Miller: SLD za przyspieszonymi wyborami. Jeśli będzie wniosek, poprzemy go

- Jestem za przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi. Dla SLD to dobra okazja do poprawienia katastrofalnego wyniku wyborczego z 2011 roku. Jeśli zbierze się większość parlamentarna gotowa zagłosować za przedterminowymi wyborami, SLD będzie w tej większości - zapowiada Leszek Miller w Kontrwywiadzie RMF FM. - Ewentualna koalicja PO-SLD zależy od tego, jaki mógłby powstać program. Ważna jest wspólnota programowa - mówi. - Ja już najadłem się władzy, wiem, ile to kosztuje. Gdybym chciał pójść z kimś do łóżka, to nie potrzebuję żadnych zachęt - odpowiada prof. Czapińskiemu, który sugerował, że "Miller jest głodny władzy i prędzej niż z PO pójdzie do łóżka z PiS".

Konrad Piasecki: Jak się pan czuje w roli mrocznego przedmiotu pożądania?

Leszek Miller: - Przedmiotu pożądania?

Reklama

Wszyscy o pana zabiegają.

- Proszę pana, ja jestem podmiotem, a nie przedmiotem.

Tusk mówi: "chętnie przytuliłbym Leszka Millera". Kwaśniewski podobno pana molestuje, o Kaczyńskim mówią, że pójdzie z panem do politycznego łoża.

- "Mroczny przedmiot pożądania" to jest film, o ile pamiętam, wielkiego Bunela...

...Buňuela nawet...

- ...o starzejącym się mężczyźnie i bardzo młodej kobiecie.

To tylko pierwsza część tego scenariusza się zgadza.

- Jak pan widzi, jeżeli chodzi o sytuację polityczną w Polsce, to nijak ten film do tej sytuacji nie pasuje.

Tusk, zacznijmy od niego, pan jego kuszenie przyjmuje za dobrą monetę?

- Ja nie widzę żadnego kuszenia.

Nie czytał pan wywiadu w "Polityce"? Jak mówi: "Miller przewidywalny partner". Jak w koalicję po 2015 roku, to może z nim.

- To, że jestem przewidywalny, to jest oczywiste i nawet pan, jak sądzę, to przyzna. Natomiast co będzie po 2015 roku, to zależy tylko i wyłącznie od wyborców. Od tych Polek i Polaków, którzy pójdą do wyborów i oddadzą swoje głosy. Mam nadzieję, że najwięcej tych głosów padnie na Sojusz Lewicy Demokratycznej.

A w tych jego ciepłych słowach, nie wietrzy pan podstępu?

- Nie, nie wietrzę.

Będzie pana przytulał, dopieszczał, ciepło o panu mówił? A potem powie nie głosujcie na SLD, bo to przystawka.

- Jak mogę czuć podstęp, skoro pan Tusk mówi, że jestem przewidywalny. Jestem, zgadzam się w pełni. 

I dobrze czułby się pan w koalicji z nim?

- To zależy, jaki z tego mógłby powstać program. Dlatego, że koalicje mają sens tylko wtedy, kiedy spojone są jakąś wspólnotą programową. A jak pan widzi, gdyby porównać programy SLD i PO, to jest bardzo dużo różnic i trochę zbieżności. 

Program programem, ale fotel wicepremiera i władza - chyba tylko Platforma może to dać SLD.

- Właśnie myli się pan. Jak widzę rozmaite ugrupowania, które w tej chwili powstają i są tam na przykład socjaliści i liberałowie, to zadaję sobie pytanie: co tych ludzi spaja oprócz chęci obejmowania stanowisk?

Pan będzie inny, pan będzie lepszy.

- My zawsze byliśmy inną partią i dalej będziemy inną partią.

Ale można sobie wyobrazić, że ktoś jest socjałem w dziedzinie światopoglądowej, a liberałem w dziedzinie gospodarczej.

- No to również jest taka formacja, która może nazywać się liberalno-demokratyczna. Natomiast my jesteśmy ugrupowaniem lewicowym, które w tych sprawach nie pozostawia żadnych wątpliwości.

Jak Tusk rezygnuje z Europy, żeby zostać w kraju, to pan to rozumie i popiera?

- Oczywiście, że rozumiem, dlatego że dla Polski, która jest poza strefą euro, nie ma żadnych najważniejszych stanowisk. Są co najwyżej nagrody pocieszenia.

Czyli to stanowisko szefa Komisji Europejskiej oddał, jak Zagłoba Niderlandy?

- W dużej części, bo te wszelkie opowiadania o tym, że Polska, będąca poza strefą euro i ze słabnącą gospodarką, może być jakimś rezerwuarem ludzi, którzy mogą obejmować bardzo ważne stanowiska w Unii Europejskiej, to jest taka Sienkiewiczowska opowieść o tym, żebyśmy się lepiej czuli.

A nie jest tak, że to jest swoista taktyka? Dziś Tusk powie: "nie interesuje mnie to", a jak się stworzy jakiś pat w rozgrywkach europejskich, to wtedy wróci i weźmie?

- W rozgrywkach europejskich są jasne i twarde reguły. Tak, jak socjaliści niedawno w Lipsku powiedzieli, kogo rekomendują na stanowisko szefa Komisji Europejskiej - pod warunkiem oczywiście, że lewica wygra wybory europejskie - że będzie to Martin Schulz, szef Parlamentu Europejskiego, tak również Europejska Partia Ludowa, czyli prawica, to zrobi. I zapewniam pana, że ich kandydatem będzie ktoś ze strefy euro.

A wie pan kto?

- Nie, nie wiem, dlatego że prawica w przeciwieństwie do lewicy nie jest tak dobrze przygotowana.

A pan chciałby i oczekiwałby, żeby Tusk zdecydował się na przyspieszone wybory?

- Opozycja zawsze chce przyspieszonych wyborów, więc gdyby...

Niecała, bo Prawo i Sprawiedliwość mówi: "przyspieszone wybory, ale najpierw rząd techniczny".

- Żadnego rządu technicznego nie będzie, nie było i jest niemożliwy w demokracji parlamentarnej - w każdym razie tej, jaka jest w Polsce. Natomiast przyspieszone wybory są zawsze dobrą okazją dla opozycji, żeby poprawić wynik.

Czyli pan przyspieszonym wyborom mówi stanowcze "tak".

- Tak, jeżeli byłaby taka większość parlamentarna, która byłaby skłonna to uchwalić, my będziemy w tej większości.

I uznawałby pan, że to jest dobry gest pod adresem również SLD. Tak, jak pański sekretarz generalny.

- Tak, dlatego że to jest okazja, żeby poprawić wynik, a - jak pan wie - wynik z ostatnich wyborów był katastrofalny.

Owszem. To następny związek. Kaczyński może pójść do politycznego łóżka z Millerem - profesor Czapiński.

- Ja bym bardzo prosił różnych panów profesorów i nie-profesorów, żeby mnie nie kładli do łóżka z nikim. Jakbym chciał pójść do łóżka, to nie potrzebuję żadnych zachęt.

"Są tak wygłodniali władzy, że niedługo zaczną gryźć trawę. Obaj mają już swoje lata, więc czekanie na przejęcie władzy bez kompromisów może być dla obu bardzo ryzykowne". Przyzna pan, że coś w tym jest?

- A te słowa to kto?

Też profesor Czapiński.

- Uprzejme informuję, że ja już byłem premierem, najadłem się władzy, wiem, ile to kosztuje, wiem, jakie się ponosi koszty, wiem, co to znaczy. I pan profesor się po prostu myli.

To jeszcze ten, który pana molestuje. Aleksander Kwaśniewski dzisiaj mówi w "Gazecie" o panu: On jest pamiętliwy, ale słabo u niego z pamięcią.

- Widzę, że następuje przyśpieszona "palikotyzacja" Aleksandra Kwaśniewskiego. Boleję nad tym, ale kto z kim przestaje, takim się staje.

Ale z drugiej strony, jak patrzę w tą pańską pamięć, czytam pańskie słowa: Kwaśniewski doprowadził SLD niemal do śmierci, to tak się zastanawiam: a kto był wtedy premierem, kiedy SLD tak źle się wiodło?

- Ale ja nie miałem tego na myśli, ja mam na myśli sytuację, w której najpierw Aleksander Kwaśniewski rozbił SLD rękoma Marka Borowskiego - nie zaprzeczy pan, że to się stało - a potem próbował nas zmarginalizować, organizując Lewicę i Demokratów. I to starczy, to znaczy...

Ale rozbijał, kiedy SLD umierało.

- ...to znaczy: trzeci raz SLD już się na to nabrać nie da.

Chciałem jeszcze zapytać, dlaczego tak nagle wybuchły w was te namiętności i sentymenty do PRL-u i jego przywódców?

- Widzę, że moi młodsi koledzy bardzo obiektywnie starają się ten okres ocenić, a ja się z tego cieszę.

Bardzo obiektywnie. Frasyniuk mówi: Kompletna głupota, potworna kompromitacja. Przyzna pan, że jeśli rozmawiamy o historii, to akurat Władysław Frasyniuk ma coś do powiedzenia?

- Każdy ma coś do powiedzenia. Pan Frasyniuk pamięta jedne fragmenty, inni pamiętają drugie fragmenty, jak to w społeczeństwie.

Czy dla pana, któraś z tych czterech najważniejszych postaci PRL-u, przywódców PRL, jest postacią negatywną? Mówię tutaj o Bierucie, Gomułce, Gierku i Jaruzelskim.

- Najwięcej oczywiście złych skojarzeń budzi Bolesław Bierut, bo to był okres stalinizmu, dyktatury stalinowskiej. Ale potem następowała bardzo widoczna ewolucja: od dyktatury do demokracji. W przeciwieństwie do Polski międzywojennej, gdzie ewolucja następowała od demokracji do dyktatury.

Gomułce też by pan stawiał pomniki i fetował go?

- Gdyby przypomnieć sobie za czyich czasów nastąpiło podpisanie porozumienia z Niemcami...

A gdyby sobie przypomnieć, kto organizował kampanię antysemicką w 1968 roku?

- To zależy, co się pamięta oczywiście, więc jak pan widzi, żadna z tych sylwetek nie jest wyłącznie czarno-biała. Historia również nie jest czarno-biała.

Bolesław Bierut jest chyba jednoznacznie czarny.

Dowiedz się więcej na temat: Leszek Miller

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje