Paweł Soloch: Nie tłumaczyłem się we Francji ws. mistrali

"Z obu stron jest wola, żeby współpraca polsko-francuska była kontynuowana. Rozmowy były bardzo przyjazne i bardzo dobre" - tak swoją wizytę we Francji podsumowuje szef BBN Paweł Soloch, gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM. "Nie było żadnych szczegółowych ustaleń ws. spotkania prezydentów Polski i Francji. Takie spotkanie to rzecz bardziej skomplikowana" - podkreśla Soloch w rozmowie w Marcinem Zaborskim. "Była mowa o szczycie Merkel-Duda-Hollande, ale nie padła żadna formalna deklaracja" - wyjaśnia Soloch. "To są rzeczy, które mogą być jeszcze ustalane, tylko musimy mieć w pamięci, że kalendarz polityczny, jeśli chodzi o stronę francuską, jest dość ograniczony" - podkreśla szef BBN.

Marcin Zaborski, RMF FM: Na Zachodzie bez zmian. "Mission Impossible" czy jednak "Przedwiośnie"? Udało się panu ocieplić klimat w relacjach między Warszawą a Paryżem w czasie pana wizyty we Francji?

Paweł Soloch: Myślę, że przede wszystkim udało się potwierdzić, że mimo jakiś chwilowych napięć, to ten strategiczny wymiar relacji polsko-francuskich - strategiczny w pozytywnym tego słowa znaczeniu - jest podtrzymany i jest wola z obu stron, żeby ta współpraca i wspólne działanie było kontynuowane.

Reklama

I w Paryżu witały pana szeroko otwarte ramiona. To mi pan powie teraz.

- Wbrew pozorom, może nie szeroko otwarte - bo w sytuacjach znacznie mniej konfliktowych nie witają mnie szeroko otwarte ramiona - ale rozmowy były bardzo przyjazne i w sumie bardzo dobre.

To po pana bardzo przyjaznych i bardzo dobrych rozmowach w Paryżu jesteśmy bliżej spotkania prezydentów Francji i Polski?

- Tutaj na ten temat żadnych szczegółowych ustaleń nie było. Natomiast trzeba pamiętać też, że Francja w zasadzie weszła w okres wyborczy...

No właśnie, dlatego o to pytam. Czy jest szansa na to, że przed de facto majowym rozstrzygnięciem wyborów we Francji...

- Nie było na ten temat mowy, była natomiast mowa o ustanowienia, o zbudowaniu takich stałych, cyklicznych kontaktów między kancelarią prezydenta Francji a kancelarią naszego prezydenta. Taką wolę wyraził w pewnym sensie mój odpowiednik, czyli szef sztabu prezydenckiego...

W pewnym sensie? To znaczy, że on nie do końca wie, że to ma się tak odbywać?

- Nie, w pewnym sensie mój odpowiednik.

A, w pewnym sensie odpowiednik. Czyli kontakty kancelarii prezydentów Polski i Francji tak, ale spotkanie prezydentów już nie?

- To jest rzecz bardziej skomplikowana, bo na to nakładają się dwie rzeczy. Z jednej strony spotkanie bilateralne, ale także kwestia trójkąta Weimarskiego...

Tu też spotkanie było odwołane. Z tego samego powodu.

- Przełożone.

Przełożone. No właśnie, jeśli przełożone, to pytanie - na kiedy? Ja rozumiem, że pan jadąc do Paryża, jedzie z zaproszeniem, z ponowieniem zaproszenia, czy też z pytaniem o to, kiedy spotkanie trójkąta Weimarskiego. Na przykład.

- Tą misję, którą mi powierzył pan prezydent było przede wszystkim sprawdzenie w jakim miejscu w ogóle jesteśmy. To było jakby potwierdzenie, które nastąpiło. Potwierdzenie tego, że chcemy dalej współpracować, chcemy być w dialogu, natomiast...

Pojechał pan, sprawdzał w jakim miejscu jesteśmy i teraz pytanie: czy jest jeszcze planowany szczyt Merkel-Duda-Hollande?

- O tym była też mowa, natomiast nie padła żadna formalna deklaracja. To są rzeczy, które mogą być jeszcze ustalane, tylko musimy mieć w pamięci, że rzeczywiście ten kalendarz polityczny - jeśli chodzi o stronę francuską - jest dosyć ograniczony, bo kwietniu są...

Bo Hollande kończy kadencję. Rozmawiał pan z jego doradcami. Pytali pana o słowa ministra Macierewicza, te na temat mistrali?

- Oczywiście był wymieniony temat caracali, był temat wypowiedzi i francuskiego ministra obrony, i polskiego ministra obrony...

I musiał się pan tłumaczyć za polskiego ministra obrony?

- Nie musiałem się tłumaczyć. Ja przedstawiałem stanowisko strony polskiej, Francuzi przedstawiali swoje stanowisko...

Ale to stanowisko strony polskiej jest niejednorodne, można powiedzieć. Bo co innego mówił minister Macierewicz, co innego mówili ministrowie pana prezydenta.

- Pan prezydent sam to mówił, we własnej osoby, a ministrowie tylko cytowali jego słowa. Strona francuska wiedziała o tym, była tego świadoma i nie to było głównym tematem rozmów.

To jak po wizycie w Paryżu odpowie pan na pytanie, czy minister Macierewicz mówił prawdę, gdy na sejmowej mównicy mówił tak: "Otóż jest prawdą, że mistrale zostały sprzedane do Egiptu. I jest prawdą, że w ostatnich dniach zostały de facto przekazane Federacji Rosyjskiego za jednego dolara. Ta operacja rzeczywiście miała miejsce".

- Za chwilę pan redaktor może przytoczyć wypowiedź pana prezydenta i w zasadzie można na tym skończyć i tak zresztą...

Ale moje pytanie było takie: czy minister Macierewicz mówił prawdę?

- Ja mogę powtórzyć wypowiedź pana prezydenta, który powiedział, że ma inne informacje w tym względzie i ma też inne stanowisko w tej sprawie. Właściwie to jest rzecz, która zamyka w tym momencie dalszą dyskusję.

Chyba nie, bo minister Szczerski z Kancelarii Prezydenta, w tym studiu, w RMF FM, mówił Robertowi Mazurkowi tak: "teraz to jest odpowiedzialnością ministrów: Macierewicza, Waszczykowskiego, Bochenka, żeby wytłumaczyć, jakie to są informacje, na które się powołują". Słyszał pan takie wyjaśnienia ze strony ministrów Waszczykowskiego, Bochenka albo Macierewicza?

- Wyjaśnień takich, które wpłynęłyby na zmianę stanowiska, które zajął pan prezydent, do tej pory nie było.

I to nie jest problem?

- Problemem było to, czy to mogłoby być problemem w stosunkach polsko-francuskich.

I nie jest problemem?

- Jest to pewna rzecz, która stała się przedmiotem pewnej wymiany zdań i opinii. Ale moja wizyta w Paryżu, w moim przekonaniu, potwierdziła wolę obu stron, również strony francuskiej, żebyśmy jednak wymieniwszy swoje uwagi, poglądy na ten temat, przeszli bardziej w kierunku przyszłości - wobec niepewnej sytuacji obecnie na świecie.

Myśląc o przyszłości, Caracale to jest wciąż jedna z możliwych opcji zakupu śmigłowców dla polskiej armii?

- Tak jak powiedział minister Macierewicz, niczego nie można wykluczyć, dlatego że na nowo została sformułowana oferta przetargowa. To zresztą jest związane z samą koncepcją pewnej modyfikacji planów technicznych modernizacji wojska.

I we Francji usłyszał pan, ze Francuzi wciąż są zainteresowani tą transakcją?

- Oczywiście, Francuzi są zainteresowani współpracą w Polską.

I sprzedażą Caracali?

- Ja bym powiedział tak: myśmy rozmawiali na szczeblu politycznym, bo tak naprawdę panie redaktorze, gros tematów dotyczyło implementacji postanowień szczytu NATO, oceny sytuacji po Brexicie, stosunku do Rosji, stosunku do zagrożeń z południa, to były główne tematy polityczne. Tematy współpracy w zakresie przemysłu zbrojeniowego, w tym zakupów, były zupełnie na dalszym planie, zresztą nie taka jest moja rola, żeby tym się bezpośrednio zajmować.

Dziś Światowy Dzień Pluszowego Misia. Pamięta pan panie ministrze tego pierwszego misia, który panu towarzyszył w życiu?

- Ja miałem pluszową małpkę, do której byłem bardzo przywiązany. To była ulubiona zabawka.

Jednak nie miś?

- Jednak nie miś, nie, nie.

Ale zniszczył ją pan okrutnie czy pielęgnował przyjaźń?

- Nie wiem co się z nią stało, ale dość długo towarzyszyła mi i gdzieś tam zginęła, w którymś momencie, ale ulubioną pluszową zabawką to była takiej średniej wielkości małpka.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje