Nowak: Jeżdżą za mną. Uprzedzono mnie, że będę celem ataków

Już parę miesięcy temu ostrzegano mnie, że będą różne akcje przeciwko mnie. Nie będę dramatyzował, ale od dłuższego czasu docierają do mnie informacje, że będę celem ataków. Zdarza się, że jeżdżą za mną, ale ja to wytrzymam. Uczciwy człowiek nie ma powodów do obaw - mówi minister transportu Sławomir Nowak w Kontrwywiadzie RMF FM.

Konrad Piasecki: Jakie to ciemne siły sprzysięgły się przeciwko Sławomirowi Nowakowi?

Reklama

Sławomir Nowak: - Nie wiem. Niech pan zapyta te ciemne siły.

Mówi pan o grze, zastraszaniu, szkalowaniu, o zleceniu na pana. Kto wydał to zlecenie?

- Nie będę dramatyzował ani się uskarżał.

Ale pan dramatyzuje i się uskarża. Konsekwentnie, od dobrych paru tygodni.

- Nigdzie się nie uskarżam. Ja tylko staram się racjonalizować i opisywać rzeczywistość, która mnie otacza. Od dłuższego czasu, od ładnych paru miesięcy, były takie informacje, docierały również do mnie, że będę przedmiotem różnego rodzaju ataków. Ale okej, wytrzymam. Wytrzymam to, wytrzymam inne rzeczy.

"Przedmiotem różnego rodzaju ataków" inspirowanych biznesowo czy politycznie?

- Wydaje się, że polityka, którą konsekwentnie realizuję od z górą roku w PKP czy w drogach, a zwłaszcza w PKP, gdzie przecięliśmy bardzo dużo niejasnych interesów, przez lata wypływające setki milionów złotych... wielu ludzi z tego powodu jest niezadowolonych, więc wcale nie dziwi mnie, że podejmują i będą podejmowali różnego rodzaju akcje.

Rozumiem, że uważa pan, że porachunki biznesowe sprawiają, że "Wprost" pisze o Sławomirze Nowaku takie rzeczy, jakie pisze.

- Tak jak panu powiedziałem: ja staram się racjonalizować pewne rzeczy...

A może lepiej najpierw uderzyć się w pierś, zanim człowiek zracjonalizuje?

- Zna mnie pan od tej strony, że dosyć chętnie i przede wszystkim zawsze we własne, a nie w cudze piersi, natomiast...

Jak słyszę o spisku przeciwko panu, to tak się zastanawiam.

- Ma pan prawo. Natomiast ja się nie zastanawiam, tylko sięgam do pamięci, do tych ostrzeżeń, które na ten temat słyszałem już parę miesięcy temu, że będą szykowane różnego rodzaju akcje przeciwko mnie. Wiem, że...

I te akcje mają charakter wyłącznie medialny czy również fizycznie jakoś pana prześladują?

- Wiem, że przecięliśmy wiele bardzo niejasnych interesów, ale też i za pana redaktora pośrednictwem, za pośrednictwem stacji bardzo konsekwentnie będę powtarzał: z tej drogi czyszczenia i walki z patologiami po prostu nie zejdę.

Niech pan czyści. Niech pan czyści do kości. Tylko pytanie jest takie: zastraszanie, walka ma charakter wyłącznie medialny czy również fizyczny, jakiś inny?

- Nie brnijmy w to. To już jest moja sprawa, jak to wygląda albo gdzie kto za mną jeździ...

A jeździ?

- Zdarzało się.

Zdarza się, że jeżdżą za ministrem rządu.

- Tak, prawdopodobnie jest to forma po prostu jakichś paparazzi.

Czyli cały czas dziennikarze źli.

- Nie, czy ja to powiedziałem? Pan to powiedział.

Nie, to pan powiedział, że paparazzi za panem jeżdżą.

- No ja tak myślę.

Ale to w takim razie paparazzich się nie ma co bać, jak człowiek jest uczciwy.

- Tak myślę.

No, czyli nie ma sprawy. A uważa pan, że ci, którzy piszą we "Wprost" o zegarkach i pana kontraktach z Cam Media, to są w zmowie z tymi, którzy wydają zlecenia na pana?

- No to będą przepraszali w sądzie. Sprawa jest w sądzie i tylko tyle mam w tej kwestii do powiedzenia.

Ale pan zawiadomił o tym wszystkim policję, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego...

- Nie...

To jest poważna sprawa. Minister mówi: "jeżdżą za mną, prześladują mnie, jest spisek".

- Nie - tak, jak panu mówię - ile razy są takie sytuacje, że rzeczywiście paparazzi towarzyszą nam w jakiś sposób, więc myślę, że spokojnie...

Na paparazzich to bym nie wysyłał ABW, ale na tych, którzy prześladują ministra i wydają na niego zlecenie, już tak.

- Powiem piętnasty raz - nie czuję się jakoś specjalnie przestraszony.

A jest doniesienie władz PKP na właściciela "Wprost", o którym pisze dzisiaj "Gazeta Finansowa"?

- Przeczytałem to w gazecie...

Pytam, bo to jest spółka panu podległa.

- Zostałem o tym fakcie również poinformowany, ale w tej sprawie nie będę się wypowiadał publicznie, ze względu na to, że z wydawcą "Wprost" mam spór sądowy o ochronę mojego dobrego imienia.

Został pan poinformowany przez władze PKP, że one złożyły takie zawiadomienie w prokuraturze.

- Tak. Zostałem poinformowany.

I to zawiadomienie dotyczy szantażu, jakiemu podlegały te władze.

- Proszę pytać władze PKP, a nie mnie.

Ale potwierdza pan tę informację.

- Nic nie mogę panu potwierdzić, ani niczemu zaprzeczyć.

Przed chwilą pan potwierdził. A nie myśli pan, że ten medialny szum wokół pana byłby mniejszy, gdyby pan nie czekał parę tygodni na wyjaśnienie tej historii zegarkowej.

- Nie czekałem ani chwili. Tego samego wieczora było wydane stosowne, bardzo wyczerpujące, oświadczenie z mojej strony, w którym odniosłem się do wszystkich innych kwestii. Tego samego wieczora. W niedzielę wieczorem dokładnie.

Jak ktoś nie ma nic do ukrycia...

- Właśnie dlatego, że nie mam nic do ukrycia, wszystko zostało wyjaśnione.

Ale te faktury, wyceny, znalezienie tego wszystkiego zajęło panu dokładnie miesiąc. 21 kwietnia artykuł we "Wprost", tłumaczenia pojawiły się 20 maja.

- Jakie faktury?

Fakturę za ten zegarek za - zdaje się - 35 tys. złotych.

- Nie...

Rachunek, paragon...

- Rachunek, paragon tak...

Przez miesiąc pan będzie tego szukał?

- Nie, oczywiście, że nie. Sprawa jest w sądzie i wyłącznie w sądzie będziemy całą dokumentację sądowi przedstawiali, a w tych sprawach w moim imieniu wypowiada się wyłącznie kancelaria.

"Wprost" twierdzi, że ma pan co najmniej dwa takie drogie zegarki.

- To "Wprost" jest w błędzie.

Ten hublot, nie wiem nawet jak to się czyta...

- To będą przepraszali.

Ale to jest pański zegarek?

- Tak.

I to nie jest ten od rodziny?

- Bardzo konsekwentnie powtarzam. Jedyny wartościowy zegarek, który posiadam, to jest ten, który otrzymałem na urodziny...

I ten hublot to jest właśnie ten zegarek?

- ...i to wszystko będzie przedstawione w sądzie, tak aby "Wprost" w stosownym czasie i w stosownej formule po prostu przeprosił.

A ten zegarek, który pan pożyczył, to pan pożyczył od pana Wawrzynowicza?

- Pan się zamienia w tabloid, panie redaktorze.

Nie, nie zamieniam się w tabloid.

- Tak, ale to wszystko było opisane, wszystko było powiedziane co najmniej setki razy.

Od tego samego Wawrzynowicza, który naraził Platformę na stratę 2,5 mln złotych.

- Nie, nie znam tego wątku.

Nie zna pan? Że Wawrzynowicz sprawił, że Platforma straciła w wyniku rozliczeń finansowych 2,5 mln złotych po kampanii wyborczej?

- Nie, nie mam takiego wrażenia.

Nie ma pan takiego wrażenia? To musi pan je nabrać.

- Jeśli pan tak uważa.

Nie dość, że stracił, to jeszcze dzisiejszy sekretarz generalny mówi, że Wawrzynowicz nie dorósł, jest niepoważny i niedojrzały.

- Nie znam tych wypowiedzi. Proszę mnie nie namawiać na komentowanie rzeczy, o których nie mam wiedzy.

Nie, dziwię się, że pan, działacz partyjny o takich rzeczach nie wie.

- O tym zarzucie rozumiem, że musi pan zapytać pana Wawrzynowicza. On się zapewne do tego odniesie. Nie mnie. Ja nie jestem panem Wawrzynowiczem.

To pański przyjaciel.

- Bardzo serdeczny kolega od 15 lat.

Skądinąd to piękne, że człowiek, nawet jak ma takie problemy partyjne, to zachowuje przyjaźń.

- Nie znam problemów partyjnych. Wiem, że przeciwko niemu ani w żadnej sprawie on nie miał nigdy żadnego rodzaju ani zarzutów, ani postępowań, więc proszę też nie robić takiej atmosfery jakiegoś niedopowiedzenia.

Są zarzuty, jest postępowanie i są znaki zapytania wokół wiceministra Jarmuziewicza. Co pan z nim zrobi?

- Miesza pan różnego rodzaju wątki.

Tak, przeszedłem do następnego szybko.

- Jak Peweks, różne systemy walutowe.

Co z ministrem Jarmuziewiczem, pańskim zastępcą?

- Jest na urlopie. Toczy się kontrola w departamencie transportu drogowego.

Ale ten urlop już miał się skończyć, miał wrócić do pracy.

- Został przedłużony, dlatego że też trwa dalej kontrola w departamencie transportu drogowego.

Czyli nie ma decyzji?

- Jak zakończy się kontrola, premier podejmie stosowną decyzję.

A co z szefem ITD, który sobie jedzie na koszt podatnika do Jordanii, żeby rewitalizować jedwabny szlak?

- Z tego co wiem, rzecznik GITD złożył państwu obszerne wyjaśnienia.

Ale pan wiedział o tym wyjeździe?

- Nie, ja nie muszę być informowany o wyjazdach służbowych instytucji mi podległych, które mają jednak autonomię w ramach swojego funkcjonowania. Tak jak nie informuje mnie za każdym razem prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, prezes PAŻP, szef GITD...

To rozumiem, ale teraz już pan wszystko wie o tym wyjeździe. Podoba się panu taki pomysł? Cztery osoby jadą rewitalizować jedwabny szlak, który nota bene nigdy przez Polskę nie przebiegał.

- Główny Inspektorat Transportu Drogowego zajmuje się kontrolą ruchu ciężkiego, transportu ciężkiego w Polsce.

Również w Jordanii.

- Polska jest istotnym krajem tranzytowym. Również moją ideą, jak i mojego poprzednika było, by w skutek rozwoju sieci infrastruktury drogowej, kolejowej, Polska stała się hubem transportowym, mogła zarabiać na transporcie. W związku z tym służba odpowiedzialna...

Panie ministrze, niech pan nie mówi mi o całej Polsce jako o hubie. Proszę powiedzieć, czy pan akceptuje ten wyjazd czy nie?

- Albo pan chce zrozumieć, co mam do powiedzenia, albo chodzi panu wyłącznie o strzelanie szybkimi pytaniami.

Ja rozumiem, tylko pan mówi długo i mętnie.

- Nie, mówię tak, aby był pan w stanie zrozumieć, więc chcę powiedzieć, że...

Zapewniam pana, że łatwiej jest nam takie rzeczy zrozumieć...

- ...że Inspektor Transportu Drogowego jest również od tego, aby kontrolować i działać w całym systemie europejskim, jeśli chodzi o kontrolę transportu ciężkiego na naszych drogach i w związku z tym uczestniczy i będzie uczestniczył w różnego rodzaju wyjazdach międzynarodowych.

A Jordania jako kraj europejski jest dla tej działalności kluczowa, oczywiście.

- Dlatego że Polska nie jest samotną wyspą, tylko wspólnie z innymi przedstawicielami jest na tej konferencji i o tym rozmawia.

To tylko poinformuję - Jordania w Azji, nie w Europie...

- Jak wróci, przedstawi zapewne i mnie sprawozdanie z tego wyjazdu, ale poproszę aby i państwu obszernie to wyjaśnił.

OGLĄDAJ - Nowak: Biernacki i Gowin zmienią zdanie o koalicji z SLD

Dowiedz się więcej na temat: Sławomir Nowak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy