"PO szukała haków na wojewodę"

Z całą pewnością grzebanie i szukanie haków się odbywało. Niewykluczone, że na Wojciecha Dąbrowskiego znalazł je ktoś z otoczenia Hanny Gronkiewicz-Waltz - mówi w Kontrwywiadzie RMF FM Marek Suski z PiS.

Posłuchaj Kontrwywiadu:

Reklama

Konrad Piasecki: Gdzie PiS-owi udało się wynaleźć taki skarb, diament jak Wojciech Dąbrowski?

Marek Suski: Prawda jest taka, że przy rozszerzaniu partii musieliśmy przyjąć sporą grupę ludzi.

Jakie wiatry go przywiały?

Takie wiatry, jak przywiewają wielu ludzi do partii rządzącej.

Wiatry chęci zrobienia kariery.

Może nie tak. Myślę, że kierowały nim chęci zrobienia czegoś dla społeczeństwa. Chyba zapomniał, że ma w życiu jakieś drobne historie, które nie powinny mieć miejsca w przypadku osób pełniących funkcje.

Czy to prawda, że był tak oddany i lojalny wobec partii, wobec braci Kaczyńskich?

Nie wiem, czy był oddany wobec braci Kaczyńskich, na pewno był i pewnie nadal jest bardzo pracowitym człowiekiem. A to jest w partii doceniane.

Pracowitość pracowitością, oddanie oddaniem, a to pan zapowiadał, że PiS-owscy samorządowcy będą "genetycznymi patriotami z gwarantowaną przyzwoitością".

To prawda. Tylko ja nie mówiłem, że gwarantuję. Zapraszałem takich ludzi.

Takich pan szukał. A Dąbrowski należał do tych patriotów czy do tych przyzwoitych?

Myślę, że tak - do patriotów na pewno.

Umiarkowanie przyzwoitych.

Popełnił błąd. Jeden błąd w życiu nie przekreśla człowieka. Myślę, że trochę się zagalopował. Ja myślę, że to nie jest wielka rzecz.

Ale to były dwa, jeśli nie trzy błędy. Najpierw stracił prawo jazdy za punkty, potem twierdził, że nie stracił i fałszywe oświadczenie, a potem jeszcze jazda po pijanemu na rowerze.

Ale bardzo szybka reakcja premiera pokazuje, że w Prawie i Sprawiedliwości są zasady. Jeśli się okazuje, że ktoś je łamie, nie pełni funkcji. I to jest novum na naszej scenie politycznej. Do tej pory było tak, że broniono do upadłego, wręcz do wyroku sądu - przypominam sobie np. SLD. Pęczak został aresztowany, a jeszcze go koledzy bronili. Takżę Platforma, która mówi tutaj, że jest jakość moralną odnową. Ich kolega miał wniosek o uchylenie immunitetu - pod zarzutami prokuratorskimi - i PO głosowała przeciw. A mówiła, że jest taką moralną siłą. PiS wyróżnia się tutaj pozytywnie.

Reakcje premiera, ministra Dorna to plus dla PiS-u, ale zastanawiam się, jak partia, która głosi hasła odnowy moralnej, może mianować takie właśnie osoby na stanowiska publiczne.

Trzeba o czymś wiedzieć. A myśmy nie wiedzieli.

O tym, że jeździł na rowerze po pijanemu - wiedzieliście. Premier mówił: "a tam, jeżdżenie po pijanemu na rowerze żaden tam grzech".

Wszystko wskazywało, że jest to człowiek z jednym małym błędem - rzeczywiście koło domu wsiadł na rower po jakimś piwie. Premier tutaj uznał, że nie jest to rzecz, która dyskwalifikuje.

A wie pan, co wymyślił radny PiS-u, pan Makuch?

Nie, nie wiem.

Że to wszystko spisek PO, by zamydlić problemy Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Z całą pewnością grzebanie i szukanie haków odbywało się. I można powiedzieć - skutecznie.

Myśli pan, że to prezydent Warszawy szukała haków na wojewodę Dąbrowskiego?

Nie sądzę. Z bardzo prostej przyczyny: ma bardzo wielu ludzi, którzy jej pomagają i myślę, że to ktoś z jej pomocników znalazł.

Czyli oskarża pan PO, że to ona "załatwiła" Dąbrowskiego?

Nie oskarżam.

Przed chwilą pan to powiedział, że ktoś z pomocników Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Mówię: prawdopodobnie, być może. Nie mam żadnego dowodu. A być może było to zupełnie inaczej. Nie wiem, można tylko przypuszczać.

Dąbrowski nie jest już wojewodą, ale cały czas jest szefem warszawskiego PiS-u. Partia tak to zostawi?

Wczoraj był zarząd główny i pełnomocnictwo do kierowania partią dostał ktoś inny.

Czy to oznacza, że dni Dąbrowskiego są policzone w partii?

Nie wiem, ale być może.

Pan pozbawiłby go stanowiska, wyrzucił z partii?

Nie należy do mojej organizacji, ale gdyby był u mnie to już by go nie było.

Czyli wyrzuciłby pan go z partii, nie tylko ze stanowiska?

Tak.

Dzisiejsza prasa pisze, że jest pan wyjątkowo twardym rzecznikiem dyscyplinarnym klubu. A koledzy mówią, że od kiedy pan nim został, zrobił się nadęty jak balon.

Być może. Przytyłem może ze 2 kg, nawet żona mówi, że powinienem się odchudzać.

Podejrzewam jednak, że chodzi o maniery i zachowanie.

Maniery i zachowanie to rzeczywiście nie jest miła funkcja. Trzeba czasem kolegę potraktować szorstko. Można powiedzieć, że tu występują elementy znane z polityki szorstkiej przyjaźni. No i jak się kolegom daje kary, to nikt tego nie lubi.

Duże dochody ma pan z tych kar, nakładanych na posłów?

To nie ja. Kary są przeznaczane na konto klubu, a klub podjął uchwalę, że będzie przeznaczał na cele charytatywne.

Kto jest najbardziej niezdyscyplinowanym posłem PiS-u?

99 proc. posłów PiS-u to są ludzie bardzo pracowici i zdyscyplinowani. Ten jeden procent - jak popracujemy, to wszyscy będą zdyscyplinowani.

No dobrze, ale kto jest w tym jednym procencie? Jacek Kurski?

Ostatnio się poprawił. Miał wpadkę, zapłacił karę, teraz jest już lepiej.

A te kary gdzie wędrują?

Była propozycja, by na domy dziecka przeznaczać te kary.

W imieniu domów dziecka kibicujemy, by posłowie PiS byli niezdyscyplinowani. Dziękuję bardzo.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy