniędzy m.in. dla rodziców chorych dzieci, stać rząd na organizację np. igrzysk zimowych mówi: "igrzyska zimowe to znacznie mniejsze kwoty. To zupełnie inne pieniądze". Rzecznik rządu potwierdza doniesienia o możliwej wizycie prezydenta Baracka Obamy w Polsce 4 czerwca tego roku. - Są takie plany. 4 czerwca to dzień ważny dla Polski - tłumaczy.

Konrad Piasecki: - Pani minister, macie czym przekonać tych nieszczęśników okupujących Sejm?

Reklama

Małgorzata Kidawa-Błońska: - Tę propozycję, którą złożył pan premier w sobotę, to jest to, co możemy zaproponować.

Ale to jest ostatnia propozycja?

- To jest to, co możemy zaproponować.

Może coś jeszcze możecie?

- To jest bardzo dużo. Ja wiem, że tych osób to nie zadowoli i na pewno ich oczekiwania są dużo większe, bo żyją w bardzo trudnej sytuacji, ale państwo musi pomagać nie tylko rodzicom dzieci niepełnosprawnych, ale także osobom, które zajmują się osobami starszymi. Ta skala pomocy w naszym kraju jest bardzo duża.

Czyli mówiąc wprost - nie będzie nowych, bardziej korzystnej oferty dla nich.

- Wydaje mi się, że jest korzystna, choć niespełniająca oczekiwań, ale ta, na którą umówili się z panem premierem. Premier na wszystkich spotkaniach, kiedy zaczęto rozmawiać na ten temat, mówił o dojściu do płacy minimalnej w 2017 roku. Dochodzimy w 2016 - dosyć szybko. jest szansa, że od 1 maja te osoby będą dostawały na rękę tysiąc złotych.

Oni mówią: mało, dajcie więcej, dajcie szybciej. Nie wyjdziemy z Sejmu, dopóki nam tego nie dacie.

- Ale to nie jest tak, że pan premier może zrobić drukarnię i dodrukować pieniędzy. Te pieniądze trzeba z jakiegoś działu zabrać.

Były takie informacje, że minister Szczurek szuka, szuka, może coś wyszuka?

- Dlatego znaleziono miejsce bezpieczne, gdzie można te pieniądze przenieść, żeby płacić te zasiłki. Nie ma innej możliwości. Dzisiaj jest jeszcze posiedzenie rządu, będziemy na ten temat rozmawiać, ale wydaje mi się, że to w tej chwili jest realna i odpowiedzialna propozycja pana premiera.

Premier pójdzie do nich i powie im to powie im to prosto oczy?

- Ale powiedział to.

On powiedział, że jeszcze będzie szukał.

- Nie, powiedział że to jest propozycja. Oczywiście posłowie w Sejmie mogą się zastanowić i szukać innych rozwiązań.

Ale kolejnych spotkań premiera z protestującymi nie będzie.

- W tej chwili nie.

Nie, bo? Bo nie ma nowej oferty?

- Tak, nie ma nowej oferty.

A nie czuje pani, że w tym sporze stoicie właściwie na straconej pozycji?

- W tym sporze nie ma ani wygranych ani przegranych.

Politycznie przegrany jest rząd.

- Ja sądzę, że Ci rodzice także chcieliby żyć w inny sposób i mieć to życie łatwiejsze. Ale same pieniądze nie rozwiązują ich problemów. Trzeba także myśleć o innych propozycjach - świetlicach, zajęciach terapeutycznych. Cała inna oferta, która musi być dla nich przeznaczona, ale także kontrolowana - jak te środki są wydane.

Ale czy nie jest tak, że kiedyś w czasie kampanii wyborczej po prostu za dużo im obiecano i oni dzisiaj patrzą na tamte obietnice i porównują to z tym, co jest.

- Obiecano, że doprowadzimy do tego, żeby zajęcia opiekuna były do roku 2016 uzawodowione. Tu dochodzi, że dojdą do płacy minimalnej.

Ale obietnice były inne.

- Nie, nie były. Dokładnie takie obietnice były...

Wrzesień 2011, premier mówi tak: 'Już w przyszłym roku powinny być gotowe przepisy, które pozwolą traktować członka rodziny nie jak świadczeniobiorcę, ale jako zawodowo przygotowanego do opieki. W 'przyszłym roku' - 2011/2012. A teraz słyszymy 2016/2017.

- Proszę zwrócić uwagę, że Trybunał Konstytucyjny zakwestionował ustawę. Stwierdził, że nie można wyłączyć grupy osób zajmujących się dziećmi, że taka pomoc należy się również opiekunom osób dorosłych. To trochę zmieniło. Trzeba inaczej skonstruować tę ustawę. Ale te wszystkie obietnice są realizowane. Ja wiem, że każdy chce szybciej, ale rok 2016 jest realny. Przypominam, że także płaca minimalna w tym czasie bardzo się zwiększyła.

Co zrobicie jak Ci ludzie nie wyjdą z Sejmu? Oni mówią: 'Będziemy czekali tu na Święta Wielkiej Nocy, a nawet na Boże Narodzenie poczekamy jak trzeba'.

- Ja mam nadzieję jednak, że świadomość, że rzeczywiście w Sejmie ta ustawa będzie szybko procedowana, że zobaczą, że to dzieje się naprawdę - dzisiaj rząd, jutro posiedzenie komisji, przekona ich, że rząd rzeczywiście chce dotrzymać tych wszystkich zobowiązań. Premier ani razu nie skłamał, ani razu nie oszukał. Wiem, że niecierpliwość ludzi jest duża. Ja rozumiem determinację tych matek. Każdy ją rozumie.

Też irytacja naszych słuchaczy jest duża, bo oni pytają trochę z innej bajki: 'Jeśli państwo polskie nie ma pieniędzy na niepełnosprawne dzieci, to jak chce sfinansować np. zimowe igrzyska w Krakowie?

- Ale igrzyska zimowe w Krakowie to jest jednak wiele lat. To są zdecydowanie mniejsze kwoty. Te igrzyska, jeżeli do nich dojdzie, bo to jest jeszcze sprawa otwarta, także będą generowały działania gospodarcze, to będą nowe miejsca pracy. I to są zupełnie inne pieniądze.

A rząd nie czuje się trochę wystrychnięty na dudka przez prezydenta Krakowa? Dajecie pieniądze na te igrzyska, a prezydent Majchrowski mówi: ‘zróbmy referendum’.

- Trochę jesteśmy zaskoczeni, bo pan prezydent był bardzo zaangażowany w sprawy olimpiady. Działa przecież we wszystkich organizacjach, jeździ i promuje swoje miasto. Nie rozumiem tego. Jedyne  wytłumaczenie, że pan prezydent przypomniał sobie, że na jesieni są wybory samorządowe i rozpoczął kampanie wyborczą.

To może nim rząd zaczął dawać pieniądze, to trzeba było to skonsultować choćby z mieszkańcami Krakowa, a może nawet zrobić referendum ogólnokrajowe, bo pieniądze będziemy dawali wszyscy.

- Dokładnie, i będzie to dotyczyło nie tylko Krakowa, ale całego regionu. Ta olimpiada, jeżeli do niej dojdzie, będzie zdecydowanie działaniem szerszym niż tylko dla jednego miasta. Pan prezydent wybrał taką formę promocji, zobaczymy, jak odbiorą to mieszkańcy Krakowa.

A myśli pani, że referendum ogólnokrajowe w tej sprawie to w ogóle pomysł możliwy?

- Referenda tak naprawdę powinniśmy robić w bardzo ważnych sprawach. Jeżeli chcemy zachęcić Polaków, żeby szli do urn wyborczych, żeby to naprawdę był bardzo istotny powód zmieniający ich życie.

Igrzyska zimowe to nie jest tak ważna sprawa.

- Na pewno nie zmieniają naszego życia.

Chyba, że życie sportowców albo bobsleistów.

- No nie, ale to jest ta radość sportowa.

Czy możemy już oficjalnie potwierdzić informacje o przyjeździe Baracka Obamy do Polski?

- Oficjalnie nie, ale rzeczywiście...

Ale nieoficjalnie tak?

- Rzeczywiście. Są takie plany, żeby 4 czerwca pan prezydent odwiedził Polskę. To byłoby bardzo dobrze, bo 4 czerwca jest dla Polaków bardzo ważnym dniem, pozytywnym dniem naszej historii.

Czyli co - Rolling Stonesi i Barack Obama. Ikony kultury masowej.

- Na pewno ważne, żebyśmy my Polacy potrafili się tego dnia cieszyć i zobaczyć, że mamy w naszej historii także bardzo pozytywne rzeczy, z których możemy być dumni.

I rozumiem - cieszyć się razem z prezydentem Stanów Zjednoczonych.

- Z prezydentem Stanów Zjednoczonych i z innymi politykami, ale głównie ze społeczeństwem, bo 4 czerwca to dobry dzień dla polskiej historii.

Wie pani gdzie są projekty reformy kolejkowej ministra zdrowia? Bo jakoś zginęły. W piątek miały być gotowe...

- W piątek minister bardzo dokładnie przedstawił na konferencji...

..No tak, powiedział, że "już rzucam na stół". Nie ma.

- Dzisiaj jest wtorek, dzisiaj jest posiedzenie rządu. Naprawdę trochę spokoju, trochę odpowiedzialności, to są bardzo ważne ustawy. Za chwilę zostaną i zawieszone, jak to się mówi, na stronie i minister będzie bardzo gruntownie przeprowadzał konsultacje. Chcemy, żeby one były zdecydowanie szersze, żeby wszyscy zrozumieli, na czym ta zmiana systemu musi polegać, bo tu bardzo dużo zależy w tych zmianach od ludzi. Nie od pieniędzy, nie od środków, ale od ludzi - jak się zorganizują, jak będą działać.

Pani minister, jak ja mam wytłumaczyć córce, że za rok jednak będzie musiała zdawać maturę?

- Mało tego, będzie musiała zdawać maturę, pójdzie na studia i dzieci będą musiały się uczyć.

No właśnie, a premier mówi: wybory są o tym, czy w Polsce dzieci pierwszego września w ogóle nie pójdą do szkoły. Uczniowie, od najmłodszych do najstarszych, czują się nieco zdezorientowani.

- Pan premier na konwencji zacytował wypowiedź zasłyszaną od jednej osoby, z którą rozmawiał o problemach bezpieczeństwa w Europie.

Ale jak premier powtarza takie wypowiedzi, to uczniowie wpatrują się w premiera i myślą sobie: ej skoro premier mówi, że pierwszego września nie pójdziemy do szkoły, to coś w tym jest.

- Do szkoły na pewno pójdą.

Nie za bardzo zagrał strachem?

- Jest tak - sytuacja na pewno na Ukrainie za wschodnią granicą Polski jest trudna i nie można tego bagatelizować i nie można mówić, że tam się nic nie dzieje. Trzeba to obserwować, trzeba mieć świadomość, że nic na świecie nie jest dane raz na zawsze i trzeba być czujnym i obserwować to, co się dzieje i przeciwdziałać takim zachowaniom.

Ale co wybory europejskie mają wspólnego z tym, czy pierwszego września dzieci pójdą do szkoły?

- Bardzo dużo. Nie czepiajmy się cytatów. Wybory europejskie tu mają znaczenie, że od miejsca Polski w Europie, od tego jak silna będzie Europa, będziemy się wtedy bardziej czuli bezpiecznie, bo właśnie, jeżeli Europa jest silna i może razem przeciwstawiać się, to jesteśmy bezpieczni.

Ale chce pani powiedzieć, że wygrana Platformy zagwarantuje, że nie będzie wojny?

- Wygrana jedności Europy zagwarantuje, że szansa na wojnę będzie zdecydowanie mniejsza.

No, ale czy wygrana Platformy ma cokolwiek wspólnego z wygraną jedności Europy?

- Na pewno Platforma w Europie działa racjonalnie, pokazuje, że potrafimy Europę jednoczyć. Jesteśmy przewidywalni, więc jesteśmy dobrze przyjmowani na świecie i wiarygodni.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje