Leszek Balcerowicz gościem Faktów RMF FM

Leszek Balcerowicz, prezes NBP

Bogdan Rymanowski: W ciągu ostatnich 15 miesięcy aż 9 razy redukowano stopy procentowe. Stopa podstawowa spadła prawie o 10 proc., a gospodarka jak stała tak stoi. Dlaczego nie rusza z miejsca, dlaczego nie ma ożywienia gospodarczego?

Reklama

Leszek Balcerowicz: Po pierwsze warto przypomnieć, że kilkanaście miesięcy temu oficjalne stopy były na poziomie 19 proc., a teraz są 10 proc.; obniżone są o ponad połowę, co pociągnęło za sobą obniżki stóp w bankach. Co do ożywienia gospodarczego, to są różne sygnały. Eksport na przykład wzrósł w kwietniu o ponad 9 proc. i to są dane pokrzepiające. Import też wzrósł, choć na szczęście mniej, co by świadczyło o tym, że jest pewne ożywienie popytu. Zapasy wyrobów gotowych w przedsiębiorstwach spadają, co także zwykle jest znakiem, że nadchodzi lepsza koniunktura. Bardzo poprawiły się wyniki finansowe przedsiębiorstw. W pierwszym kwartale ubiegłego roku były straty - 15 milionów złotych. Teraz jest 1,7 miliarda złotych zysku. Sprzedaż detaliczna w ciągu pierwszego kwartału wyraźnie wzrosła ponad 5 proc. To nie są sygnały złe. Natomiast to, że nie są to bardzo wyraźne sygnały, zależy od tego, że nasz największy partner gospodarczy, jakim są Niemcy, mają bardzo duże kłopoty, a my ponad 30 proc. naszego całego eksportu przekazujemy do Niemiec. Ponadto pokazuje to, że gospodarka zależy od wielu czynników, a nie tylko od stóp procentowych.

Bogdan Rymanowski: To ciekawe, że o tych dobrych sygnałach mówi prezes NBP, a nie na przykład polski premier, który cały czas powtarza, że sytuacja polskich przedsiębiorstw jest fatalna, że tak dalej być nie może, że za wszystko odpowiada RPP, a zwłaszcza to, że nie podejmuje decyzji o gwałtownej redukcji stóp. Dlaczego nie można raz, a mocno ciąć tych stóp?

Leszek Balcerowicz: Po pierwsze dokonaliśmy bardzo głębokiej łącznej obniżki, o tym należy pamiętać. My nie chcemy zaprzepaścić owoców tej antyinflacyjnej polityki, to znaczy niskiej inflacji, bo to jest społeczne dobro - ludzie to cenią. Może warto przypomnieć, czy wręcz powiedzieć, że 60 proc. ludzi - wnika z badań Pracowni Badań Społecznych - uważa spadek inflacji w 2001 roku za korzystne dla siebie i polskiej gospodarki. 40 proc. uważa, że tempo spadku inflacji w 2001 roku, było akurat najlepsze z możliwych, a 22 proc. uważa, że było zbyt wolne. Ludzie bardzo prawidłowo kojarzą skutki obniżania inflacji jako rzecz korzystną do podtrzymania wartości pieniądza oraz jako kwestię stwarzającą perspektywy rozwoju gospodarczego kraju. Można powiedzieć, że duża część polityków, zwłaszcza rządzącej koalicji, jaskrawo rozmija się z opiniami społecznymi.

Bogdan Rymanowski: Czyżby chodziło o premiera Leszka Millera, ministra finansów Marka Belkę, wicepremiera Marka Pola, który powiedział, że ostatnia środowa decyzja RPP tak naprawdę sprzyja spekulantom, którzy spekulują polską walutą. To są opinie ludzi, którym nie zależy na interesie podatników Polaków.

Leszek Balcerowicz: Też mogę powiedzieć, że to się jaskrawo rozmija ze opiniami publicznymi, które w tym przypadku okazują się prawidłowe.

Bogdan Rymanowski: A co z tymi spekulantami?

Leszek Balcerowicz: Niektóre wypowiedzi przedstawicieli rządzącej koalicji, przypominają język agresji z najgorszych lat PRL, a my jesteśmy - przypominam - w III Rzeczpospolitej, budujemy demokrację.

Bogdan Rymanowski: Pan mówi o języku agresji natomiast premier Miller, albo na przykład doradca prezydenta do spraw ekonomicznych profesor Orłowski mówi, że Rada i pan jesteście głusi na jakiekolwiek racjonalne argumenty, że nie można z wami dyskutować, że jesteście przekonani o własnej nieomylności panie prezesie.

Leszek Balcerowicz: Po pierwsze, rozróżniałbym formę i treść wypowiedzi tych dwóch osób, o których pan wspomniał. Po drugie, nie można traktować inwektyw, określeń ad persona głusi. Jeżeli ktoś używa takich określeń, to znaczy, że nie chce dyskutować na argumenty, bo to nie są argumenty.

Bogdan Rymanowski: To podyskutujemy na argumenty, może jest tak, że Rada w prawdzie redukuje, obniża stopy procentowe, ale nie potrafi posługiwać się tymi cięciami, aby przyniosły takich rezultatów. Dlaczego przed miesiącem na przykład Rada nie obniżyła stóp o jeden procent, a zrobiła w ciągu dwóch miesięcy obniżkę o 50 punktów bazowych.

Leszek Balcerowicz: Tak postępują praktycznie wszystkie renomowane banki na świecie, kiedy są w fazie ugruntowywania wcześniej osiągniętej niskiej inflacji. Wtedy nie ryzykują, bo to byłoby bardzo nierozsądne z punktu widzenia interesów ludzi, żeby nie zaprzepaścić tego. Postępują stopniowo, patrząc na uzyskaną informację. Mieliśmy nową informację w przeciągu tego miesiąca, na przykład że ludzie oczekują niższej inflacji. To znaczy, że są coraz bardziej przekonani, że owoce polityki antyinflacyjnej będą trwałe i mam nadzieję, że to co się dzieje w polskiej polityce nie podważy tych owoców, bo to byłby dramat dla ludzi. Może warto byłoby powiedzieć, że wyższa inflacja to jest większa drożyzna, to są wyższe ceny paliw, to są wyższe ceny lekarstw.

Bogdan Rymanowski: A mamy 100 proc. pewność panie prezesie, że obniżka o 2, 3, 4 proc. stóp procentowych spowoduje katastrofę w naszych kieszeniach.

Leszek Balcerowicz: Z dużym prawdopodobieństwem spowodowałaby przekonanie, że odchodzi się od polityki ugruntowywania osiągniętej niskiej inflacji, co jak powiedziałem, dla ludzi jest niezmiernie ważne i przez ludzi jest bardzo cenione. W ślad za tym mogłyby pójść reakcje w gospodarce na rynkach finansowych, które to przekonanie by zrealizowały. Jeżeli się obniżyło te stopy procentowe łącznie o ponad połowę w stosunkowo krótkim czasie, jeżeli udało się osiągnąć inflację między 3 a 4 proc., a jeszcze dwa lata temu mieliśmy 10 proc., to trzeba to cenić, bo nie zbuduje się dobrobytu z drożyzny. Nie zbuduje się dobrobytu na słabnącym pieniądzu. Dobrobyt trzeba budować przez usuwanie przeszkód dla gospodarowania. Jeśli się zapyta przedsiębiorców, co im najbardziej przeszkadza w rozwoju gospodarczym, to oni wskazują na to wyraźnie, że nadmierne przepisy, zbyt wysokie podatki. Narzekają czasem na niedostateczny dostęp do kredytu, ale z czego się to bierze? Jeżeli rząd w skutek ogromnej dziury w budżecie i niskich wpływów z prywatyzacji zaciąga ogromne pożyczki, to jest oczywiste, że przedsiębiorstwom zostaje mniej.

Bogdan Rymanowski: Czytałem też list przedsiębiorców do premiera Millera, w którym przedsiębiorcy twierdzą, że to wszystko wina RPP, kursu złotówki, wysokich stóp procentowych. Co oni mają zrobić?

Leszek Balcerowicz: Warto by może popatrzeć na nadawców tego listu. Dużo jest tam przedsiębiorstw państwowych. Rozumiem, że jedną z osób, która podpisała ten list jest osoba, która kieruje polskimi hutami, czy dużą polską hutą.

Bogdan Rymanowski: Czyli co, dostali polecenie od premiera, że mają list napisać?

Leszek Balcerowicz: Nie wiem, natomiast warto spojrzeć na nadawcę i warto powiedzieć jedno, jeśli ktoś uważa, że gospodarce jest za mało kredytu dla przedsiębiorstw, no to musi się zastanowić, z czego to wynika. W Polsce ogromnie wzrosło zadłużanie się budżetu ze względu na dziurę budżetową i odpowiednio mniej pozostaje pieniędzy dla przedsiębiorstw. Nie można po prosu zjeść ciastka i go mieć. Więc to można traktować jako apel dla rządu, żeby uzdrowił finanse państwa, tak, aby dla przedsiębiorstw było więcej kredytów.

Bogdan Rymanowski: Będzie pan oglądał mecz Polska-Korea?

Leszek Balcerowicz: Jeżeli zdążę. Ale na pewno zapoznam się z wynikiem.

Bogdan Rymanowski: A jak pan typuje dzisiaj: wygramy, zremisujemy, przegramy?

Leszek Balcerowicz: No mam nadzieję, że wyjdziemy w ogóle z grupy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje