Marcin Mastalerek: Beata Szydło to żadna PR-owa sztuczka

- Najprawdopodobniej dziś będzie przedstawiony szef sztabu Beaty Szydło - powiedział w Kontrwywiadzie RMF FM rzecznik PiS Marcin Mastalerek. Pytany o to, czy to będzie on odpowiada: "Nie. Zaprzeczam". To będzie "ktoś, kto nie był w sztabie w wyborach prezydenckich" - dodaje.

Konrad Piasecki: Duda prezydentem, Szydło premierem, to kim po wyborach będzie Jarosław Kaczyński?

Reklama

Marcin Mastalerek: Mam nadzieję, że king makerem...

W tym przypadku queen makerem.

Ma pan rację.

King makerem, queen makerem, czyli będzie makerem ogólnie.

Pan premier Kaczyński, kiedy 11 listopada ogłaszał, że Andrzej Duda będzie kandydował, był krytykowany przez wielu. Okazało się, że po raz kolejny miał rację, zjednoczył prawicę i dziś jesteśmy na dobrej drodze, żeby...

Tyle że wtedy miał dobry przekaz: "nie chcę być prezydentem, chcę być premierem". A teraz się okazało, że nawet premierem być nie chce.

Przede wszystkim dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu została zjednoczona prawica, bez niego nie byłoby zwycięstwa, nie byłoby możliwości dziś wygrania wyborów parlamentarnych.

Ale nie odpowiada pan cały czas na pytanie, kim on będzie. Wiemy, że queen makerem, king makerem, ale to wszystko będzie już za nim - i co on wtedy będzie robił?

Dziś rzeczą ostatnią, którą chcielibyśmy robić, którą będziemy robić, to dzielenie skóry na niedźwiedziu. Trzeba wygrać wybory, o tym mówi Beata Szydło, do tego jest bardzo daleka droga. My pokornie idziemy pracować. Nie będziemy mówili, kto kim będzie.

A pamięta pan, żeby taki eksperyment: "szef partii nie zostaje premierem" kiedyś dobrze się w Polsce skończył?

Dopiero 26 lat demokracji, mamy młodą demokrację.

Ale spójrzmy na te 26 lat demokracji: Olszewski z Kaczyńskim, Buzek z Krzaklewskim, Marcinkiewicz z Kaczyńskim - nigdy to dobrze nie zagrało.

Panie redaktorze, przecież pani premier Kopacz też nie jest szefową partii...

A kim jest?

Jest tylko pełniącą obowiązki, jest pierwszą wiceprzewodniczącą. A tego się nikt nie czepia.

Szefem partii formalnie był Donald Tusk, który z niej wyszedł, wobec czego (Kopacz) jest formalnie wiceprzewodniczącą, ale rzeczywistą przewodniczącą.

No tak, ale nie ma mandatu, nie uzyskała mandatu, nie została nigdy wybrana, a tego się nikt nie czepia.

Niech się pan o Platformę nie martwi, niech się pan martwi o PiS. Więc pytam, czy pamięta pan, żeby taki eksperyment się dobrze skończył?

Ja dziękuję, że pan redaktor się martwi...

Ale oczywiście! Po nocach nie śpię myśląc o tym, jak wy sobie poradzicie.

Poradzimy sobie, naprawdę. Nie martwimy się o to, co było z premierem Buzkiem, nie martwimy się o to, co było wcześniej - Beata Szydło sobie poradzi. Ja ją obserwowałem, obserwowałem Beatę Szydło codziennie, pracując z nią kilkanaście godzin na dobę… Wie pan, jak na mnie za plecami mówią? Breivik. Skoro poradziła sobie w kampanii z facetem, o którym za plecami mówią Breivik, to sobie poradzi.

A co ma takiego w sobie Beata Szydło, czego nie ma prezes Kaczyński?

To jest dwoje zupełnie innych polityków.

Co ma takiego, co predestynuje ją do bycia lepszym premierem? Czy ma większe doświadczenie? Czy ma większą polityczną mądrość? Czy ma większe międzynarodowe obycie? Cóż takiego, co sprawia, iż Szydło będzie lepszym premierem niż Kaczyński?

To pan premier Kaczyński zdecydował, że Zjednoczona Prawica będzie szła z kandydatem na premiera, panią prezes Szydło i to jego trzeba pytać.

Ale pytam rzecznika partii, usta partii. Co ma takiego w sobie Beata Szydło, bardziej predestynującego do roli premiera?

Zarówno pan premier Kaczyński ma swoje zalety, jak i prezes Szydło. Pan mi dziś zadaje takie pytanie: kocham pan bardziej mamusię czy tatusia? Tak sobie będziemy rozmawiali?

Nie, ja nie pytam o pańską miłość, bo wiem, że pewnie najbardziej kocha pan własną żonę. Tylko pytam: dlaczego Szydło a nie Kaczyński? Nie mogę tego zrozumieć. Rozumiem na poziomie marketingowym, rozumiem na poziomie PR-owskim...

... to mogę pozdrowić żonę, jak pan już powiedział teraz? Pozdrawiam. Najbardziej cię kocham na świecie...

... rozumiem na poziomie marketingu, PR-owskiej sztuczki, tylko pamiętam, że PiS zawsze mówił: brzydzimy się takimi zabiegami, brzydzimy się takimi sztuczkami. I oto dzisiaj, w kampanii wyborczej, po taki właśnie zabieg sięgacie. 

Oczywiście, że to nie jest taki zabieg. Beata Szydło sprawdziła się w kampanii prezydenckiej, to nie jest żadna PR-owska sztuczka.

Jest.

Nie jest.

Jest, bo jeśli szef partii wysuwa do boju o premierostwo kogoś innego, chociaż zawsze mówił, że szef partii powinien być premierem i on zawsze marzył o tym, żeby być premierem i chce być premierem, to pachnie zabiegiem marketingowym. Takim, że uznaliście, iż Szydło zdobędzie więcej głosów dla PiS-u niż Jarosław Kaczyński - zresztą wasze badania też to pokazują.

Przede wszystkim jesteśmy uczciwi. Zarówno przed wyborami pokazujemy swój program - jesteśmy jedyną partią, która ten program ma - ale pokazaliśmy też kandydata na premiera. A jak było z Platformą? Dostali Ewę Kopacz jak kota w worku. Głosowali na Ewę Kopacz? Była liderem? Platforma szła z Ewą Kopacz jako kandydatem na premiera? Nie. Wszystkie funkcje Ewa Kopacz zawdzięcza Donaldowi Tuskowi.

Nie, bo ona też jest wybrana wiceprzewodniczącą. Nie wiem, czy pan pamięta. Oni też mają takie wybory wiceprzewodniczących.

Tak, ale coś pan chciał dokończyć o Brukseli i o Tusku.

Nie, wiąże się to z tym, że Tusk wyjechał do Brukseli...

Nie "wyjechał", tylko "zbiegł".

Tak, tak.

Nazywajmy rzeczy po imieniu.

To dlaczego prezes Kaczyński mu gratulował tej ucieczki?

Bo to dobrze dla Polski.

Ale ucieczka? Ucieczka Donalda Tuska i prezes na sali sejmowej mówi "gratuluję". Przecież powinien potępiać.

Nie byłem przy tym.

Nie pamięta pan takiej sceny jak Jarosław Kaczyński ściskał dłoń Donalda Tuska, że mu gratulował?

Ale ja nie mogę powiedzieć, że Donald Tusk zbiegł do Brukseli? Zostawił PO - dziś pewnie oni zrozumieli, że zostawił ich w ciężkich czasach.

Pokażecie też resztę rządu przed wyborami, czy tylko premiera?

Nie, to się nie sprawdza.

Bo były takie pomysły - że lipcowa konwencja, programowa i tam, cały rząd - gabinet cieni.

Oczywiście pokażemy - tam będzie drużyna, tam będą eksperci, tam będzie program, ale to się w Europie kontynentalnej nie sprawdzało. Pamięta pan jak PO pokazała gabinet cieni? Pamięta pan, ile z nich zostało później ministrami. Będzie drużyna, osoby, które będą ministrami, wiceministrami, szefami dużych instytucji. I będzie ona pokazana na lipcowym kongresie w Katowicach.

Czyli to będzie gabinet cieni.

Nie w takim sensie, jak jest to w Wielkiej Brytanii.

Ale rozumiem, że będzie wiadomo, kto za co będzie po wyborach odpowiadał, jeśli PiS przejmie władzę.

Nie, nie będzie to podzielone na ministerstwa, będzie to szerzej pokazana drużyna.

Aha, czyli grupa ludzi.

Będzie to grupa ludzi, grupa ekspertów.

A szefa sztabu kiedyś powołacie?

Powołamy i to szybciej niż się niektórym wydaje.

Czyli?

Jak pan kilka godzin wytrzyma, to dziś zostanie przedstawiony szef sztabu. Najprawdopodobniej dziś.

A to będzie Marcin Mastalerek?

Nie, zaprzeczam. To będzie ktoś, kto nie był w sztabie w wyborach prezydenckich. To nie mogę być ja.

Czy możemy też liczyć na to, że prezydent Duda przyjdzie na inaugurację "Kopaczobusa" i powie: Ewo, życzę ci powodzenia w kampanii?

Wątpię, że taki "Kopaczobus" w ogóle ruszy.

A gdyby ruszył?

To jest pytanie czysto hipotetyczne. Beata Szydło jeździła z Andrzejem Dudą "Dudabusem", bo to było prawdziwe, autentyczne, to nie była sztuczka PR-owa.

Wielu już jeździło.

Duda tam słuchał, rozmawiał z ludźmi i tak samo chce postępować Beata Szydło i ja cieszę się z tego miłego gestu prezydenta elekta wobec Beaty Szydło.

"Chciałbym zasłużyć pod koniec kadencji na ocenę wyborców, że jestem prezydentem wszystkich Polaków" - to mówił tuż po wyborze Andrzej Duda. Myśli pan, że uczestnictwem w takich eventach jak ten Szydłobus zasłuży sobie na taką ocenę? 

Tak, ja bym raczej zdziwił się, gdyby pan prezydent elekt nie przyszedł, nie życzył powodzenia Beacie Szydło, nie przekazał tego Szydłobusa, bo powiedział wyraźnie, że ten autobus, ten Autosan jest symbolem rozmowy i on życzy wszystkim politykom, on to powiedział bardzo...

Dlatego pytam, czy na Kopaczobusa też przyjdzie, jakby Ewa Kopacz go poprosiła.

Wątpię, że taki ruszy. Pamięta pan 16 Bronkobusów, które jeździły puste, to co - miałby przyjść na inaugurację pustego Kopaczobusa?

Ale takie zachowania to będzie standard tej prezydentury, czy tylko standard prezydentury elekcyjnej.

Miłe gesty?

Gesty polityczne i wysyłanie do boju Prawa i Sprawiedliwości i kibicowanie Prawu i Sprawiedliwości w wyborach.

Przede wszystkim zaprzysiężenie jest, z tego co pamiętam, 6 sierpnia.

Świetnie pan pamięta.

I od wtedy Andrzej Duda będzie prezydentem.

Dlatego pytam, czy to będzie standard całej prezydentury.

Ja sądzę o tym, że czy ktoś jest prezydentem wszystkich Polaków, decydują działania, takie jak np. podpisywanie czy nie podpisywanie wszystkich ustaw danej partii.

A nie to, czy przychodzi się na konwencje partyjne i zaczyna kampanię razem z Beatą Szydło?

Przecież to było podziękowanie. Ja bym naprawdę raczej zdziwił się...

... i życzenia powodzenia w kampanii...

... zdziwiłbym się, gdyby Andrzej Duda, który wiele zawdzięcza środowisku Prawa i Sprawiedliwości, Zjednoczonej Prawicy nie przyszedł pożegnać się i podziękować ludziom, którzy zrobili mu kampanię, raczej z tego bym się zdziwił. Ale wie pan, dlaczego Bronisław Komorowski był prezydentem partyjnym? Bo podpisywał, kwitował wszystkie ustawy i sądzę, że...

Andrzej Duda ustaw PiS-u, jeśli dojdzie do władzy, nie będzie kwitował. Będzie się przeciwstawiał.

One przede wszystkim nie będą antyspołeczne, a prezydent Komorowski kwitował antyspołeczne, antyobywatelskie ustawy, więc my mamy taki program, że takich ustaw na pewno nie będzie. 

Konrad Piasecki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje