Tomasz Kaczmarek: Sawicka miała swój obiekt westchnień i to nie byłem ja

- Nie było kuszenia czy prowokowania Beaty Sawickiej. Piątkowa decyzja sądu jest absurdalna - mówi były funkcjonariusz CBA, a dziś poseł PiS Tomasz Kaczmarek w Kontrwywiadzie RMF FM. - Akcja przeciwko posłance PO to była jedna z bardziej profesjonalnych akcji przeprowadzonych przez CBA. To Sawicka jako pierwsza zwróciła się do mnie z propozycją popełnienia przestępstwa - dodaje. Zaprzecza też, spekulacjom, że posłanka wszystko co robiła, robiła ze względu na niego. - Nagrania i dokumenty świadczą o tym, że posłanka Sawicka miała swój obiekt westchnień i to nie byłem ja… - twierdzi.

Konrad Piasecki: Przyzna pan, że akcja przeciw Sawickiej była chałturą i fuszerką?

Reklama

Tomasz Kaczmarek: - To nieprawda. To była jedna z bardziej profesjonalnych akcji, jakie zostały przeprowadzone przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Bardzo profesjonalna, tylko zakończyła się uniewinnieniem Sawickiej.

- Myślę, że decyzja sądu jest dosyć absurdalna. Wszystkie działania, które były prowadzone przez CBA w tej sprawie, były prowadzone zgodnie z normami obowiązującego dziś w  Polsce prawa. W dokumentach śledztwa znajdują się wszystkie wnioski i zarządzenia, które są niezbędne do tego, aby wszcząć kombinację operacyjną z udziałem funkcjonariuszy pod przykryciem. Wszyscy komentatorzy sceny politycznej, którzy mówią dziś o tym, że Beata Sawicka była kuszona, namawiana, tak naprawdę nie wiem, na czym opierają swoje opinie.

To sąd powiedział: CBA nie miało prawa prowokować posłanki do korupcji, a sprowokowało.

- Nie prowokowało! Nie wiem, na czym opiera się sędzia, wydając tego typu opinię. W materiałach tego śledztwa są jasne fakty, które świadczą inaczej.

Panie pośle, ale może to było tak, że pan się męczył, wytężał, naprężał, tą Sawicką otaczał, a pańscy koledzy od legalizowania całej tej operacji i dopełnienia wszystkich prawnych procedur i obowiązków po prostu zawiedli.

- Przede wszystkim, na czele jednostki przykrywkowej w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym stał bardzo doświadczony funkcjonariusz z kilkunastoletnim stażem.

Ale może on popełnił błąd?

- Nie, nie popełnił błędu! Wszystkie wnioski i zarządzenia widziałem. Pięć instytucji - powiem krótko, bo program trwa krótko: prokuratura, sąd, prokuratura w Poznaniu, sąd pierwszej instancji, komisja śledcza i minister Czuma - wszyscy powiedzieli, że czynności były legalne.

A sąd drugiej instancji pyta: Czy CBA miało wiedzę o jakimkolwiek przestępstwie, którego dokonała Sawicka?

- Tak, miało. Te materiały znajdują się w teczkach tego śledztwa i wskazywały na to, że istnieje wiarygodna informacja o możliwości popełnienia przestępstwa przez Beatę Sawicką i burmistrza Helu.

Panie pośle, popełniała wcześniej przestępstwa, czy nie?

- To Beata Sawicka jako pierwsza zwróciła się do mnie z propozycją wzięcia udziału w nielegalnym procederze zakupu działki na Helu. Tak, była to wiarygodna informacja.

Ale popełniała wcześniej przestępstwa, czy nie, bo pan przed chwilą powiedział: "Tak, popełniała".

- To trzeba byłoby zerknąć do KRS-u, czy jest tam zarejestrowana. Natomiast wiarygodna informacja o możliwości popełnienia przestępstwa przez Beatę Sawicką znajduje się w aktach tej sprawy.

Ale z tego, co mówi sąd, to ona to przestępstwo dla pana chciała popełnić, bo panem się zafascynowała. Chciała dobrego interesu, ale z panem i dla pana.

- To ja przypomnę w takim razie rozmowę z byłym posłem Platformy Obywatelskiej z Częstochowy, panem Pichetą, z którym właśnie rozmawiał o możliwości też zakupu działki na Helu i mówi do niego wprost: "Ja muszę coś z tego mieć, bo jak nie, to to pieprzę. Widzisz, ryzykuję bardzo dużo, jak działa CBA".

To może pan ją zainspirował? Uczucie do pana ją zainspirowało.

- Panie redaktorze, przede wszystkim proszę nie insynuować takich rzeczy, ponieważ CBA w tej sprawie i ja osobiście działałem zgodnie z prawem i wszystkie czynności były wykonywane zgodnie z prawem.

Dopuszcza pan taką ewentualność, że ona się w panu zakochała i chciała dla pana popełnić taki czyn przestępczy?

- Panie redaktorze, myślę, że dziś Polacy zasługują na to, żeby odtajnić całość materiałów tego śledztwa. Dlaczego? Dlatego że w materiałach tego śledztwa również znajdują się nagrania i dokumenty, które świadczą o tym, że Beata Sawicka miała swój obiekt westchnień, ale to nie byłem ja.


Ale to pan mógł być niejedynym obiektem westchnień. Może było tak?

- Panie redaktorze, rzeczywiście sąd mówił o pewnej moralności i odpowiedzialności moralnej w związku z wzięciem łapówki, innych kwestii nie będę tutaj oceniał. Dla mnie wyrok absurdalny. W momencie, kiedy sąd wskazuje, że Beata Sawicka wzięła łapówkę, odpowiada moralnie, ale nie karnie, to chyba sąd gdzieś się lekko pogubił.

Kazimierz Marcinkiewicz, premier, w czasie, kiedy powoływano CBA mówi, że jak się zatrudnia lowelasów do pracy w CBA to potem są takie wyniki.

- Takie wypowiedzi Marcinkiewicza świadczą tylko o jego poziomie kultury. No wszedł na ten poziom dyskusji Niesiołowskiego. Myślę, że nie powinien zajmować się tematami, na których kompletnie się nie zna. Niech skoncentruje się na Isabel.

Panie pośle, ale z drugiej strony, sąd się uwziął na CBA, na pana, na Kamińskiego?

- Ja jestem przekonany, że prokurator wystąpi do Sądu Najwyższego ze skargą kasacyjną. Zresztą takie pismo złożyłem do prokuratora generalnego i ta sprawa będzie ponownie badana. Polacy na to zasługują.

No, ale co sprawa z pańskim udziałem, to klapa.

- Ależ to nieprawda, panie redaktorze.

Sawicka - uniewinnienie, Wądołowski - uniewinnienie, Marczuk - umorzenie. Szef wydawnictwa niedość, że uniewinnienie to jeszcze pół miliona odszkodowania. Za chwilę Sawicka dostanie odszkodowanie.

- W związku z wykonywaniem mandatu poselskiego, mogłem zwrócić się do prokuratury o udostępnienie mi uzasadnień umorzenia śledztwa przeciwko Kwaśniewskim, Marczuk i Seredyńskiemu. Zapoznałem się z tymi uzasadnieniami. W tym lub w przyszłym tygodniu wystosuje stosowne pisma do prokuratora generalnego o ponowne wznowienie tych śledztw.

Wszystkich?

- Tak. Materiał dowodowy w tych śledztwach, jaki został operacyjnie zebrany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, wskazuje jednoznacznie na popełnienie czynów zabronionych. Nie składamy broni. Sprawa jest jasna i oczywista, po prostu potrzeba dziś odważnych ludzi, który będą walczyli z korupcją.

To wszystkie prokuratury i wszystkie sądy są w spisku umarzając te sprawę albo uniewinniając tych ludzi?

- Ja nie mówię o żadnym spisku. Ja chciałbym podkreślić, że może nie wszyscy są na tyle merytorycznie przygotowani, aby oceniać materiał dowodowy, jaki w tej sprawie został zebrany. Panie redaktorze, jedna istotna kwestia: 21. danego miesiąca, pani prokurator prowadząca śledztwo przeciwko pani Marczuk, bije umorzenie, 24, czyli po trzech dniach, dostaje nominację od prezydenta Komorowskiego na sędziego.

Panie pośle, to jeszcze parę pytań od słuchaczy. Pan Krzysztof pyta: czy jako znawca umie pan wycenić zegarki ministra Nowaka?

- Nie widziałem tych zegarków. Pewnie jakbym je zobaczył, to mógłbym orientacyjnie powiedzieć.

Ale uważa pan, że CBA powinno się nim zająć?

- Oczywiście, jeżeli nie wpisał do rejestru korzyści majątkowych, że dostał takie zegarki albo pożyczał, nie wpisał tych zegarków w oświadczenie majątkowe... Jeżeli są to wartościowe zegarki, to złamał obowiązujące przepisy. Prawo musi być równe wobec wszystkich i wszyscy muszą być równi wobec prawa. Styki przedstawicieli Platformy Obywatelskiej ze światem biznesu na prawdę dają wiele do myślenia.

Pani Anna pyta: Czy ma pan haka na Aleksandra Kwaśniewskiego?

- Ja nie mam haka. Jest materiał dowodowy, bardzo mocny, zebrany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. On wskazuje jednoznacznie, że dom w Kazimierzu należał do Jolanty Kwaśniewskiej.

Ale Aleksander Kwaśniewski dopuścił się w związku z tym przestępstwa?

- Pan już podczas ostatnie rozmowy pytał się mnie o tę kwestię. Ja wypowiadam się w tej sprawie w związku z Jolantą Kwaśniewską.

To jeszcze pytanie od pana Bartka: Jak to jest wydawać grube tysiące na auta, garnitury i buty, grać Bonda za nasze pieniądze, kiedy inni nie mają co jeść?

- Panie redaktorze, FBI, DA, służby specjalne na całym świecie wykorzystują narzędzia tego typu po to, aby walczyć ze zorganizowaną przestępczością, z łapówkarstwem. Po to, aby Polacy czuli, że żyją w państwie bezpiecznym.

Dowiedz się więcej na temat: Kaczmarek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje