Napieralski: Mamy sposoby na marszałka

Jeżeli składamy ponad 80 ustaw, a połowa z tych ustaw nie jest w ogóle w Sejmie procedowana, no to w końcu przyszła granica i powiedzieliśmy o tym - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM Grzegorz Napieralski.

Konrad Piasecki: Po takim olimpijskim weekendzie chyba trzeba wznieść hasło "Adam Małysz na prezydenta!".

Reklama

Grzegorz Napieralski: Wygrałby w cuglach.

Miałby pan jakąś polityczną ofertę dla srebrnego Adama?

Myślę, że tak znakomitych sportowców powinniśmy trzymać od polityki z daleka. Szczególnie od ostatniej, gdzie pojawiają się znowu informacje o hakach, podsłuchach, insynuacjach. Szkoda byłoby.

Małysz nie ma haków w życiorysie.

Ktoś by się postarał, to by znalazł, albo napisałby nowe haki. Przecież pamiętamy Włodzimierza Cimoszewicza, też nie miał haków, a mu napisali.

A badał pan kiedyś polityczne poglądy Adama Małysza? Czy on byłby skłonny zapisać się do SLD?

Nie, nie badałem. Ja miałem przyjemność spotkać osobiście Adama Małysza na takim prywatnym spotkaniu w roku 2001 i rozmawialiśmy długo.

Głównie o skokach.

Dokładnie. Ale nie dopatrywaliśmy się w jego słowach żadnych politycznych tekstów.

Ale kończąc ten wątek, rozumiem, że gdyby chciał, droga do SLD stoi dla niego otworem.

Gdyby chciał, myślę, że do każdej partii jego droga jest utorowana samymi oklaskami i kwiatami.

I ewentualnie partyjnymi ambicjami też.

Gdyby chciał, myślę, że dzisiaj żadna partia by mu nie odmówiła.

Zazdrości pan Platformie prawyborów?

Nie.

Nie jest tak, że wszystkim innym partiom kradną show? Że przez dwa miesiące będą teraz zajmować myśli i marzenia?

Pełna zgoda, że przez dwa miesiące, zamiast zajmować się ważnymi sprawami, będziemy zajmowali się tym, czy Sikorski czy Komorowski.

Wy się możecie zajmować czymś zupełnie innym.

My się będziemy zajmowali czymś innym. Walczymy o nasze ustawy w Sejmie, żeby dzisiaj w końcu marszałek Komorowski wyznaczył datę ich procedowania.

Ale nie żałuje pan, że się na to nie zdecydowaliście? Bo przecież były też takie pomysły w SLD.

Były. My je zmodyfikowaliśmy, zaproponowaliśmy bardzo szerokie konsultacje. Ja nie wiem, czy to nawet nie było głębsze i mocniejsze, co zrobiliśmy, dlatego, że to jest jakaś sonda czy głosowanie internetowe. Przypominam, że lista jest zamknięta, w SLD było tak, że lista została otwarta.

No tak, ale tam się będzie coś działo, a wy "Superszmaja" i czekanie na cud wyborczy.

Panie redaktorze, przypominam, że w zeszłym roku u nas też się działo, bo dokładnie od września mieliśmy cały czas informację, kto może być kandydatem SLD na prezydenta. Pojawiał się Jerzy Szmajdziński, pojawiał się prezydent Majchrowski, pojawiła się Jolanta Szymanek-Deresz, pojawił się Włodzimierz Cimoszewicz. Tych nazwisk było bardzo, bardzo dużo, łącznie z Jolantą Kwaśniewską przypominam. Także też była to formuła prawyborów.

A wolałby pan Sikorskiego jako kandydata Platformy?

Ale to jest wewnętrzna decyzja Platformy. Nie chcę tu podpowiadać.

Wam wszystko jedno?

Moim zdaniem jest tak, że Donald Tusk i partia naznaczyła już Bronisława Komorowskiego. I on jest faworytem. I tak się stanie. To jest moje zdanie.

I Szmajdziński wygra z każdym?

Ma wielkie szanse.

I Komorowski i Sikorski do pokonania?

Oczywiście.

Wishful thinking. Ja rozumiem, że lider partii nie może mówić inaczej.

Ale spójrzmy na wybory roku 2005 i przypominam, że do lipca Donald Tusk miał góra 6-8 procent, nagle stał się liderem rankingów w wakacje tamtego roku. Przypominam, że Lech Kaczyński absolutnie nie był faworytem. Gdzie spokojny brat Jarosława Kaczyńskiego może zostać prezydentem, i nagle został prezydentem.

To jeszcze panu podpowiem jedną drogę tłumaczenia. Adam Małysz też miał spadki formy, a potem proszę bardzo - srebrny medal zdobył.

No ale Jerzy Szmajdziński nie ma spadku formy. Cały czas ta sama i dobra.

Sondażowej ma.

Dlatego mówię - spokojnie. Dopiero jesteśmy na początku drogi.

A wasz pomysł na podczepienie się pod prawybory to jest wojna z marszałkiem Komorowskim?

Ale kto się podczepia?

No wy, walcząc z Komorowskim, wypowiadając mu wojnę.

Ale nikt mu nie wypowiada wojny. Domagamy się swojego. Domagamy się rzetelnego traktowania przez marszałka klubu opozycyjnego.

Traktuje was rzetelnie. Pozwala wam przychodzić do Sejmu, pracować w komisjach, zasiadać w sali.

Dziękuję. No to łaskawość pana marszałka, faktycznie, dziękujemy bardzo. Natomiast na poważnie. Jeżeli składamy ponad 80 ustaw, a połowa z tych ustaw nie jest w ogóle w sejmie procedowana, no to w końcu przyszła granica i powiedzieliśmy o tym.

A marszałek mówi, że te ustawy są po prostu słabe. A to, co wy robicie, to jest kampania wyborcza.

No to ja przypominam panu marszałkowi, że Platforma ostatnio składała ustawy z bublami prawnymi, musieliśmy je poprawiać. A czasami było tak, że w ciągu jednego dnia głosowaliśmy to samo. I to były projekty Platformy Obywatelskiej. My złożyliśmy ustawy bardzo nowoczesne, czyli wypełniające formułę standardów europejskich, czyli: in vitro, edukacja seksualna, parytety, rzecznik do spraw dyskryminacji. Wszystko jest blokowane przez marszałka.

Ale chyba nie chce pan, żeby zajmować się in vitro w kampanii wyborczej? Obniżać szansę Platformy Obywatelskiej.

Prosimy o to od dwóch lat. Od dwóch lat.

A macie jakiś sposób, żeby poza prośbą i groźbą jakoś wymóc to na marszałku Sejmu?

Mamy swoje metody, będziemy na nim to wymagać. A jesteśmy konsekwentni...

A jakie są to metody?

No, zobaczy pan. Nie możemy wszystkiego zdradzić u pana w programie. Proszę dać nam szansę.

Ale będziecie strajkować? Okupować Sejm?

A jak jeszcze zdradzę, to marszałek się może na taki wariant przygotować i wtedy nie będzie niespodzianki.

Ale macie jakieś asy w rękawie i haki na marszałka?

Żadnych haków nie mamy. Hakami jesteśmy doświadczeni z poprzedniej kampanii, przypominam prezydenckiej, kiedy wyeliminowano nam niedemokratycznie Cimoszewicza z kampanii. Więc my do takich brudnych taktyk się niedotykany.

Panie przewodniczący widziałby pan SLD w koalicji z Platformą Obywatelską?

Nie wykluczam takiej możliwości.

Miller mówi: to może być jedyna sensowna koalicja.

Bardzo prawdopodobne.

Ale uważa pan, że prawdopodobna już w tym Sejmie?

Nie.

W przyszłym Sejmie?

Raczej po wyborach.

Ale czy w tym Sejmie, gdyby Platforma rozstawała się z PSL-em, to SLD jest gotowe zaproponować jej coś?

To będą wybory.

Dlaczego?

No bo... Bo tak jest. Jak się rozpada...

... czyli innej koalicji w tym Sejmie nie będzie.

... jest rząd mniejszościowy. Muszą być wybory.

Nie, no. Może być inna koalicja. Zdarzały się takie sytuacje.

Bardzo rzadko.

W tym Sejmie rozumiem SLD by się z Platformą nie dogadywał, ale po następnych wyborach być może.

Może być ciężko.

W tym, a w przyszłym?

Wszystko jest możliwe.

Arłukowicz chce panu czmychnąć?

Nie no, nie żartujmy sobie. Naprawdę.

Milczenie po pytaniu o polityczne oferty znaczące.

Nie no, żarty na bok. Żarty na bok. Jedyna rzecz poważna, którą ja widzę w ramach transferów to Roman Giertych. Był cichy romans, gdzieś z boku, Ligi Polskich Rodzin i Platformy Obywatelskiej. A teraz jest już głośne narzeczeństwo Romana Giertycha i Donalda Tuska. I to jest poważne.

Był cichy romans, jest głośny Roman.

Jest głośny związek: Platformy i Ligi Polskich Rodzin.

A Arłukowicz? Do Platformy?

Arłukowicz powiedział mi, powiedział w oświadczeniu, powiedział wszędzie: Platforma, konserwatywna, prawicowa partia go nie interesuje.

Ale jakoś konserwatywnym jaguarem potrafi jeździć?

Proszę zapytać Arłukowicza czym jeździ i dlaczego jeździ.

Ja wiem, że jeździ jaguarem i pan też wie.

Ja też wiem. Nawet raz w nim siedziałem.

A kto będzie walczył o prezydenturę Warszawy z ramienia SLD?

No jest decyzja podjęta.

Olejniczak.

Wojciech.

Nic jej nie zmieni?

Absolutnie.

A jak dostanie procent co w wyborach europejskich?

Wierzę w Wojtka.

Naprawdę?

Naprawdę.

No to z tą wiarą, życzę miłego dnia. Grzegorz Napieralski. Dziękuję.

Dziękuję panu serdecznie. Dziękuje bardzo.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje