Marek Belka gościem Faktów RMF FM

Marek Belka jest wicepremierem i ministrem finansów.

Bogdan Rymanowski: Zacznijmy może od rysunków w tygodniku "Wprost". Jest taki rysunek Henryka Sawki: w powietrzu unosi się taki wielki balon z napisem "Rząd". Jeden z pasażerów tego balonu mówi tak: "Według instrukcji, jak zacznie spadać poparcie - trzeba wyrzucić Belkę". Podoba się panu?

Reklama

Marek Belka: Kto to tak mówi?

Bogdan Rymanowski: Nie wiadomo czy to premier mówi, czy to jeden z jego kolegów.

Marek Belka: To dobrze, że nie wiem.

Bogdan Rymanowski: Czuje się pan takim rządowym balastem?

Marek Belka: Nie. Żartuję, dowcip jak dowcip.

Bogdan Rymanowski: Nie czuje się pan takim rządowym balastem? Nie myśli pan, że zapłaci za te niedobre wiadomości, które przynosi pan Polakom? A to kasacja zasiłków, a to zamrożenie płac dla nauczycieli, a to ostatnio podwyżka stawki ubezpieczenia czy np. podatek drogowy nowy?

Marek Belka: Nie wszystkie te wiadomości płyną ode mnie a poza tym one już wszystkie zostały wysłane. Teraz zaczynają się dobre wiadomości.

Bogdan Rymanowski: Czyli jak Adam Małysz zdobędzie jutro złoto - obniży pan podatki?

Marek Belka: No nie, ale jak żartowaliśmy przed programem, wypada wtedy zrewidować założenia programu gospodarczego rządu na 246.

Bogdan Rymanowski: To dopiero przyszłość. Józef Oleksy niedawno jeszcze w tym studiu mówił, że pańska wypowiedź o opłatach za naukę i leczenie to zbytnia szczerość, ale wcześniej czy później trzeba do tego pomysłu powrócić. Wróci pan do tego pomysłu?

Marek Belka: Nie wiem czy zbytnia szczerość. Może i zbytnia szczerość, ale ja uważam, że sytuacją nienormalną jest ta, w której w uczelniach państwowych, najlepszych, gdzie uczą się na ogół synowie i córki z rodzin wielkomiejskich, inteligenckich a więc na ogół zamożniejszych, otrzymuje się lepszą edukację nie płacąc czesnego. Natomiast w szkołach prywatnych, na ogół gdzieś na prowincji ulokowanych uczą się synowie i córki rodzin małomiasteczkowych, często chłopskich, biedniejszych i tam się płaci za naukę. Jest w tym coś nienormalnego. Chyba przyzna pan?

Bogdan Rymanowski: Czyli trzeba wprowadzić opłaty, bo jest to - powiedzmy sobie wprost - niemoralne?

Marek Belka: Ja myślę, że niemoralne jest to, że nie ma w Polsce środków na to, żeby przygotować porządny system stypendialny, który by skracał drogę na wyższe studia dla dzieciaków z rodzin biedniejszych a środki te wręcz logika nakazuje. Można by właśnie zbierać z faktu, iż jakieś skromne czesne powinno się płacić wszędzie. Jak już wiemy doskonale to nie jest program rządu, ale to jest ta moja nadmierna szczerość.

Bogdan Rymanowski: Skąd budżet weźmie pieniądze a to na budowę autostrad, a to na realizacje projektów Unii Europejskiej. Trzeba tych pieniędzy bardzo dużo. Skąd je wziąć skoro tak naprawdę ich nie ma?

Marek Belka: To akurat w programie mówimy. Po pierwsze program zakłada znaczącą zmianę struktury wydatków państwa, która będzie przynosić około pół procent PKB narastająco a więc pół, jeden procent, półtora, dwa w ciągu czterech lat. Środków, które będzie można nie tyle obciąć z budżetu tylko przeorientować z obecnych wydatków - nie najbardziej efektywnych - na wydatki prorozwojowe i te które będą współfinansować wydatki unijne. Jeżeli chodzi natomiast o autostrady, to pan premier Pol pokazał kilka możliwości m.in. chodzi o te słynne już dzisiaj winiety...

Bogdan Rymanowski: Czyli tak naprawdę ręka budżetu nurkująca a naszych kieszeniach?

Marek Belka: Czy pan sądzi, że ktokolwiek inny niż polskie społeczeństwo może zapłacić za budowę autostrad? Jest tylko pytanie w jaki sposób to zrobić. Można budować autostrady drogo i nieefektywnie, bardzo wolno - tak jak to w tej chwili czynimy a właściwie nawet nie czynimy, bo tylko udajemy, że budujemy autostrady. Albo można zbudować autostrady taniej, szybciej w taki właśnie sposób jak proponujemy w strategii gospodarczej.

Bogdan Rymanowski: Czyli nadal fiskus musi zabierać, żeby dawać?

Marek Belka: A jak pan sobie inaczej może wyobrazić? Niestety tak jest. Za darmo się dróg nie zbuduje.

Bogdan Rymanowski: Znowu zła wiadomość.

Marek Belka: Nie. Przepraszam bardzo. Dobra wiadomość jest taka, że drogi będą. Natomiast na razie tylko udajemy, w dalszym ciągu płacimy, tylko dróg nie ma.

Bogdan Rymanowski: Sprawdzimy za cztery lata, panie premierze czy rzeczywiście te drogi będą. Podoba się panu pomysł szefa rządu, żeby ludzi z zaciągu Mariana Krzaklewskiego wymienić na ludzi z zaciągu Leszka Millera?

Marek Belka: Ja myślę, że pan premier miał na myśli dokładnie to co mówi zawsze, m.in. na posiedzeniach rządu, że trzeba ludzi niekompetentnych czy ludzi nie realizujących polityki ministra skarbu a będących szefami spółek skarbu państwa wymienić na ludzi kompetentnych, obojętnie z jakiego zaciągu. Ja chcę powiedzieć, że w tych kilku, najdalej kilkunastu spółkach, gdzie zostały wymienione zarządy w ciągu czterech miesięcy władzy SLD-UP-PSL trudno doszukać się nominacji egzotycznych tzn. nominacji ludzi, którzy nie są przygotowani do pełnienia swoich funkcji.

Bogdan Rymanowski: Pan nie doszukał się takiej nominacji?

Marek Belka: A pan się doszukał?

Bogdan Rymanowski: Np. jakim fachowcem jest szef Polskich Sieci Energetycznych pan Stanisław Dobrzański z PSL? Nawet minister Kaczmarek powiedział o nim wprost: "Staszek chciał spróbować sił w biznesie. Dlaczego miałem mu nie dać szansy?"

Marek Belka: To ja panu odpowiem. Jeżeli pan Stanisław Dobrzański był przez parę lat ministrem obrony narodowej a więc zarządzał organizmem znacznie większym niż Polskie Sieci Elektroenergetyczne - to dlaczego ma nie zostać menedżerem takiego właśnie przedsiębiorstwa, gdzie wprawdzie jego wiedza na tematy fachowe bezpośrednie jest niewielka, ale pokazał już, że jest menedżerem. Przecież na to ma ludzi, którzy mają się znać na tym jak przesyłać prąd - mówiąc krótko. Natomiast on ma dbać o strategię tej firmy. Akurat w tym przypadku jestem zupełnie spokojny. Można powiedzieć, że jesteśmy chyba jedynym krajem, w którym budziłoby zdziwienie pana Dobrzańskiego na taką funkcję.

Bogdan Rymanowski: Ale nawet pan minister Kaczmarek nie mówi o umiejętnościach fachowych byłego ministra Dobrzańskiego, tylko mówi: "chciał spróbować sił w biznesie, no to mu dałem szansę".

Marek Belka: Nie jest inżynierem energetykiem. Nikt tego nie mówi.

Bogdan Rymanowski: Czy wszyscy menedżerowie, którzy zastąpią ludzi AWS w spółkach skarbu państwa będą dysponować takim doświadczeniem, takimi umiejętnościami. Czy nie czas wreszcie panie premierze przeciąć wreszcie - powiedzmy sobie szczerze - system partyjny chłopów. Najpierw AWS, potem SLD. Czy nie należy sprywatyzować tego wszystkiego, albo większości?

Marek Belka: Większość będzie sprywatyzowana.

Bogdan Rymanowski: Tylko kiedy panie premierze, bo plany ministra Kaczmarka nie są zbyt wielkie.

Marek Belka: W tejże samej strategii pan redaktor przeczyta, że celem rządu jest, aby w rękach państwa zostało 10-15 procent majątku narodowego. Dzisiaj jest około 45. W związku a tym skala tych zamierzeń jest dokładnie wyznaczona. Co więcej - powiedziane jest co nie będzie prywatyzowane. Jest bardzo krótka lista gałęzi czy firm, które nie będą, a tak naprawdę dotyczy to właśnie m.in. owego PSL, bo to jest monopol naturalny, który specjalnie do prywatyzacji się nie nadaje.

Bogdan Rymanowski: Dzisiejsze "Życie" napisało, że pański resort szykuje nam kolejny prezent. Niebawem każdy kto spowoduje uraz u innej osoby, np. przewróci się na schodach - będzie musiał zapłacić za koszty jej leczenia. Pytanie co jeśli nie będzie miał np. emeryt pieniędzy? Komornik zapuka do jego drzwi?

Marek Belka: Ja myślę, że to jest typowy hałas związany z przygotowywanym w naszym resorcie projektem ustawy nowelizującej ustawę o powszechnym ubezpieczeniu społecznym.

Bogdan Rymanowski: Nie ma takiego pomysłu?

Marek Belka: Jest pomysł taki, aby kasy chorych otrzymywały od towarzystw ubezpieczeniowych rekompensatę za leczenie ofiar wypadków. Natomiast to co przeczytałem dzisiaj w "Życiu" budzi moje zdziwienie. Muszę to wyjaśnić - to jest zdecydowana nadinterpretacja.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje