Szef CBA dla RMF FM: "Polowanie" na Adama Hofmana? Żenujące

- Sprawa posła Adama Hofmana nie jest jeszcze zakończona. Czekamy na uzasadnienie prokuratury i wtedy podejmiemy decyzję o ewentualnych dalszych działaniach. Nie jestem pieniaczem procesowym, jestem urzędnikiem a poseł Hofman nie był łapany - był kontrolowany rutynowo - mówi Paweł Wojtunik, szef CBA w Kontrwywiadzie RMF FM. PiS twierdzi, że CBA "polowało" na Hofmana? - Bzdura, nieuprawnione, żenujące - twierdzi gość RMF FM. - Jesteśmy wolni od nacisków i konotacji politycznych - dodaje.

Konrad Piasecki: No i zawaliliście sprawę Hofmana.

Reklama

Paweł Wojtunik: - Ale dlaczego?

Dlatego, że prokuratura mówi, że to sprawa za mała i w dodatku przedawniona. Trzeba się było szybciej za to wziąć.

- Panie redaktorze, nie traktujemy spraw, które prowadzimy i zgłaszamy do prokuratury w kategoriach zawalenia czy nie zawalenia. Ja nie jestem pieniaczem procesowym - jestem urzędnikiem.

Ale pan jest urzędnikiem, który jest od tego, żeby łapać polityków za rękę i to łapać w takim czasie, żeby prokuratura mogła coś z tym zrobić, a nie umorzyć sprawę.

- Ale pan poseł Hofman nie był łapany przez nas. Był kontrolowany - kontrola oświadczeń majątkowych jest rzeczą, którą robimy standardowo i nie chcę powiedzieć rutynowo, bo to może nie najlepsze słowo, natomiast w sytuacji kiedy są wątpliwości co do pewnych ustaleń kontrolnych, mam obowiązek zawiadamiać prokuraturę.

Ale jak to się stało, że standardowa kontrola oświadczeń doprowadziła was do Adama Hofmana i jego pożyczek w trzy czy cztery lata po tym, jak te pożyczki były udzielane - to mnie zastanawia. Skoro standardowo kontrolujecie, to powinna być w 2010, czy 2009 ta sprawa.

- Właśnie dlatego, że standardowo to kontrolujemy. Ja nie wpływam na departament postępowań kontrolnych, na komórkę, która zajmuje się kontrolami. Nie wpływam na planowane kontrole. Ja akceptuję plan kontroli. My takich kontroli robimy kilkanaście rocznie. Niestety, zawsze jakiekolwiek wątpliwości co do oświadczeń majątkowych, czy jakichkolwiek transakcji osób znanych, wzbudzają pewne sensacje.

Ale dużo jest jeszcze taki polityków czy parlamentarzystów, którzy budzą podobne podejrzenia do Hofmana?

- Kilkanaście osób rocznie kontrolujemy, jeżeli chodzi o parlamentarzystów, i często te kontrole kończą się zawiadomieniami o przestępstwie.

Są w tej chwili na stole takie sprawy, które też skoczą się zawiadomieniem?

- Oczywiście. Kontrolujemy na bieżąco polityków i jeżeli będą jakiekolwiek wątpliwości, będą również zawiadomienia. Natomiast proszę nie robić z tego kwestii porażki lub sukcesu, bo jak powiedziałem, nie jestem pieniaczem procesowym i nie traktuję jakichkolwiek wszczęć czy odmów w tych kategoriach.

Przyzna pan, że ślamazarnie wam to poszło.

- Absolutnie nie.

No jak nie? W 2008 czy 2009 roku były pożyczki, a w 2013 zawiadomienie do prokuratury.

- Bo kontrola skończyła się niedawno. Niech pan powie, jak byłoby to komentowane, gdybym robił kontrolę posła Hofmana w pierwszych dniach swojej kadencji.

Ja nie mówię, żeby pan kontrolował Hofmana, ja mówię, żeby pan kontrolował wszystkich i wszystkich łapał wtedy, kiedy sprawy w prokuraturze się nie będą przedawniać.

- Ale my też nie mówimy, czy jest co łapać. To jest ocena prokuratury. Prokuratura jest organem procesowym, my nie jesteśmy urzędem skarbowym ani prokuraturą, w związku z tym stąd zawiadomienie do prokuratury. Sprawa jeszcze nie jest dla nas formalnie zakończona, ponieważ oczekujemy na uzasadnienie tej odmowy wszczęcia i wtedy podejmę decyzję co do dalszych kroków prawnych.

Bo wie pan doskonale, że jak działacie tak, jak zadziałaliście w sprawie Hofmana, to natychmiast budzi to podejrzenia, że czekacie na dobry moment i tym dobrym momentem była sprawa Nowaka, żeby pokazać: "No rzeczywiście, nasz Nowak nie za bardzo, ale ich Hofman też ma swoje grzechy na sumieniu".

- Tylko że założenie jest błędne, bo ani mój Nowak, ani mój Hofman...

Nowak bardziej pański - w końcu z rządu, który pana dzisiaj nominuje.

- Ale ja nie jestem członkiem rządu, a rząd tylko formalnie mnie nominuje. Nominuje mnie Prezes Rady Ministrów. Natomiast wracając do Hofmana i Nowaka, bo pan porównał te dwie sprawy: kontrola oświadczeń majątkowych posła Hofmana rozpoczęła się wcześniej niż posła Nowaka. Nie potrafimy aż tak antycypować wydarzeń politycznych.

PiS mówi: "Polowali na nas. To nieczysta, haniebna gra".

- Bzdura, nieuprawnione, żenujące.

I wszyscy ci, którzy będą tak mówić, będą pozywani do sądu przez szefa CBA.

- Nie, ja nie mówię, że będą pozywani do sądu, bo ja nie jestem politykiem, nie zamierzam się procesować z jakimikolwiek politykami - jestem jak najbardziej daleki od tego. Ale zarzuty o upolitycznianie działalności CBA są żenujące, nieprawdziwe. Wszystko, co robimy przez ostatnie cztery lata, to: chcemy udowodnić, że jesteśmy wolni od nacisków i konotacji politycznych.

A to pan podpisał wniosek przeciwko Hofmanowi do prokuratury?

- Nie. To podpisał jeden z dyrektorów departamentu, który tę kontrolę prowadził.

Pański człowiek? Nominowany przez pana?

- Wszyscy ludzie w CBA są moim ludźmi. Natomiast jest to osoba, która pracuje w CBA od samego początku tej instytucji.

Czyli to człowiek Mariusza Kamińskiego.

- Ale nie dzielimy ludzi na "człowieka Kamińskiego".

Ale człowiek powołany w czasach Mariusza Kamińskiego?

- Dyrektor Departamentu Postanowień Kontrolnych jest osobą, która gwarantuje bezstronność i obiektywizm tej kontroli. Co więcej powiem, kontrola ta trwała od listopada roku 2012.

O tej haniebnej, nieczystej grze, to mówi agent poseł Kaczmarek. Straszną perłę wypuściliście z biura, patrząc na jego najnowsze osiągnięcia.

- Czy mogę nie komentować?

Nie, bo on na przykład mówi, że ma jeszcze kolegów w biurze i CBŚ, którymi może straszyć, którymi straszy swojego rywala do serca pewnej pani.

- Niestety to niewłaściwy obraz funkcjonariuszy CBŚ i CBA.

A inni w dodatku mówią: no tacy są agenci. Piją, biją i straszą.

- To jeszcze gorsze niż ta wcześniejsza wypowiedź, bo ja znam środowisko Centralnego Biura Śledczego, znam środowisko CBA i absolutnie nie mogę powiedzieć, nie pozwolę na to, aby mówić, że są to osoby, które mają predyspozycje do takiego zachowania. Jest to uproszczenie. Nie wypada mi komentować zachowania polityków. Nie jestem przełożonym polityków. Chciałbym zamknąć tą wypowiedź na tym sformułowaniu.

Dlaczego sprawa, o której mówiliście, że jest to "największa afera korupcyjna w historii wolnej Polski" jakoś tak przycichła? Czyli ta e-afera. Działacie w ogóle w tej sprawie, czy ona była potrzebna przed wyborami w Platformie?

- Oczywiście działamy w tej sprawie bardzo dynamicznie i aktywnie od trzech lat i sprawa nie przycichła.

Ale ona jest zamknięta jeśli chodzi o krąg osób objętych podejrzeniami i zarzutami?

- Absolutnie nie. Ta sprawa jest sprawą prowadzoną w wielu wątkach, wielu kierunkach. Dotyczy wielu zamówień publicznych, chociaż nie chciałbym epatować tą sprawą po raz kolejny, to sprawy, które nie są komentowane w mediach, nie zawsze są sprawami uśpionymi.

Ale jak ona wysoko sięgnie? Bo sięgnęła dzisiaj szczebla wiceministra. I to jest koniec takich politycznych, czy urzędniczych podejrzeń? Mówię o wysokości tych urzędniczych podejrzeń.

- Ona sięgnie tak wysoko i szeroko, jak nam pozwolą na to dowody, bo opieramy się na materiale dowodowym i nie będę prezentował swojej wiedzy operacyjnej.

Ale może sięgnąć wyżej, niż do wiceministra?

- Założenie, że ministrowie są głównymi decydentami w tego typu sprawach, jest założeniem błędnym, bo w tej sprawie najwyższym dysponentem budżetowym był dyrektor Centrum Projektów Informatycznych, a ministrowie sprawują jedynie nadzór nad tą działalnością. W związku z tym, poszukiwanie tutaj jakichkolwiek zachowań, czy działań przestępczych ze strony innych osób, jest trochę na wyrost. Chociaż jeżeli będzie sięgała wyżej to gwarantuję, że sięgnie również po takie osoby.

To zapytam wprost, bo pan też czyta prasę i pan też słucha różnych komentarzy politycznych. Czy Grzegorz Schetyna w tej sprawie jest osobą czystą?

- Ja nie jestem kompetentny do tego, żeby oceniać, czy ktoś jest osobą czystą czy nieczystą i wystawiać certyfikatów uczciwości, bądź nieuczciwości. Mogę powiedzieć jedną rzecz ponad wszelką wątpliwość, że Grzegorz Schetyna nie jest celem działań Centralnego Biura Antykorupcyjnego, jako osoba, którą należy z tą sprawą powiązać, politycznie wykorzystać czy politycznie zniszczyć.

Ale on się przewija jako osoba, która mogłaby być podejrzana w tej sprawie czy nie?

- My się personaliami...

No dobrze, nie Grzegorz Schetyna. Ówczesny minister spraw wewnętrznych. On może być osobą, która wejdzie w krąg podejrzeń czy nie?

- Nie mogę mówić na temat potencjalnych możliwości działań operacyjnych biura. Natomiast my nie mamy dzisiaj w tej sprawie problemów politycznych, związanych z jakimkolwiek koncentrowaniem się na poszczególnych osobach, czy omijaniem poszczególnych osób. Nie chciałbym absolutnie tutaj wyrządzać nikomu szkody, ani nikogo oczyszczać.

Konrad Piasecki










Informacja własna

RMF24.pl
Dowiedz się więcej na temat: paweł wojtunik | CBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje