"Politycy zajmują się sobą"

Chcielibyśmy, aby wreszcie politycy przestali zajmować się sobą i nieustającą kampanią wyborczą. Po wyborach wypadałoby się zająć rzeczywistymi problemami - mówi Janusz Piechociński z PSL.

Janusz Piechociński był gościem Kontrwywiadu Kamila Durczoka w RMF FM.

Reklama

Posłuchaj:

Kamil Durczok: Pan się boi tego, że o koalicji z Samoobroną i PiS dowie się pan z gazety?

Janusz Piechociński: Za dwa dni mogę się równie dobrze dowiedzieć, że nie ma już rozmów koalicyjnych, a pakt jest skierowany nie do trzech ugrupowań w innym składzie politycznym, ale do wszystkich 460 parlamentarzystów, a jak nie, to będzie powtórka wniosku o samorozwiązanie Sejmu.

To spróbujmy w takim razie uporządkować tę dyskusję. Czego się boi PSL?

Chcielibyśmy, aby wreszcie politycy przestali zajmować się sobą i nieustającą kampanią wyborczą, gdzie koncentruje się wszystko wokół składu rządu, zaplecza politycznego koalicji, a nie pakietu spraw, które trzeba robić. Jesteśmy w kuriozalnej sytuacji, bo kampania polityczna trwa nieprzerwanie od wyborów parlamentarnych i prezydenckich w ubiegłym roku. Politycy zajmują się sobą, a po wyborach przynajmniej wypadałoby - nawet w demokracjach europejskich, nawet bardzo medialnych takich jak choćby we Włoszech, Niemczech czy we Francji - zajmować się jednak rzeczywistymi problemami.

Rozumiem, że jeżeli polityk ma taką kontestację dotyczącą rzeczywistości politycznej, to powinien przebierać nogami do możliwości wejścia do rządu i zacząć rządzić i zajmować się tym co panu spędza sen z powiek?

Dobrze się składa, bo ja mam w tej chwili powtórkę wiedzy o społeczeństwie, bo moja córka w gimnazjum przerabia sytuację partii politycznych i zadawałem jej wczoraj pytanie, co jest główną istotą funkcjonowania partii politycznych - chęć realizacji programu poprzez przekonanie wyborców w zwycięstwo w wyborach i kierowanie państwem. W sposób normalny powinniśmy to potraktować tak, że powinno być bardzo wielu do koalicji, którzy wchodzą i realizują swoje programy. Ale coś się wydarzyło w ciągu ostatnich 6 miesięcy. Nie jesteśmy bezpośrednio po wyborach kiedy jest taki impet, są nie tylko wygrane ugrupowania, ale tworzy się w sposób naturalny koalicję tylko trwał ten polski polityczny karnawał długo. Doszliśmy do takiego napięcia, że zgrywano przez ostatnie 6 miesięcy potencjalnych nie przeciwników politycznych, ale koalicjantów.

Ale to wracamy do tego pytania, czego się boi PSL. Bo ja rozumiem, że jak się stworzą możliwości, jak zostanie to zapisane w umowie - bo rozumiem, że umowy koalicyjne zapisuje się na papierze i podpisuje itd., to czego się pan boi? Co stoi na przeszkodzie, by realizować program zapisany na papierze?

My wszyscy jesteśmy dziećmi koalicji, które były zawierane przez ostatnie 15 lat. Podzielam ten pogląd, że ta koalicja powstaje w sposób zaskakujący. Nie wiemy czy premier chce być dalej premierem. Po drugie nie wiemy w jakim trybie konstytucyjnym ten nowy rząd ma się wyłonić. Czy będą to klasyczne wymiany ministrów via prezydent Kaczyński. Czy też będzie podanie do dymisji całego gabinetu, jakby budowanie tego od nowa. I sposób prowadzenia dyskusji jest taki, że część potencjalnych koalicjantów - mówię tu o LPR, czy PSL - dowiaduje się w wypowiedzi pana Maksymiuka o tym, że ta deklaracja ideowo-programowa będzie gotowa w czwartek. Na szczęście zadbaliśmy też o elementy, które są istotne dla tych dwóch formacji, które mają dołączyć do rozmów.

Rozumiem, że to wszystko są elementy, które można wyjaśnić w jakiejś rozmowie?

Chcę to powiedzieć w imieniu Polskiego Stronnictwa Ludowego, że dzisiaj po raz pierwszy będziemy do czynienia z poważnym, deklarowanym ze strony głównego organizatora koalicji, czyli PiS-u, spotkaniem, na którym dowiemy się, jaki jest scenariusz polityczny.

Nie ukrywamy, że w wyniku tego zgiełku odbyliśmy wczoraj taką solidną naradę z ekspertami, a także w gronie politycznego kierownictwa PSL-u i patrzymy na to troszeczkę z pewnym dystansem, ale bierze się to z następujących powodów. Po pierwsze, chcielibyśmy poznać stanowisko pana prezydenta do tego, co się w Polsce dzieje i jak on widzi możliwość współpracy z tworzącym się rządem w tym składzie politycznym. Po drugie, niepokojące jest to, że nie znamy do końca ostatecznej deklaracji pana premiera Marcinkiewicza - jak on ocenia to, co się wydarzyło w kraju w ciągu tych 6 miesięcy, jakie ma główne problemy i jak widzi funkcjonowanie nowego rządu. Zanim się zacznie dyskusja o składzie, programie, osobach, dobrze byłoby sobie na pewne fundamentalne kwestie wyraźnie odpowiedzieć. Dziwi nas pewna tempowość tych zjawisk.

Co to znaczy tempowość zjawisk?

Tak, jakby Jarosław Kaczyński i Andrzej Lepper chcieli, aby koalicja została zawarta przed świętami. To nie jest - jak sądzimy - najpilniejsza sytuacja, choć patrząc na to z punktu tego, co się dzieje w służbie zdrowia, dobrze by było, żeby rząd i układ polityczny bardzo szybko rozwiązał ten problem.

O koalicji z udziałem PSL-u Waldemar Pawlak mówi tak: "Nie zamierzamy skakać do basenu nie sprawdziwszy, czy jest w nim woda". To nie jest trochę tak, że mając 2 proc. poparcia w sondażach społecznych, to się już raczej tonie, a nie sprawdza, czy w basenie jest woda?

My umiemy pływać. Do pływania potrzebna jest woda, bo nawet przy bardzo dużych umiejętnościach pływackich, kiedy się skacze z 10 piętra, można trafić na beton - to nie jest przyjemność. Przecież nie będzie skakać tylko Waldemar Pawlak, PSL i jego wyborcy - nawet w wysokości odnotowanej w ostatnich sondażach, tylko to Polska skacze do tego basenu. Przypomnę, że jeszcze nie tak dawno mówiono, że pakt stabilizacyjny rozwiązuje wszystkie polskie problemy i miało to być na 9, 12 miesięcy bardzo stabilne rozwiązanie.

Uśmiechnęliśmy się, kiedy pan powiedział: "My umiemy pływać". Domyśla się pan, jak to co najmniej dwuznacznie zabrzmiało, kiedy tak mówi polityk?

W polityce za często mówimy o pewnych pomysłach, a nie mówimy o praktycznym wykorzystaniu umiejętności. Nie chodzi o to, żeby był rząd i żeby na konferencjach prasowych realizować apele o pojednanie, chodzi o to, żeby sprawnie i skutecznie rządzić, a to się niestety w ostatnich miesiącach nie udaje.

W najbliższych dniach się dowiemy, na ile pański sceptycyzm czy wątpliwości zostaną rozwiane.

Będzie dzisiaj poważna oferta o poważnej dyskusji; będzie przedstawiony poważny scenariusz polityczny, my także poważnie do tego się odniesiemy.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje