Rafał Rogala: Polska może przyjąć nawet 30 tys. uchodźców

- Trzeba zasiąść ponownie do stołu rozmów o liczbie przyjmowanych przez poszczególne państwa uchodźców, a nie rozpoczynać dyskusję od mówienia, że Polska i kraje Europy Środkowo-Wschodniej są egoistami. Nie jesteśmy i nie będziemy nimi - mówi w Kontrwywiadzie RMF FM szef Urzędu do Spraw Cudzoziemców Rafał Rogala.

Konrad Piasecki: 7, 8, a nawet 10 tys. uchodźców w Polsce - jesteśmy gotowi tylu przyjąć?

Reklama

Co sądzisz o decyzji przyjęcia 10 tysięcy uchodźców? Wypowiedz się!

Rafał Rogala: To jest propozycja, która pojawiła się w dniu wczorajszym, a na dzień dzisiejszy nie jesteśmy de facto nawet w stanie powiedzieć, jak ta propozycja będzie dyskutowana.

Ale to jest propozycja, która pana przeraża i której pan mówi stanowcze "nie"?

W 2013 roku do Polski przyjechało 15 tys. osób, które złożyły wnioski o nadanie statusu uchodźcy i wszystkie te procedury zostały odpowiednio przeprowadzone, a te osoby spokojnie mogły tu oczekiwać w ośrodkach.

To byli przede wszystkim Rosjanie i Czeczeni.

To są Rosjanie narodowości czeczeńskiej. To byli Rosjanie narodowości czeczeńskiej.

Te 7, 8, 10 tys. uchodźców z Południa o których powiedziałem, tyle chce umieścić w Polsce Komisja Europejska, takie są informacje z wczoraj. Czy to są liczby, na które Polska może się zgodzić?

Dyskutujemy de facto o czymś, co pojawiło się na stole wczoraj.

I to pojawiło się na razie nieoficjalnie.

Dokładnie. Faktycznie, formalnie mamy nadal 2 tys. osób, które uzgodniliśmy, że Polska je przyjmie, i tutaj w tym zakresie działamy. I konkretne kroki zostały podjęte.

A możemy się zgodzić na więcej, czy nie możemy?

Tak jak powiedziałem, to jest przedmiot, który naprawdę trzeba będzie dyskutować. Nawet nie mamy formalnych informacji na temat tego, jaka miałaby być to kwota, i czy ta kwota de facto będzie podana.

Ale rozumiem że to nie są liczby, które wprawiają pana w przerażenie, skoro pan mówi, że 15 tys. osób w zeszłym roku.

Nie, takie liczby nie mogą wprawiać w przerażenie szefa urzędu migracyjnego w żadnym kraju, z tego względu, że to zagadnienie, ten fenomen, rządzi się zupełnie innymi prawidłami i  nie zależy de facto od planowania i naszej woli. W związku z powyższym, trzeba być przygotowanym na różne sytuacje.

Bo patrząc na to z punktu widzenia polityki, Polska coraz bardziej naraża się na opinię egoistów, którzy wyciągają rękę po pieniądze unijne, ale kiedy przychodzi do okazania solidarności, to tej solidarności okazać nie chcą. Wobec czego mam poczucie, że musimy być przygotowani na większa falę uchodźców niż te 2 tys.

Zagadnienie jest nieco bardziej skomplikowane, niż jest to przedstawiane w mediach, albo też jak jest przedstawiane w mediach zachodnich, bądźmy precyzyjni. Ponieważ tę solidarność wykazaliśmy - pod koniec lipca została uzgodniona kwota 2 tys. osób, w sierpniu faktycznie sytuacja uległa zmianie.

Bo te 2 tys. było przy zupełnie innej liczbie imigrantów w Europie.

Rozumiem, że jest potrzeba, ażeby zasiąść ponownie do stołu, a nie rozpocząć dyskusję od mówienia o tym, że Polska i kraje Europy Środkowo-Wschodniej są egoistami, i nie chcą włączyć się w ten proces. Nie było takiej dyskusji. 

A egoistami nie jesteśmy?

Nie jesteśmy.

I nie będziemy?

I nie będziemy. 

Czyli jesteśmy otwarci na inne propozycje niż 2 tysiące?

Panie redaktorze, Polska jest otwarta na migrację; Europa, UE rządzi się takimi prawidłami, że zagadnienia migracyjne są pozostawione krajom do ich własnej dyspozycji, jeśli idzie o kwestie zarządzania. Jesteśmy otwarci chociażby na Ukraińców. 830 tys. wiz w zeszłym roku, to o czymś świadczy. 65 tys. wniosków w tym roku - też o czymś świadczy.

Panie ministrze, czy 2 czy 10 tys. - czy mamy jakiś gotowy plan przyjęcia tych uchodźców syryjskich, erytrejskich czy północnoafrykańskich? 

Mamy gotowy plan na wypadek sytuacji kryzysowej. Przygotowywany był taki plan w zeszłym roku, jeśli idzie o Ukrainę...

I to jest plan, który zakłada maksymalnie jaką liczbę uchodźców, których jesteśmy w stanie przyjąć?

Trudno mówić o liczbach maksymalnych, bo tak jak powiedziałem, tutaj te prawidła, bardzo trudne, są do przewidzenia, można wariantować. 

No ale to jest raczej 5 tys. czy 30 tys.?

I mamy pewne warianty. Mamy wariant i na 5 tys., i na 20 tys., i na 30 tysięcy.

Jeśli do Polski trafiłoby kilka tysięcy, czy powiedzmy 10 tys. uchodźców, to co się z nimi dzieje w pierwszej kolejności? Oni trafiają do jakichś ośrodków dla uchodźców, jak rozumiem?

Zupełnie inaczej będzie wyglądać sytuacja w przypadku tych 2 tys. osób, ponieważ ta procedura jest tutaj opisana i przewidziana. Te osoby będą przyjeżdżały, będą wybierane przez nas, będą miały tutaj prowadzone procedury i będą integrowane zgodnie z programami integracyjnymi, które im będą przysługiwać. Natomiast gdyby przyjechały spontanicznie, to wszystko będzie zależeć od tego, czy zdecydują się złożyć wniosek o nadanie statusu uchodźcy, bo tak np. tego nie robią na Węgrzech. Te wszystkie osoby, które...

Bo chcą wyjechać do Niemiec, Austrii, Holandii, albo i Wielkiej Brytanii...

No niekoniecznie. Najlepiej do Niemiec. Pociąg był wypełniony osobami, które śpiewały "Germany, Germany". 

Rozumiem, że w pierwszej kolejności te osoby "rozśrodkowane" przez Unię Europejską trafiłyby do ośrodków dla uchodźców? 

Tak, trafiłyby do otwartych ośrodków prowadzonych przez szefa Urzędu ds. Cudzoziemców.

No właśnie, otwartych. Czyli nie byłyby pod strażą? 

Nie, nie byłyby pod strażą. Jeśli byłyby to osoby, które by składały wnioski o nadanie statusu uchodźcy.

Mogłyby w każdej chwili z ośrodka wyjść, wsiąść w pociąg i pojechać do Niemiec. 

Fizycznie tak, formalnie im tego nie wolno zrobić, ponieważ takiej osobie wtedy zabierany jest dokument podróży. Bądźmy szczerzy - te osoby w większości przypadków tych dokumentów podróży nie mają. 

Ale w strefie Schengen one mogą się poruszać de facto bez dokumentów?

Nie, tak nie jest. Bez dokumentów w strefie Schengen poruszać się nie wolno i panu też tego nie radzę (śmiech).

Ja mówię de facto, a nie formalnie. Bo oczywiście każdy powinien mieć. 

Panie redaktorze, osoby takie faktycznie mogłyby się przenieść. Formalnie powinny zostać i doczekać tutaj do końca procedury, i wtedy zgodnie z prawidłami Schengen mogą swobodnie wyjechać i podróżować przez 3 miesiące po strefie. 

To jak my panie ministrze sprawimy, żeby te osoby w ośrodkach dla uchodźców pozostały w Polsce, a nie natychmiast wyjechały?

I to jest bardzo dobre pytanie, które należy zadać sobie na poziomie europejskim. Nie pytać "jak rozdystrybuować osoby", bo to jest pytanie wstępne do dyskusji, a tych pytań jest o wiele więcej. Z tego względu, że czynnikiem przyciągającym nie są lepsze procedury. Na dziś w Niemczech jest 250 tysięcy zaległych spraw, więc to nie chodzi o procedury. Jest kwestia wsparcia socjalnego, którego my nie dogonimy.

No właśnie. Ile kosztuje utrzymanie w Polsce jednego uchodźcy, jeśli jest on absolutnie na garnuszku państwa? 

Uśredniając to jest około 1380 złotych miesięcznie.

Czyli około 15 tysięcy złotych rocznie.

Tak, dokładnie.

Czyli tysiąc uchodźców kosztuje nas 15 milionów. Gdyby było ich 10 tysięcy, to byłoby 150 milionów.

Tak, można tak to mnożyć.

Mamy takie pieniądze?

Budżet szefa urzędu na ten rok to są 52 miliony złotych. Zdarza się, że w przypadkach, kiedy mamy masowe napływy, a takie miały miejsce w 2013 roku, ten budżet zwiększany był z rezerw celowych.

Jak szybko taki uchodźca wychodzi z ośrodka i próbujecie go integrować ze społeczeństwem polskim?   

Procedura zgodnie z przepisami powinna trwać do 6 miesięcy. Najłatwiej wydaje się decyzje pozytywne, ponieważ bardzo łatwo znaleźć argumenty dla wydania takiej decyzji i wtedy taka procedura trwa 3, 4 miesiące.   

I po tych 6 miesiącach dajecie mu mieszkanie?   

Natomiast średnio ta procedura na dziś trwa 5 miesięcy. Po tych 6 miesiącach taka osoba może ubiegać się o indywidualny program integracyjny, która trwa przez rok. Nie oznacza to automatycznie, że dostaje ta osoba mieszkanie; ta osoba jest wpierana na rynku pracy w poszukiwaniu pracy, ale też i wspierana w poszukiwaniu mieszkania. Natomiast to jest największe wyzwanie, to sobie musimy jasno powiedzieć: kwestie integracyjne w Polsce.   

Panie ministrze, a czy my znamy profil osobowy? Kto to właściwie będzie ci uchodźcy, którzy przyjadą do nas? Czy to będą głównie Syryjczycy, czy to będą głównie Erytrejczycy? Jaka będzie ich narodowość, wiek, wykształcenie?   

Mamy dwa programy - przesiedlenia i relokacje. Relokacje to są przeniesienia osób z terenu Unii Europejskiej, a przesiedlenia spoza Unii Europejskiej. W przypadku relokacji głównie będą to Erytrejczycy, częściowo Syryjczycy, w przypadku przesiedleń - całkowicie Syryjczycy.   

Jesteśmy ich w stanie sprawdzić jeśli chodzi o zagrożenia natury terrorystycznej?   

Tak, przewidzieliśmy tego typu procedury, już 10 lipca została uchwalona ustawa, która zawiera ten komponent weryfikacyjny.     

Dowiedz się więcej na temat: Urząd do Spraw Cudzoziemców | imigracja | Kontrwywiad

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy