Witold Orłowski gościem Faktów RMF FM

Witold Orłowski jest pracownikiem Niezależnego Ośrodka Badań Ekonomicznych.

Tomasz Skory: Z dzisiejszych doniesień prasowych wynika, że przewidywany na przyszły rok przyrost Produktu Krajowego Brutto (PKB) wyniesie około 1 proc. Jaka jest skala błędu statystycznego w określaniu tego wskaźnika, bo to może mieć potężne znaczenie dla dalszej części rozmowy?

Reklama

Witold Orłowski: Niestety muszę pana zmartwić, że to dość duża skala błędu statystycznego. Jeden procent to tak naprawdę nie wiadomo czy to będzie jeden czy dwa procent. Powiedzmy orientacyjnie plus minus jeden punkt.

Tomasz Skory: Dzisiaj w godzinnym odstępie agencje informacyjne przekazały informacje, że ten wskaźnik wyniesie 1 proc., 1,4 proc. - który z tych wskaźników wydaje się prawdziwszy niezależnemu ekonomiście, pan to bada?

Witold Orłowski: Oczywiście. Staram się robić prognozy. Ja muszę znowu wrócić do tego pytania, które zadał pan na początku. Trzeba pamiętać, że jest to wskaźnik, który wskazuje tylko środek jakiegoś przedziału. Nie ma co się kłócić, czy jeden procent, czy 1,4 proc. z punktu widzenia gospodarczego. Tak czy owak to jest prognoza bardzo, bardzo powolnego wzrostu gospodarczego. Mnie się wydaje prawdopodobny wzrost między 0 a 1 proc., aczkolwiek trzeba powiedzieć, że jest dużo niepewności w świcie, może być również gorzej.

Tomasz Skory: Przy jakim wskaźniku mówi się już oficjalnie bez ogródek o recesji.

Witold Orłowski: Jeśli wzrost jest poniżej zera, jeśli przez dwa kolejne kwartały względnie trzy - niezależnie od definicji - wzrost PKB jest wolniejszy, jest ujemny, czyli faktycznie spada PKB wówczas mówimy o recesji. Ale proszę zwrócić uwagę, że jest to takie czysto techniczno-statystyczne. Tak naprawdę, to recesja - Amerykanie mówią dobrze - spowolnienie gospodarcze jest jak twój sąsiad traci pracę, a recesja jest jak ty - tracisz pracę. Czyli jeśli czujemy wszyscy bardzo wysoki wzrost bezrobocia, to można to nazwać jakimś elementem recesyjnym nawet jeśli się okaże, że formalnie PKB wcale nie spada tylko jest powyżej zera.

Tomasz Skory: Najboleśniejszy jest właśnie wzrost bezrobocia. Jaki będzie wzrost bezrobocia za pół roku według pana, jeśli ten wzrost gospodarczy będzie taki jak pan przewiduje, a więc od 0 do 1 proc.?

Witold Orłowski: Obawiam się, że bezrobocie zdecydowanie przekroczy 3 miliony. Może sięgnąć 18 ? 19 proc.

Tomasz Skory: 20 proc. też?

Witold Orłowski: To zależy od dalszego rozwoju sytuacji oraz od tego czy coś wreszcie zostanie zrobione z rynkiem pracy. Proszę zobaczyć, że nie tylko wzrost decyduje o tym jak wysokie jest bezrobocie.

Tomasz Skory: Mówi pan nieco poirytowany - czy coś jeszcze zostanie zrobione z rynkiem pracy? Czego należy oczekiwać, by zostało zrobione z rynkiem pracy?

Witold Orłowski: Należy oczekiwać, że zostanie przerwany proces 12 lat nie robienia niczego z rynkiem pracy. Trzeba zadbać, by bardziej elastycznie mogły układać się stosunki między pracodawcą a pracobiorcą, żeby pracodawcy opłacało się zatrudniać nowych ludzi, no i wreszcie, żeby ludzie mieli lepsze wykształcenie, w związku z tym oferowali lepszą pracę. Z tym, że to nie są rzeczy, które dadzą efekty bardzo szybko.

Tomasz Skory: Patrzymy sobie głęboko w oczy i ja teraz pytam pana tak już zupełnie szczerze, czy pan tego oczekuje tego akurat od ekipy socjaldemokratycznej, która sprawuje rządy.

Witold Orłowski: To jest zdumiewające do czego mogą być zmuszone ekipy socjaldemokratyczne wtedy, kiedy bezrobocie zaczyna przekraczać granice akceptowalne społecznie.

Tomasz Skory: Aż do takiego liberalizmu.

Witold Orłowski: Wie pan, najbardziej chyba radykalne programy liberalne w Europie w ostatnich latach były prowadzone przez rządy socjaldemokratyczne, na przykład na Węgrzech. Przy czym trzeba powiedzieć coś takiego - w pewnym momencie rządy stają pod ścianą i czy to jest rząd demokratyczny, czy nie jest zmuszony wbrew swojej retoryce wyborczej do podejmowania bardzo, bardzo nieprzyjemnych decyzji. Ten rząd już musi ograniczać wypadki budżetowe, mimo że jeszcze rok temu raczej mówił, że ma receptę na to, jak spowodować, by w Polsce było natychmiast lepiej, żeby pieniędzy było więcej.

Tomasz Skory: A propos stania pod ścianą - można wierzyć, też nie oficjalnym, ale jednak zapowiedziom, że budżet na 2002 rok jest dopięty, czyli założenia dotyczące dochodów wystarczą na pokrycie wydatków, deficytu?

Witold Orłowski: Zobaczymy. To trudno powiedzieć, to zależy od sposobu kształtowania się sytuacji gospodarczej. Jeśli rzeczywiście się ukształtuje źle, ale nie tragicznie to myślę, że budżet się domknie. Natomiast jeśli sprawy będą szły gorzej - to gorzej.

Tomasz Skory: Panie profesorze, po uchwaleniu przyszłorocznych podatków osobistych brakuje jeszcze trzech miliardów złotych - to jest dość potężna suma. Czego podatnicy mogą się spodziewać ze strony fiskusa?

Witold Orłowski: Myślę, że jeśli nie da się inaczej znaleźć tych pieniędzy, na przykład ograniczeniem dalszym wydatków, a myślę, że już nie będzie szedł na to minister Belka - to możemy oczekiwać jakiegoś ruchu po stronie VAT-u przede wszystkim. O akcyzę śpijmy raczej spokojnie.

Tomasz Skory: Wyższa już być nie może.

Witold Orłowski: Ostatnie doświadczenia już pokazywały, że jak akcyzę się wyśrubowało do tego poziomu to dochody zaczęły wzrastać.

Tomasz Skory: Czyli VAT miałby wzrosnąć, bo to oznaczałoby dokręcenie śruby na VAT-cie, to gdzie? Materiały budowlane, usługi budowlane?

Witold Orłowski: Myślę, że tak, że to jest najbardziej oczywiste osiągnięcie ministra finansów. W swoim czasie istniał w ogóle wybór, bo zamiast robić wszelkie manewry podatkowe, które minister zrobił, można było na przykład podnieść jeden procent stawkę VAT-u na wszystko.

Dowiedz się więcej na temat: bezrobocie | jeden procent | VAT | procent | PKB | RMF | RMF FM | Witold Orłowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje