Marek Siwiec gościem Barbary Górskiej

Przebywający w Polsce prezydent Bush spotkał się między innymi z premierem Jerzy Buzkiem i prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim. Obaj prezydenci zadeklarowali chęć dalszego rozszerzenia NATO i zachęcali Unię Europejską do włączenia nowych krajów. Na temat wizyty amerykańskiego prezydenta Barbara Górska rozmawiała dzisiaj z ministrem Markiem Siwcem z Kancelarii Prezydenta.

Barbara Górska: Panie ministrze, czy prezydenci polubili się?

Reklama

Marek Siwiec: Tak.

Barbara Górska: Naturalna była taka sojusznicza, partnerska relacja prezydenta Kwaśniewskiego z prezydentem Clintonem. Jak się dziś porozumiał socjaldemokrata z konserwatystą?

Marek Siwiec: Nie mówiono o ideologii, mówiono o interesach - czyli nieźle się dogadali.

Barbara Górska: Czy mówiono tylko o interesach, nie było żadnego marginesu towarzysko-obyczajowego?

Marek Siwiec: Obaj prezydenci są ludźmi, którzy są bardzo otwarci i komunikatywni. Więc gdybym ja miał odpowiadać na pytanie, czy zagrała chemia, odpowiadam jeszcze raz, że tak.

Barbara Górska: Wiele anegdot krąży na temat nieznajomości Europy przez prezydenta Busha i pewnej jego ignorancji w sprawach międzynarodowych. Czy prezydent na pewno wiedział, że jest w Warszawie, a nie w Sofii, nie w Bukareszcie, nie - dajmy na to - w Moskwie?

Marek Siwiec: Oczywiście, że prezydent Bush jest do tej wizyty bardzo dobrze przygotowany. Oczywiście, że on mówi kompetentnie, i oczywiście, że będąc właściwie po raz pierwszy porządnie w Europie nie wie wszystkiego. No, ale chce się uczyć i to jest rzecz, której nie sposób zlekceważyć. Więc powiem szczerze, gdybym ja miał skonfrontować ten prasowo-złośliwy wizerunek prezydenta Stanów Zjednoczonych, który funkcjonował zwłaszcza w mediach, do jego wizyty, z tym jak on wygląda naprawdę, jak zachowuje się, to jeszcze raz będąc złośliwym powiedziałbym: "prasa kłamie". Ale oczywiście tego nie powiem.

Barbara Górska: To prawda, że jak prezydent Bush nie wie to pyta? Dziś prezydent pytał nas, czy to prawda, że potrzebujemy wizy amerykańskiej jadąc do Stanów Zjednoczonych.

Marek Siwiec: Bo nie wiedział tego, ale powiedział coś co dla nas powinno być bardzo ważne - gdybym ja był ministrem spraw zagranicznych podjąłbym natychmiast ten temat - że sekretarz stanu jest kompetentny, żeby tę sprawę rozwiązać. Tak że proszę podążać tym tropem.

Barbara Górska: O co prezydent Bush pytał dzisiaj prezydenta Kwaśniewskiego?

Marek Siwiec: Co się dzieje na Ukrainie, co się dzieje w Rosji, jak wyobrażamy sobie współpracę ze Stanami Zjednoczonymi w tej dziedzinie. I to jest zupełnie zrozumiałe, że występujemy tu w roli tej strony, która jest lepiej poinformowana. I dobrze, że to jest doceniane.

Barbara Górska: Panie ministrze, jako zaledwie jeden z czterech krajów europejskich popieramy koncepcję parasola antyrakietowego. Czy w ten sposób nie wybiegamy przed orkiestrę?

Marek Siwiec: Po pierwsze nikt nie mówi o parasolu. Natomiast wszyscy, na pewno nie tylko cztery kraje mówią o tym, jak zastąpić system bezpieczeństwa stworzony przez zimną wojnę, system równowagi strachu systemem, w którym już nie ma Związku Radzieckiego, systemem w którym pojawiają się nowe zagrożenia. I przede wszystkim systemem, w którym można rozmawiać i z Rosją i z innymi krajami o tym, jak zbudować coś lepszego w miejsce czegoś co już po prostu słabo działa.

Barbara Górska: Mówimy zatem: "tak". Czy to "tak" ma sens w sytuacji kiedy nowe NATO to przede wszystkim ogromna rewolucja technologiczna, militarna, informatyczna, kosmiczna nawet, a my z naszym budżetem niewiele tutaj możemy praktycznie wskórać. Jakie znaczenie ma nasz głos, takich ubogich krewnych w NATO?

Marek Siwiec: Po pierwsze krewny może być ubogi, ale wtedy akceptuje się go nawet na tych bogatszych salonach, jeśli jest czysto ubrany, dobrze się zachowuje i umie coś wrzucić ważnego do rozmowy. Wtedy zasobność portfela, nawet w rodzinach w których występują ubodzy krewni, nie jest akurat takim ważnym kryterium. Polska jest od dwóch lat członkiem NATO, szykujemy się bardzo poważnie do tej dyskusji - i miało to właśnie miejsce w Brukseli - o tym jak kontynuować te wszystkie procesy, których jesteśmy beneficjentem. Polska tylko pozornie jest ubogim krewnym. Dlatego, że ze względu na nasz potencjał i myślenie o tym jak Polska może wyglądać za lat dziesięć, piętnaście czy jeszcze po dłuższym czasie, jesteśmy bardzo atrakcyjnym partnerem. Ceni się naszą wrażliwość centralno-europejską, ceni się kwalifikacje polskiego przywódcy, i powiedzmy szczerze - ceni się również polską armię. Do gdzie wystawia ona swoje jednostki do służby pod komendą NATO to jest bardzo dobra armia. Mógłbym teraz zadać takie pytanie: "czy wie Pani ilu polskich generałów służy w różnych miejscach pod flagą NATO, dwa lata po wstąpieniu NATO? Wolno się pomylić o pięć".

Barbara Górska: No myślę, że dwudziestu pięciu?

Marek Siwiec: Nie, to pani już nas na poziomie takiego średniozaawansowanego kraju europejskiego? Dziewięciu generałów. I to jest tak, że za każdym generałem jest kilkunastu pułkowników, majorów itd. Prawie dwustu oficerów objęło stanowiska dowódcze w NATO. Tych ludzi będzie coraz więcej, oni wrócą do Polski, będą coraz lepiej służyć w polskiej armii, bo przecież to my ich tam wysłaliśmy i będziemy dalej wykorzystywać ich umiejętności.

Barbara Górska: Koncepcja "otwartych drzwi" do NATO jest nam bardzo bliska, popieramy ją, ale chcielibyśmy bardzo, żeby dotyczyła ona Unii Europejskiej. Jak Pan sądzi, czy Waszyngton może nam jakoś pomóc w uchyleniu tych drzwi, które ktoś tam z drugiej strony zdaje się dociskać?

Marek Siwiec: Prezydent Bush powiedział dzisiaj rzecz bardzo znamienną, właściwie powtórzył ją i w Goeteborgu, powtórzył w Brukseli, ale dzisiaj powiedział to w Warszawie i to ma swoje znaczenie: "Amerykanie popierają polskie członkostwo w Unii Europejskiej". Czyli Amerykanie są dalecy od takiego dylematu, przed którym czasami próbuje się Polskę stawiać: kogo bardziej kochać, tatusia czy mamusię? Mądre dziecko powinno odpowiedzieć, że na głupie pytania nie odpowiada. Dobrze, że Amerykanie takiego pytania nie stawiają. Wręcz przeciwnie, widzą w jednoczącej się Europie bardzo obiecujący element budowania więzi transatlantyckiej. Dawniej było tak: silna Ameryka i poszatkowana, chociaż kooperująca z tą Ameryką przez pięćdziesiąt lat Europa w obliczu wspólnego wroga jakim był Związek Radziecki i w tej liczbie Polska jako satelita tego kraju. Dzisiaj sytuacja jest inna. Europa się jednoczy, Stany Zjednoczone wysuwają się na prowadzenie w każdej dziedzinie, technologicznej, obronnej. W związku z tym zachęta aby ten filar europejski był partnerski wobec Stanów Zjednoczonych jest czymś szalenie wizjonerskim i szalenie długofalowym. Z tego może być tylko więcej bezpieczeństwa i więcej współpracy. I druga rzecz, która jest obiecująca, chociaż takiego zdecydowanego stanowiska w tej sprawie jeszcze nie usłyszeliśmy - może to będzie jutro w czasie spotkania z prezydentem Putinem - Rosja jest zapraszana do tej współpracy i jest miejsce dla Rosji, dla dobrze zorganizowanej, demokratycznej Rosji.

Dowiedz się więcej na temat: prezydent | Amerykanie | wizyta | Bush | NATO | marek siwiec | Siwiec

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje