Sławomir Nitras: Kłopoty rządu? Zima. Każdy gabinet ma styczniowo-lutowy dołek

- Polityka medialna rządu chyba rzeczywiście nie wygląda najlepiej. Wizerunek premier nie był budowany prawidłowo. Nie winiłbym za to Ewy Kopacz, tylko jej zaplecze - mówi w Kontrwywiadzie RMF FM doradca premier Sławomir Nitras. Pytany o przyczynę kłopotów rządu odpowiada: - Zima. To taki okres w polskiej polityce, że nigdy nie jest łatwo. Każdy rząd ma dołek styczniowo-lutowy.

Konrad Piasecki: Doradca premier Ewy Kopacz i - zdaje się - nowy rzecznik prasowy rządu...

Reklama

Sławomir Nitras: Nie bawmy się w spekulacje, nie ma żadnych decyzji w tej sprawie, nie było żadnej oferty ze strony pani premier.

Liczy pan, że uda się wywinąć.

- Poczekajmy.

Ale coś jest na rzeczy.

- Ale co jest na rzeczy? Ze strony pani premier nie było żadnej propozycji, w związku z tym poczekajmy, ja nie mam nic do powiedzenia.

Dobrowolnie się pan nie zgodzi. Czy jak premier zaproponuje, to premierowi się nie odmawia? Zastanawiam się, jaka filozofia panu przyświeca - życiowa i polityczna.

- Będziemy o tym rozmawiać wtedy, kiedy będą jakieś decyzje.

Cztery miesiące urzędowania, szef rządu rozstaje się z trójką swoich najbliższych współpracowników, za rządem spór z górnikami, przed rządem spór z rolnikami, sondaże gabinetu spadają o 8 procent, sondaże premiera jeszcze bardziej - koniec dolce vita. Nie idzie.

- Zima.

Zima zaskoczyła polityków.

- Nie, myślę, że zima nie zaskoczyła polityków. Ja nie wiem, na jakie pytanie panu odpowiadać, bo...

Ta odpowiedź była bardzo ciekawa, moim zdaniem przejdzie do annałów polskiej polityki. Dlaczego premierowi nie idzie? Bo zima.

- Nie. Bo to jest taki okres w polskiej polityce, że...

...że co? Krótki dzień?

- Przełom roku nigdy nie jest łatwy.

Dla Ewy Kopacz szczególnie nie jest.

- Tak.

I dlatego Iwona Sulik odeszła ze stanowiska rzecznika prasowego.

- Iwona Sulik odeszła ze stanowiska rzecznika prasowego, bo popełniła błąd.

A te dymisje - bo jest ich więcej niż tylko rzecznika rządu - to także przyznanie się, że polityka medialna rządu, i nie tylko medialna, nie wygląda dobrze?

- Polityka medialna nie jest najważniejszą rzeczą w polityce, ważniejsze jest rządzenie. Polityka medialna rzeczywiście chyba nie wygląda najlepiej.

A dlaczego? Bo pani premier nie ma instynktu? Czy pani rzecznik nie potrafiła jej dobrze pokierować?

- Ja nie jestem od tego, żeby oceniać medialną politykę rządu, i nie jestem od tego, żeby oceniać politykę medialną taką, jaką prowadziła pani Iwona Sulik. Natomiast wydaje się, że nie była wzmocnieniem wizerunku premier.

Czyli wydaje się panu, że to byli źle dobrani ludzie - ci, którzy właśnie odeszli z kancelarii premiera.

- Myślę, że nie podołali zadaniu - a to nie było łatwe zadanie.

A dlaczego odeszła też szefowa gabinetu pani premier?

- Myślę, że to jest kwestia pewnej odpowiedzialności za współpracowników. Jeżeli ktoś jest szefem gabinetu, to ponosi odpowiedzialność za najbliższych współpracowników. To byli najbliżsi współpracownicy i szef gabinetu odpowiada za to, żeby ten gabinet funkcjonował dobrze. Nie funkcjonował dobrze, myślę, że Jolanta Gruszka poczuła się odpowiedzialna za tę sprawę.

Politycy PO dużo mówią o takiej złej aurze, złej atmosferze, którą oni wytwarzali wokół Ewy Kopacz. Pan widział tę atmosferę?

- Ci politycy?

Ta trójka.

- Nie, myślę, że to nadużycie, nadinterpretacja pewnych faktów. Gdy pojawiły się pewne decyzje kadrowe, to wtedy pojawiły się te głosy, natomiast ja tego wtedy wcześniej nie słyszałem. Wydaje mi się, że to jest nadinterpretacja. Wydaje mi się, że ten wizerunek w jakimś sensie rzeczywiście nie był budowany prawidłowo. Nie winiłbym za to premier, winiłbym za to raczej zaplecze. Przyszedł czas na zmiany.  Natomiast rzeczą zasadniczą była utrata zaufania i to jest właściwie chyba wszystko.

A umie pan wytłumaczyć, dlaczego ostatnie wystąpienia Ewy Kopacz dostarczają częściej problemów i częściej powodów do jakichś tłumaczeń czy wyjaśnień, niż rozładowują te problemy?

- Ja tego nie dostrzegam.

Czyli uważa pan, że pani premier ma dobre wystąpienia.

- Niech pan poda jakiś przykład.

- Mówię o wywiadach, "Vivach", rzucaniach się na wykładzinę.

Jakich "Vivach"? Dokładnie 26 stycznia pan o jakichś "Vivach" wspomina, o których już nikt nie pamięta.

Ja pamiętam.

- Mówię: ostatnio.

Pamięć ginie ostatnia, zwłaszcza u dziennikarzy.

- Widocznie pan inną prasę czyta. Szczerze mówiąc, nie podejrzewałem pana o jakąś wyjątkową uwagę dla tego typu periodyków. Żyjemy 26 stycznia. Jak pan słusznie zauważył, Polska ma swoje problemy, rząd ma swoje problemy. Mamy pewne, trudne oczekiwania społeczne...

... i mamy też zimę...

- ... a pan mi mówi o "Vivie".

Pan mi mówi o zimie. Ciekawy jestem tego wątku zimy. Dlaczego jest tak źle zimą dla rządu?

- "Grę o tron" pan czytał? To było takie nawiązanie do książki, którą latem czytałem i zrobiła na mnie pewne wrażenie. To jest trudny okres dla rządu. Każdy rząd ma "dołek styczniowo-lutowy". Teraz mamy jeszcze rok wyborczy. Parę grup społecznych próbuje wykorzystać trudną sytuację - w sposób czasami uzasadniony, czasami zupełnie nieuzasadniony. Jako taki postrzegam to, co robią rolnicy. Nie wiedzę jakiegokolwiek powodu, dlaczego powinni protestować.

Tylko teraz pytanie jak do tych protestów podejść?

- Na spokojnie.

Czy Ewa Kopacz ma być takim gasicielem pożarów, jak w przypadku górników, czy tym razem ma się zamknąć w wieży z kości słoniowej i mówić: z nikim więcej już nie będę rozmawiała?

- Ani jedno, ani drugie. Na spokojnie. Rozmawiać.

A co znaczy na spokojnie? Przyjdą rolnicy, powiedzą: chcemy się spotkać z panią premier. I co pani premier na ta?

- Jeśli powiedzą, że chcą się spotkać, to się oczywiście spotkamy. Natomiast to nie może być....

Spotkamy? Czy spotka się Ewa Kopacz? Bo dla nich, to będzie bardzo ważne.

- Pani premier takich spotkaniach nigdy nie uczestniczy sama, dlatego powiedziałem "spotkamy". Natomiast to też nie może być tak, że ktoś złapie jakiegoś dziennikarz przechodzącego na ulicy, krzyknie, że daje ultimatum przez tydzień, bo to jest polski premier i myślę, że to jest interes nie tylko pani Ewy Kopacz, ale interes każdego Polaka, żeby polskiego premiera traktować w sposób odpowiedni. W związku z tym, to też apel do dziennikarzy, żebyśmy szanowali urząd i nasze pieniądze. Bo tak na prawdę proszę pamiętać, że Ewa Kopacz na końcu nie dzieli pieniędzy własnych, tylko dzieli pieniądze...

Ale zaraz, w związku z tym szanowaniem urzędu, to co? Mam mówić, że: "Ewa Kopacz hura, łubu dubu niech nam żyje prezes naszej Rady Ministrów"?

- Pan chyba rzeczywiście dzisiaj w nie najlepszej formie albo jeszcze pan "Vivy" rano nie czytał.

Nie, pańska forma z ta zimą była fantastyczna.

- Mówię o tym, że oczekiwania społeczne, w części uzasadnione, muszą być w sposób odpowiedni traktowane - te, nad, którymi się trzeba pochylić, z którymi trzeba rozmawiać, trzeba realizować. Natomiast nie można realizować wszystkich postulatów, które ktokolwiek zgłosi i jakiś dziennikarz to nagłośni. Proszę zwrócić uwagę - my górnikom nie daliśmy jakichś specjalnych przywilejów, wręcz przeciwnie, my im odbieramy. Natomiast realizujemy pewien program, bardzo trudny. Nie widzę dzisiaj innej grupy społecznej - mówię o tym dlatego, że pan porównuje górników z innymi grupami - innej grupy społecznej, w której zachodziłyby jakieś głębokie zmiany. Kiedy mamy głęboki kryzys na rynkach finansowych i mamy kłopot z frankowiczami - reagujemy. Moim zdaniem bardzo odpowiednio. Rolników natomiast uważam z tych, którzy w ostatnich latach zyskali....

Najwięcej?

- Może nie najwięcej, bo tego nie chce oceniać, ale tak na prawdę zyskali dobrze. Nie jest tak, że jakaś świńska górka czy świński dołek będzie spotykał się każdorazowo z reakcją rządu.

Pan mówi zima, a ja rozmawiam z politykami i opozycji i politykami ugrupowania rządzącego i oni powszechnie mają takie przekonanie: nie wychodzi Ewie Kopacz to premierowanie.

- Ale jakieś nazwisko?

To nie chodzi o nazwiska.

- Ale chodzi...

... ja mogę rzucać nazwiska polityków opozycji...

- A, opozycji...

... którzy mówią: wszystko się sypie, szefowa rządu nad tym nie panuje, nie panuje nad ministrami.

- Bardzo trudno jest polemizować z takimi tezami. Po pierwsze anonimowe, nawet opozycyjnych nazwisk pan nie podał.

Leszek Miller był w piątek tu w studiu, mówił to.

- Ja słyszałem Palikota, który coś tam krzyczał przed jakimś urzędem. Nie wiem czy jemu wychodzi, czy Leszkowi Millerowi wychodzi. Ja nie chcę odbijać piłeczki, niech oni sami oceniają, czy im wychodzi. Rząd rządzi...

A te teksty prasowe, że partyjne doły i partyjne tyły szemrzą i chcą dokonać pałacowego przewrotu wsadza pan między bajki?

- Myślę, że może być taki drobny element pewnej takiej próby nacisku, budowy nowego otoczenia ze strony niektórych kolegów.

To element układanki personalnej?

- Może być teoretycznie, ale na pewno nie traktuję ich poważnie. Wszyscy odpowiedzialni ludzie w Platformie wspierają rząd, bo wiedzą, że to jest nasz rząd i to jest rząd, który realizuje trudne często projekty. Ale prowadzi nas w dobrym kierunku.

A ci, którzy mówią ,,Faktowi'': jeśli nie stanie się nic nadzwyczajnego, co uspokoi sytuację, to na wiosnę będzie trzeba zmienić premiera, to są nieodpowiedzialni?

- Była kiedyś taka dobra tradycja w porannych audycjach, że się tych sensacji, które przedstawiają tabloidy, nie stawia na pierwszym planie. Trudno mi komentować słowa ,,Faktu'', w ,,Fakcie'' czytam również takie rzeczy ostatnio dotyczące mojej osoby, że one powodują tylko uśmiech.

A jak pan przeczytał w tabloidach o tym, że Iwona Sulik pracowała dla Wiplera też pan niepoważnie to potraktował? Mam wrażenie, że pani Sulik też niepoważnie  to potraktowała na początku, a potem okazało się, że jest problem.

- Trafił mnie pan w jakiś sposób, ale proszę zwrócić uwagę, że tam było to jednak udokumentowane, a w przypadku anonimowanego działacza, który coś tam mówi... Uczestniczę w rozmowach również pani premier z czołówką PO, jak również z posłami, nazwijmy ich, szeregowymi, chociaż to brzydkie słowo. I wiem w jakiej one atmosferze są prowadzone...

... w atmosferze wzajemnego zrozumienia.

- ... i wydaje mi się, że ,,Fakt'' w tej sprawie raczej kreuje rzeczywistość, niż...

Czyli o zmianie premiera nie ma mowy?

- Nie, nie, oczywiście o zmianie premiera nie ma mowy. Nie ma takiej potrzeby.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje