Kurski: Stetryczały dziwoląg w Brukseli to trzy miesiące śmiechu i pięć lat wstydu

- Z osobami, które odchodzą jest jak z komunikatami IMGW. Ubyło czterech, przybyło dwóch, ubyło dwóch, przybyło czterech i tak dalej - tłumaczy Jacek Kurski w Kontrwywiadzie RMF FM pytany o senatora, który wczoraj opuścił klub Solidarna Polska i zdecydował się powrócić do PiS.

- My mamy sygnały z PiS, że kiedy zostaniemy wyborczo pozytywnie zweryfikowani, nasz klub powiększy się o 10 osób - twierdzi gość RMF FM. - Trzeba rozhermetyzować zatęchłą scenę polityczną. SP jest nową nadzieją. Polska potrzebuje SP - przez skromność nie powiem, że Polska potrzebuje też ... Jacka Kurskiego - mówi Kurski. - Janusz Korwin-Mikke to stetryczały dziwoląg, a jego ostatnie wybryki to niechlujne brednie. Korwin w PE to trzy miesiące śmiechu, a potem pięć lat wstydu - mówi o konkurencie politycznym Kurski w RMF FM.

Reklama

Konrad Piasecki: Gościem Kontrwywiadu miał być Zbigniew Ziobro, szef Solidarnej Polski, a jest...?

Jacek Kurski: - Jacek Kurski, który w imieniu Zbigniewa Ziobry bardzo państwa przeprasza...

Aż tak się pański szef lęka spotkania w RMF-ie?

- Broń Boże się nie lęka. Natłok kampanii sprawił, że doszło do kolizji terminu, którą sobie uświadomił zbyt późno. Był wczoraj w pięciu miejscach w Małopolsce i zwyczajna kolizja terminów...

Dziwne, bo o tej kolizji wiedział wczoraj przez cały dzień. Rozmawialiśmy o tym. Powiedział, że mu nie przeszkadza.

- Zadbał o to, żeby było - mam nadzieję - godne zastępstwo. Serdecznie państwa pozdrawia i jest zawsze do państwa dyspozycji.

Boję się tylko, że ta rejterada doskonale obrazuje kondycję pańskiej partii.

- Co pan sugeruje? To właśnie pokazuje, że mamy siłę. Zasuwamy jak małe torpedy. Jeździmy po całym kraju. Ja mam stosunkowo najłatwiej, bo jestem w Warszawie...

Zapominacie co, gdzie, dokąd i kiedy...

- Ale to znaczy, że zabiegamy o poparcie wyborców. My chcemy pokazać, że nam zależy. To my jesteśmy prawdziwą nową prawicą, a nie pewien stetryczały dziwoląg, który się tak nazwał i dzięki temu zgarnia coś tam w sondażach.

Pewien senator Solidarnej Polski też tak wczoraj zobaczył, gdzie jest prawdziwa prawica. Powiedział: "W jedności siła" i wrócił do PiS-u.

- Ależ ten senator wrócił do PiS-u 45 dni temu. Natomiast chyba czekał z tą informacją albo została ona przez PiS teraz podspinowana dwa dni przed wyborami. Takie małe, tanie zabiegi.

Ale skoro odchodzi, to znaczy, że nie jest aż tak dobrze z tą Solidarną Polską.

- Panie redaktorze, to jest jak z komunikatem Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej o stanie głównych rzek Polski. Ubyło czterech, przybyło dwóch. Ubył jeden, przybyło 36. Mamy sygnały z Prawa i Sprawiedliwości, że kiedy nasz projekt zostanie pozytywnie w najbliższą niedzielę zweryfikowany, nasz klub się powiększy o 10-15 osób.

O ile zostanie zweryfikowany pozytywnie, a dzisiaj wszystko wskazuje na to, że zostanie boleśnie i negatywnie zweryfikowany.

- Myli się pan. Spotykamy się z wyborcami. Czujemy pewną falę przypływu poparcia dla nas. Niech państwo nie wierzą w te bzdurne sondaże, które grają na polaryzację i utrwalenie sceny PO-PiS, kartelu PO-PiS.

PiS mówi: "Nie głosujcie na małe partie prawicy. One nie mają szans".

- To PiS nie ma szans...

Nie, w sondażach prowadzi, przeważnie...

- PiS nie ma szans na zdobycie władzy. Przez sześć kolejnych wyborów miał monopol na prawicy i sześć razy kończyło się to klęską całej prawicy. Jedyny raz, kiedy wygraliśmy, zdobyliśmy władzę, był wtedy, kiedy oprócz PiS-u istniała druga średnia partia prawicowa, czyli w 2005 roku podwójne zwycięstwo prezydenckie oraz parlamentarne. Dzisiaj sytuacja się może powtórzyć. Jeżeli ktoś chce zwycięstwa prawicy, to musi odblokować niewybieralność PiS-u i poprzeć Solidarną Polską, bo tylko w takich warunkach można mówić o jakimś zwycięstwie w przyszłości.


A dlaczego tak strasznie Korwin bije was w sondażach?

- Tak, jak panu powiedziałem: raz, że dziwoląg, który skupia...

Ale ten "dziwoląg" od 17 wyborów nigdy mu się nie udawało i nagle zaczęło mu się udawać.

- Dlatego, że zawsze jest grupa labilnego elektoratu, która jest zmęczona kondycją sceny politycznej, tak, jak kiedyś Tymiński, potem Lepper, potem Palikot, która po prostu dla kawału, dla przysłowiowych - już nie powiem, co - cojones. Robi taki kawał i stawia na kogoś, kto jest nieobliczalny, kto jest...

Może trzeba było z Korwinem iść w tych wyborach.

- Nie, moim zdaniem...

A w ogóle był taki projekt i pomysł?

- Po ostatnich wybrykach Korwina, czyli kwestionowaniu autorstwa Hitlera, jeśli chodzi o Holocaust Żydów, obrażania kobiet i to w sposób tak ordynarny, jak twierdzenie, że kobieta zgwałcona może się tego domagać i tylko pozorować opór. No to są rzeczy - domagania się, żeby ruchu prawostronnego nie było czy, żeby pasów bezpieczeństwa nie trzeba było zapinać. To są tak niechlujne brednie, że ja powiedziałbym tak: w Europie z Korwinem trzy miesiące będzie śmiechu trzy miesiące, ale wstydu pięć lat.

Dziś chcecie mu dawać w mordę, za chwilę być może będziecie musieli się z nim jednoczyć.

- ... To mocne stwierdzenie, ale absolutnie w wyjątkowych sytuacjach. Jeśli ktoś naprawdę obraża kobiety, że jako ofiary gwałtu mogą prowokować ten gwałt, to trzeba tak powiedzieć, ale jak pan pamięta - zastrzegłem, że ze względu na jego siwe skronie i przekroczone 70 lat - oczywiście do takiego ciosu nie dojdzie.

On mówi o ruchu lewostronnym, wy mówicie: 500 złotych na każde dziecko. Każde. Świetny pomysł. Skąd na to wziąć?

- Jak to skąd, panie redaktorze? Dzisiaj dziesiątki miliardów złotych wypływają z polskiego sytemu finansowego, z polskich korporacji...

Bo jesteśmy w Unii Europejskiej - nie wiem, czy pan słyszał.

- Panie redaktorze, a czy pan słyszał, że w Polsce jest wzrost gospodarczy - ponad 2 proc. związku z tym...

3,3 w ostatnim roku.

- Czyli wykonanie VAT-u, podatku pośredniego, produkcja sprzedana..

Ale jak mówi pan 500 zł na każde dziecko. Wie pan ile to jest pieniędzy rocznie?

- Wiem.

Ile?

- Około 20 miliardów.

20?

- Tak, w Polsce jest 7 milionów dzieci, powiedzmy 5 milionów byłoby w tym progu dochodowym poniżej średniej - razy 12 miesięcy, razy 500 zł...

No, no to jest ile?

- No około 20 miliardów.

Nie, to jest około 40 miliardów.

- Nie panie redaktorze. Około 4-5 milionów dzieci...

5 milionów dzieci razy 500 zł miesięcznie to wychodzi 2,5 miliarda miesięcznie. Szybko liczymy - razy 12...

- Czyli pan miał rację i ja miałem rację. Pan mówił 40, ja mówiłem 20 kilka.

Czyli wychodzi jakieś 32 miliardy złotych. Kupa pieniędzy.

- Około 30. A jednocześnie wykonanie VAT-u, zamiast wzrosnąć o 7 miliardów w zeszłym roku, spadło o 12 miliardów.

Ale po co zaklinacie rzeczywistość?  Mówicie, że nałożycie podatek na supermarkety i starczy na dodatki dla dzieci.

- Jeżeli się ukróci wypływ pieniądza, który jest dzisiaj... Pan nie chce rozumieć podstawowych faktów.

Ja rozumiem podstawowe fakty...

- Czy pan wie, że np. system bankowy banków zagranicznych w Polsce transferuje z Polski gigantyczne miliardy bez żadnego realnego opodatkowania. Orban to ukrócił i ma pieniądze na politykę prorodzinną. W Polsce trzeba uczciwie opodatkować tłuste koty, które drenują z polskiego systemu finansowego VAT na Cypr.

A widział pan przyrost naturalny na Węgrzech? Jaki jest?

- A to się musi powolutku odbudowywać. A czy widział pan przyrost naturalny w Wielkiej Brytanii? Kłóciliśmy się już na ten temat.

Tak, ale to już nie wracajmy do tego. Ja wiem, że wy musicie wałkować tematy, które poruszacie w każdym wywiadzie.

- Ja mam rację, a nie Tusk. Takie same kobiety w Wielkiej Brytanii rodzą średnio 2,5 dziecka na głowę, a w Polsce 1,3. Trzeba wprowadzić panie redaktorze 500 złotych na każde dziecko i Solidarna Polska zdobędzie na to pieniądze.

Populizm, populizm maksymalny, populizm kompletny.

- Nie, bo 500 złotych to jest coś, na co Polskę stać. Podobnie, jak musi Polskę być stać...

30 parę miliardów rocznie na pomysły Solidarnej Polski.

- Panie redaktorze, a wypływ kilkudziesięciu miliardów złotych z polskiego systemu, przez hipermarkety, przez banki, przez nieopodatkowane korporacje - tu trzeba przepis na głupie, na autostrady...

Przez hipermarkety kilkadziesiąt miliardów wypływa? Panie pośle, wie pan jakie są obroty hipermarketów w Polsce?

- 120 miliardów. A wie pan, ile płacą?

Tak je pan opodatkuje, że zapłacą 30 miliardów.

- Nie, nie 30, ale 4 czy 5.

A do 30 paru to kupa pieniędzy.

- Ucięcie prywatyzacji i wyprowadzania VAT-u. Tłumaczę panu, że ucięcie transferów w korporacji zysków, które z Polski wypływają. Czy pan nie rozumie, że tak robi właśnie Wielka Brytania, Niemcy, Francja? I one mają pieniądze na swoją politykę prorodzinną i my ten standard europejski zrobimy...

Zwłaszcza francuska polityka prorodzinna.


- ...podobnie, jak podniesiemy kwotę wolną od podatków dla młodych ludzi. Czy pan wie, że młodzi ludzie, którzy nas słuchają, pojadą zaraz na wakacje...

Nie, niech pan nie odfajkowuje kolejnego tematu.

- ...pojadą zaraz na wakacje, będą zarabiać. Zarobią 3 tysiące złotych i będą musieli płacić podatki.

Panie pośle, czy pan jest gotowy odpowiedzieć na pytanie: co ja właściwie będę robił po tych wyborach, jak się nie uda?

- Będę posłem do Parlamentu Europejskiego z Warszawy.

A jak się nie uda?

- Nie sądzę, żeby się nie udało, bo Polska potrzebuje takiej partii, jak Solidarna Polska.

Potrzebuje Kurskiego.

- Kurskiego - przez skromność nie mówię, że nie.

Adamek mówi: "Sms od Ziobry z propozycją startu był jak znak od Boga". Jak przegracie to jaki będzie znak?

- Panie redaktorze, dlaczego pan wieszczy? No dlaczego pan ma taki...

Bo jestem wieszczem. Proszę mi mówić Wernyhora.

- Panie redaktorze jesteśmy przekonani, że Solidarna Polska jest tak potrzebna, że jest odblokowaniem sceny politycznej. Trzeba rozhermetyzować tą zatęchłą...

Tylko waszego przekonania - jak widać po sondażach - wielu nie podziela.

- Rozhermetyzować tą zatęchłą scenę, która prowadzi do kompletnego wyniszczania, potrzebna jest nowa nadzieja. Solidarna Polska jest nową nadzieją optymizmu w ramach wsparcia dla młodych ludzi czy w ramach kwoty wolnej od podatku.

I walki ze stęchlizną.

- Optymizmu i walki ze stęchlizną.

Spojrzałem w pańskie statystyki. Wie pan, który pan jest w rankingu, jeśli chodzi o głosowania w Parlamencie Europejskim?

- Czterdziesty któryś wśród polskich posłów.

A wśród wszystkich?

- Nie wiem.

766 posłów jest w europarlamencie. Przecież pan wie - jest pan 660.

- Proszę pana, czyli za mną jest stu kilkudziesięciu.

106.

- Proszę pana, jak się robi jakiś ciąg liczb, to ktoś musi być pierwszy, ktoś musi być ostatni.

A dlaczego Kurski jest prawie ostatni?

- Pytanie, czy ta liczba, która jest moją statystyką jest kompromitująca czy nie. Otóż ja uważam, że 78 proc. odbytych głosowań to jest przyzwoity procent. Gdyby było 50 czy 40 to jest kompromitacja. W związku z czym - my podjęliśy w Europie szereg inicjatyw. Europejska inicjatywa obywatelska, żeby nie było tego fatalnego pakietu klimatycznego...

Rozumiem, że musiał się pan o to upominać i nie miał czasu głosować.

- ... Upominałem  się o pieniądze na skutki popowodziowe Polski - wywalczyliśmy 150 milionów. Wszystko dla Polski.

Dziękujemy, nie mamy czasu.


Dowiedz się więcej na temat: Jacek Kurski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje