Stanisław Iwanicki, minister sprawiedliwości gościem Faktów RMF FM

Termin powrotu do Polski podejrzanego o oszustwa Jerzego Klemby nie ma nic wspólnego ze zbliżającymi się wyborami - twierdzi gość Faktów RMF FM, minister sprawiedliwości Stanisław Iwanicki. Klemba, który wczoraj wylądował na Okęciu z listem żelaznym w kieszeni, mówi, że bracia Lech i Jarosław Kaczyńscy otrzymywali od niego pieniądze pochodzące z FOZZ.

Konrad Piasecki: Panie ministrze, czy pan wie, kto zabił generała Papałę?

Reklama

Stanisław Iwanicki: Nie, nie wiem.

Konrad Piasecki: A kto wie?

Stanisław Iwanicki: Myślę, że w tej chwili tylko opatrzność i ten, kto dokonał tego, lub też zlecił.

Konrad Piasecki: Przedwczoraj mówił pan, że w Ministerstwie Sprawiedliwości odbędzie się ważna narada poświęcona temu zabójstwu. Odbyła się?

Stanisław Iwanicki: Tak. Odbyła się bardzo ważna narada, w której wzięli udział wszyscy prokuratorzy prowadzący śledztwa i poszczególne wątki związane z zabójstwem generała Papały, ale ustalenia z tej narady jeszcze są dalekie od tego, żeby można było mówić o sukcesie procesowym, o wskazaniu, kto jest zabójcą generała Papały.

Konrad Piasecki: Niedawno minister Biernacki złożył takie zobowiązanie, że do połowy września odkryje zabójców generał Papały. Pan się nie przyłączy do tego zobowiązania?

Stanisław Iwanicki: Ja mogę się przyłączyć do zobowiązania, że prokuratura i prokuratorzy zrobią wszystko, aby sprawca zabójstwa generała Papały zasiadł na ławie oskarżonych.

Konrad Piasecki: Gazety piszą , że Ryszard Niemczyk, uciekinier z więzienia, zabił generała Papałę. On czy nie on?

Stanisław Iwanicki: Media mają prawo pisać to, co uważają za stosowne. Prowadzić własne ustalenia, własne śledztwa, ale one nie mają nic wspólnego z tym, co stanowi prawdę procesową.

Konrad Piasecki: Ale są poważne podejrzenia, że to właśnie Niemczyk?

Stanisław Iwanicki: Wiele osób jest podejrzanych i podejrzewanych i myślę, że jeszcze daleko jest do finału tej sprawy.

Konrad Piasecki: Od tego zabójstwa mijają trzy lata. Co jeszcze musi się stać, żebyśmy poznali sprawców tego, chyba najgłośniejszego morderstwa ostatnich lat?

Stanisław Iwanicki: Muszą być zebrane wszystkie dowody, które będą umożliwiały sformułowanie zarzutów i postawienie zbójcy czy zabójców w stan oskarżenia.

Konrad Piasecki: Nie pokusi się pan dzisiaj o żadne prognozy czasowe?

Stanisław Iwanicki: Nie, nie pokuszę się dlatego, że jestem prokuratorem i czuję się odpowiedzialny za własne o wypowiedzi, a także za działalność prokuratorów i uważam, że w tej chwili nie sposób jest składać deklaracji, oświadczeń, że w dającym się określić terminie sprawa zabójstwa generała Papały będzie zakończona.

Konrad Piasecki: A jak to się dzieje, że oficer służb specjalnych, który twierdzi, że przed dziesięcioma laty przekazywał pieniądze z FOZZ Jarosławowi Kaczyńskiemu przyjeżdża do Polski akurat na dwa tygodnie przed wyborami?

Stanisław Iwanicki: Dlatego, że jeszcze kilka tygodni temu nastąpiły takie ustalenia i w wyniku korespondencji między tym oficerem a sądem, sąd wydał list żelazny umożliwiający mu powrót do kraju bez zastosowania środka w postaci tymczasowego aresztowania i w związku z powyższym czynności procesowe z jego udziałem będą prowadzone. Termin jest przypadkowy.

Konrad Piasecki: Ale dlaczego ten człowiek, Jerzy Klemba, przyjeżdża do Polski wyposażony w list żelazny, a nie przyjeżdża w asyście prokuratorów, sprowadzonych tutaj z Wenezueli?

Stanisław Iwanicki: To jest decyzja niezawisłego sądu i proszę nie oczekiwać ode mnie, żebym takie decyzje sądu komentował.

Konrad Piasecki: Ale przed decyzją sądu minister sprawiedliwości mógł wystąpić o jego ekstradycję.

Stanisław Iwanicki: Proszę zapytać, dlaczego mój poprzednik tego nie zrobił.

Konrad Piasecki: Ale to pan był również ministrem sprawiedliwości, pan już wiedział, że Klemba jest w Wenezueli. Dlaczego pan nie wystąpił o ekstradycję?

Stanisław Iwanicki: Trzeba by było zapytać prokuratorów prowadzących ten wątek.

Konrad Piasecki: Z tego co się orientuję, to minister sprawiedliwości występuje o ekstradycję.

Stanisław Iwanicki: Nie. Prokuratorzy prowadzący śledztwo wnioskują o to.

Konrad Piasecki: Ale pan występuje.

Stanisław Iwanicki: Ja tylko firmuję to na ostatnim etapie, ale należało zapytać wcześniej, dlaczego nie wystąpiono o to. Sąd prowadzący to postępowanie uznał, że należy zastosować taką metodę dalszych czynności i taka metoda została zastosowana. Nawet gdyby prokurator generalny chciał podjąć inne działania, to działania niezawisłego sądu, czynności, które ten niezawisły sąd podjął, są moim zdaniem bardziej istotne niż te, które podejmowałby prokurator generalny.

Konrad Piasecki: Ale teraz bezkarny pan Klemba może chodzić po ulicach i opowiadać co chce. Oczywiście jeśli popełni inne przestępstwo, pójdzie do więzienia, ale na razie ma list żelazny.

Stanisław Iwanicki: Taki jest przywilej i demokracji i niezawisłego sądownictwa. Myślę, że w tym wypadku musimy uszanować decyzję sądu.

Konrad Piasecki: Ale pan cierpi, słysząc te oskarżenia pana Klemby? Pan w nie wierzy?

Stanisław Iwanicki: Od tego jest prokurator i sąd, żeby je weryfikować.

Konrad Piasecki: Pytam, co myśli Stanisław Iwanicki, polityk, minister sprawiedliwości.

Stanisław Iwanicki: Odpowiem tak: każda osoba, która jest podejrzewana czy podejrzana o popełnienie przestępstwa czy przestępstw, nie tylko w tym przypadku, może mówić to, co uważa za stosowne, bronić się. Co więcej, może stawiać takie tezy, które nie są wynikiem obrony, ale wręcz konfabulacji. Myślę, że w tym przypadku należy również z dużą ostrożnością podchodzić do wypowiedzi, oświadczeń osób, które są podejrzane o popełnienie bardzo poważnych przestępstw gospodarczych.

Konrad Piasecki: Panie ministrze, tak czy nie? Jak w Piśmie Świętym: wierzy pan, czy nie?

Stanisław Iwanicki: Ja tylko wierze w Boga.

Konrad Piasecki: A w pana Klembę nie za bardzo?

Stanisław Iwanicki: To już pan powiedział.

Konrad Piasecki: Minister sprawiedliwości Lech Kaczyński miał ponad 70-procentowe zaufanie. Dlaczego pan ma jedynie 10-procentowe?

Stanisław Iwanicki: Bo ja nie jestem politykiem. Moim zadaniem jest kierowanie Ministerstwem Sprawiedliwości.

Konrad Piasecki: Ale poseł na Sejm to polityk.

Stanisław Iwanicki: Niekoniecznie. Ja kariery politycznej nie zamierzałem robić. Co więcej, nie traktuję pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości i kierowania prokuraturą jako katapulty do robienia swojej kariery czy zyskiwania popularności w społeczeństwie. Moim obowiązkiem jest normalna praca, stworzenie takich mechanizmów i warunków pracy w ciężkich czasach, w których sądy i prokuratury będą w miarę normalnie wykonywać swoje obowiązki.

Konrad Piasecki: Nie chciałby pan mieć takiego zaufania jak Lech Kaczyński?

Stanisław Iwanicki: Nie. Chciałbym żeby to zaufanie przyniosło się na sędziów i prokuratorów i ja to wielokrotnie podkreślałem – jeśli to zaufanie wzrośnie, nawet w niewielkim stopniu wobec każdego sędziego, wobec wszystkich sędziów i prokuratorów, to będzie moim sukcesem. Gdyby nastąpił odwrotny proces, czyli wzrost mojej popularności kosztem sędziów i prokuratorów, uznałbym to za swoją największą klęskę. Co więcej, za tragedię resortu, w którym pracuję.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje