Robert Górski o "Uchu prezesa": Ocieplam wizerunek prezesa, a chciałem dokuczyć

"Nie znam prezesa osobiście" – przyznał w Porannej rozmowie w RMF FM Robert Górski. Jeden z twórców kabaretowego serialu „Ucho prezesa” twierdzi, że "ociepla wizerunek prezesa", choć jak przyznaje "nie było to jego intencją". "Chciałem dokuczyć" – dodaje w rozmowie z Robertem Mazurkiem.

Robert Mazurek: Państwa i moim gościem jest pan prezes, najważniejszy prezes w Polsce.

Reklama

Robert Górski: - Dzień dobry, witam.

Panie prezesie, to może zacznijmy od tego, jaki pan jest naprawdę.

- Po pierwsze chcę powiedzieć, że dzięki Tobie, bo jesteśmy na Ty...

Panie prezesie, to zaszczyt.

- ...dowiedziałem się, że jest taka godzina jak siódma czy prawie ósma.

Nawet po ósmej, panie prezesie.

- A pan prezes w ogóle prawdopodobnie śpi teraz, bo on jest taki prawda śpioch. Słyszałem, że zimą to w ogóle - "13 grudnia spałem do południa". Ale nie znam pana prezesa osobiście. Mogę powiedzieć, jaki ja jestem. Jestem - według mnie oczywiście - dobrym człowiekiem. Wygląda na to, że to przeniosło się na postać, którą odgrywam. Kwestią teraz numer jeden jest to, czy ocieplam wizerunek pana prezesa czy nie.

No to jak to jest, jak Ty to rozwiązujesz? Ocieplasz czy nie ocieplasz?

- No chcąc nie chcąc oczywiście, że ocieplam, chociaż to nie było moją intencją. Główną intencją było to, żeby jakoś jednak dokuczyć i mam wrażenie, że...

Dokuczyć? Jaki Ty jesteś jednak zły człowiek - dokuczasz ludziom, naprawdę?

- Dokuczam - to nic złego. To w ogóle jest czasownik, którego się chyba nie używa w świecie polityki.

W świecie dorosłych nie.

- Bo chodzi o to, żeby kogoś zaorać - jest takie obrzydliwe słowo, którym się teraz wszyscy posługują, zmiażdżyć czy zniszczyć. A dokuczyć - mamy wrażenie, że to słowo...

To figielki takie z dziećmi są.

- ...było używane tylko w granicach starej Polski, II Rzeczpospolitej.

No dobrze. Wróćmy do tego - ocieplasz czy nie ocieplasz. Ty mówisz, że chyba tak. Ja mam wrażenie, że rzeczywiście, jak się popatrzy na to, jak przedstawiałeś Donalda Tuska, a jak przedstawiasz Jarosława Kaczyńskiego to Kaczyński wychodzi na macho, na faceta, który rzeczywiście rządzi.

- No bo rzeczywiście tak jest - chyba wszyscy się z tym zgadzają i chyba tutaj nie ma sporu. Co by się nie powiedziało o panu prezesie, to go ociepla.

Ma tak zły wizerunek, tak.

- Taki ma zły wizerunek. Przecież wiemy, jakie ma poparcie - przecież nie startował...

Poparcie ma całkiem duże.

- Jego partia - ale on osobiście prawda ma...

- Większe niż można by się spodziewać. Widziałem ostatnio takie "komu się ufa" i Jarosław Kaczyński zdumiewająco jak na siebie - zawsze tam był na samym dnie, a teraz nie, nie.

- Ale to już po moim serialu prawdopodobnie i to jest dowód na to, że jestem piątą kolumną na manifestacji KOD-u.

Słuchaj, to jaki jest Jarosław Kaczyński twoim zdaniem?

- No nie jestem psychoanalitykiem. W ogóle to też nie jest...

Mówmy o tym, jaki jest politycznie.

- To nie jest też serial dokumentalny, więc pamiętajmy o tym, na początku, że to jest tylko film. Jaki jest moim zdaniem? Jest samotny, otoczony ludźmi, z którymi nie może sobie porozmawiać, bo pozbył się - na własne życzenie - ludzi, którzy dorównywali mu jakoś intelektualnie. Teraz otacza się ludźmi, którzy nie wiedzą, że Katarzyna to caryca Rosji.

A jaki jest w takim razie Donald Tusk? Jesteś pewny, że on się otacza intelektualistami?

- To chyba w ogóle taka cecha władzy, że każdy z nich w końcu zostaje sam, bo musi chcąc nie chcąc wyciąć tych, którzy mu zagrażają. Otacza się koniec końców dworzanami, eunuchami - nie użyję nazwisk.

To może zostawmy to. A kogo gra się łatwiej? To dość oczywiste pytanie, ale musi paść.

- Nie wiem - tamten był fajny, mowa oczywiście o Tusku, tylko tam było inaczej. Tam nie było żadnych zbliżeń... Trudniej parodiować Tuska wydaje mi się, bo trzeba to "r" jakoś tam zachować - nie jestem takim zdolnym parodystą. Ale też tutaj mamy inną formę - to powiedziałem z kolei jak Waldemar Pawlak. W pewien sposób łatwiej pana prezesa, ponieważ on mówi wolniej i jest czas, żeby się zastanowić nad następnym zdaniem, które wypowiadam.

Muszę przejść do fali ataków na Ciebie. Po pierwsze - marne realia są w "Uchu prezesa" jednak. Wnętrza są takie... Skąd takie bombastyczne wnętrza?

- Marne realia? Wydaje się, że prawdziwe realia są marne, bo opowiadano mi o prawdziwym gabinecie, że jest dosyć ubogi, wręcz nawet wstrętny i odpychający.

Tak, właśnie jest PRL-owski, wstrętny nie jest, ale jest taki bardzo późny PRL.

- Ale zdaje się, że w głowie prezesa ten PRL też tam jest, ma głowę umeblowaną tymi rzeczami.

Nie, on po prostu się zupełnie takimi rzeczami nie zajmuje.

- No ale Gomułka też się nie zajmował takimi rzeczami.

Tak.

- Więc w pewien sposób jest to PRL-owskie.

Zamiast Mariusza na Nowogrodzkiej rezyduje Joachim, chciałem przypomnieć.

- Tak, ale mi się skleił jakoś pan Mariusz właśnie z prezesem. Był zawsze taki obrazek z Sejmu, że oni siedzą w pierwszej ławie i ten mu coś mówi do ucha albo coś mu sufluje.

Najważniejszy zarzut - za to powinieneś pójść do więzienia. Otóż prawdziwa pani Basia jest przemiła. Naprawdę jest przesympatyczna. A Iza Dąbrowska, nasza znajoma...

- Przysięgam ci, że też jest bardzo sympatyczna.

No ja ją znam bardzo dobrze, słuchaj, Izę z Kabaretu na Koniec Świata - zareklamujmy ten wspaniały kabaret. Jest przesympatyczna, ale obsadzona jest niesympatycznie.

- No nie wiem... Właśnie wydaje mi się, że pani Basia robi tutaj furorę jako... Iza jest znakomitą aktorką. To jest chyba potoczne wyobrażenie, jak powinna wyglądać czy jak wygląda postać taka, która broni wstępu do głównego gabinetu. To jest film...

Wiem, wiem, wiem. To zauważyłem - ma odcinki nawet.

- Ale to warto powtarzać w nieskończoność, bo zarzuty, np. od pani Pawłowicz czytałem, że jak mogę robić film o prezesie, nie znając go osobiście. Chciałem napisać książkę o Napoleonie, ale to mi sparaliżowało właśnie te zamiary.

Nie pisz już więcej o Napoleonie, bo specjalistów jest wielu. W niektórych szpitalach nawet możesz spotkać prawdziwych bohaterów tej książki. Słuchaj, a tak zupełnie serio, to jacy są inni politycy? No bo tutaj portretujesz Jarosława Kaczyńskiego i jego otoczenie. Przepraszam - nie pada nazwisko, dobrze. Ale liderzy Platformy w tej chwili. Było kiedyś o Tusku - a obecni liderzy Platformy?

- Marnie jest trochę, tak szczerze mówiąc. Ta opozycja jest trochę marna. Takie jest powszechne przekonanie, że brakuje im przede wszystkim jakiegoś lidera, prawda. Najbarwniejszą postacią jest pan Kijowski, choćby z powodu sposobu ubierania. Rzeczywiście jest takim wyobrażeniem takiego wroga - że jak kapitalista to był facet w takiej wysokiej czapce, który miętosił dolary w rękach, miał brodę i palił cygaro, to właśnie tak wygląda typowy właśnie KOD-owiec, jak pan...

Kijowski.

- Kijowski, tak. Czyli ma jakieś czerwone spodnie, czerwone okulary, ma jakąś kitkę. Generalnie nie jest z Polski, można tak powiedzieć.

Jest bardzo polski, tylko nie jest do końca poważny chyba. Zdaje się ma inne sprawy na głowie. A liderzy opozycji parlamentarnej? Grzegorz Schetyna, Ryszard Petru?

- Grzegorz Schetyna - ciężko mi się jakoś do niego dobrać, bo tylko właściwie wyróżnia się takim - mam wrażenie - nie do końca szczerym uśmiechem. Właściwie tyle. To raczej jest taki polityk zakulisowy. Nie ma medialnej głównej cechy, która by go charakteryzowała. No oczywiście pan Ryszard to co innego.

No właśnie. Co to znaczy co innego? Jaki jest pan Ryszard?

- Pan Ryszard chyba trochę gorzej sobie radzi z mediami. Wystawia się na takie oczywiste strzały swoimi błędami. Najgorzej, co można zrobić sobie, to być śmiesznym. To jest największa...

Rozumiem, że on ci odbiera chleb, bo to Ty powinieneś go parodiować, a on parodiuje sam siebie.

- Myślę, że na przykład Komorowski przegrał - pan Komorowski, mogę powiedzieć elegancko - przegrał wybory dlatego, że... Czy sam się ośmieszył czy został ośmieszony? Została mu przyklejona łatka niepoważnego człowieka. Właśnie pan Petru ma dokładnie... Taka sama łata mu teraz zawisła na plecach.

Obecnego prezydenta stanowczo nie oszczędzasz w "Uchu prezesa".

- A Ty oszczędzasz? Widziałem, że nasze filmy z panem prezydentem cieszą się największą popularnością.

Ja byłem bardzo grzeczny.

- Ja też jestem bardzo grzeczny. On też jest zdaje się grzeczny. Aż za grzeczny.

Nasz realizator Michał świadkiem, byłem niebywale grzeczny. Prawda Michale? Prawda. Michał mówi - tak było. Na koniec w takim razie. Czy "Ucho prezesa" trafi do jakiejś telewizji?

- Nie.

Będzie w internecie?

- Będzie cały czas w internecie. 15 lutego zapraszam na kolejny odcinek.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje