Witold Waszczykowski w RMF: Plotki o mojej dymisji są przedwczesne

"Przedwczesne" - tak medialne doniesienia w sprawie swojej dymisji podsumował w Porannej rozmowie w RMF FM szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski. "Gazety mają prawo spekulować. Ja nie mogę, ja plany mam dłuższe" - stwierdził. "Jeśli chce się ugodzić w rząd, to godzi się w dwóch ministrów: finansów i spraw zagranicznych. To chyba taka próba destabilizacji rządu" - skomentował Waszczykowski.

Robert Mazurek, RMF FM: Dzień dobry, państwa i moim gościem jest Witold Waszczykowski, minister spraw zagranicznych. 

Reklama

Witold Waszczykowski, szef MSZ: - Dzień dobry Państwu, dzień dobry panu redaktorowi.

Na razie zamiast ognia pytań będą ognie bengalskie w San Escobar. Pan minister świętuje. Święto narodowe San Escobar ustanowił na 5 maja.

- 5 maja, Cinco de Mayo - tak jest, będziemy obchodzić 60-lecie San Escobar i 60-lecie Witolda Waszczykowskiego.

Czy to prawda, że będzie kapelusz i takie różne?

- No, pomyślimy nad rekwizytami.


To są elementy urodzinowe, rozrywkowe, a teraz powaga: bo być może do 5 maja nie będzie pan ministrem spraw zagranicznych.


- Może będę.

Gazety znów się upierają, że pan wylatuje do Nowego Jorku i ma bilet w jedną stronę.

- No to gazety mogą spekulować. Media mają tę swobodę, żeby spekulować, ja nie mogę, ja mam plany dłuższe.

Czyli plotki o pańskiej dymisji są nieuzasadnione. 

- Są przedwczesne, tak jest.

Pani premier mówiła wczoraj, że uaktywniły się siły, które chcą rozbić polski rząd i że ona inspiracji w tych plotkach szuka na zewnątrz, poza Polską. 

- No właśnie, jeśli się chce ugodzić rząd, to godzi się w dwóch ministrów. Ministra finansów, bo podważa się wtedy stabilność podstaw gospodarczych państwa, i oczywiście ministra spraw zagranicznych. Taka chyba jest próba destabilizacji rządu. No ale trzeba robić swoje. Proszę zobaczyć, że w ostatnich dniach aktywność dyplomatyczna jest na najwyższym poziomie, prezydent w tej chwili jest w ważnym kraju na świecie - w Meksyku, pani premier dopiero co wróciła z Hanoweru, z ważnego spotkania z panią Merkel. Ja też w ubiegłym tygodniu odwiedziłem Stany Zjednoczone, gdzie miałem spotkanie z sekretarzem stanu USA. 

O tym jeszcze porozmawiamy. Dobrze, aktywność dyplomatyczna aktywnością dyplomatyczną, ale pytanie pozostaje ważne: w takim razie skąd ta akcja, kto jest inspiratorem akcji - jak to nazywacie - odwoływania ministra?

- Wie pan, nie chce mi się spekulować na ten temat. Zapewne jest część opozycji w to uwikłana, ponieważ chcą zdestabilizować... Natomiast trudno mi spekulować na ten temat, ale rzeczywiście to nie pomaga w pracy. 

A czy zostaniemy w czerwcu niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ?

- Na to liczymy. 2 czerwca będzie głosowanie w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, jesteśmy w tej chwili jedynym kandydatem z grupy państw Europy Wschodniej, nawet uzyskaliśmy poparcie Rosji, w związku z tym wydaje się, że powinniśmy zostać tym członkiem.

No dobrze, ale to tylko prestiż, miłe docenienie...?

- Przez 2 lata sprawuje się funkcję niestałego członka Rady Bezpieczeństwa i wtedy państwo należące do tej instytucji ma prawo inicjować, podejmować różne debaty. To jest ważny instrument. Po drugie też należy się do grupy państw, które rozwiązują pewne sprawy międzynarodowe. To też jest istotny instrument. 

No dobrze, ale to w takim razie skoro to tak ważne, to może rzeczywiście były minister mógłby zostać ambasadorem przy ONZ na ten czas?

- Nie ma takiej praktyki, aby ministrów spraw zagranicznych kierować na stanowiska ambasadorskie. 

Panie ministrze, pan powiedział, że ma pan takie ekspertyzy, iż Donalda Tuska wybrano nielegalnie. Teraz - w odpowiedzi na interpelacje posła Brejzy - wiceminister Szymański pisze, że ekspertyz nie ma.

- Nie, nie napisał, że nie ma, tylko my ich nie zamówiliśmy, po prostu wyjaśnialiśmy to..

Nie bardzo rozumiem...

- Wyjaśnialiśmy to w mediach... Tylko media czasem... 

No to proszę...

- Mogę?

Tak, oczywiście, proszę powiedzieć.

- Dwóch profesorów oferowało napisanie poważnych ekspertyz na podstawie profesorów zajmujących się międzynarodowym prawem europejskim i przysłało mi takie wstępne oceny, jak mogłaby taka ekspertyza wyglądać. Uznaliśmy to, po politycznej dyskusji w środowisku politycznym, że nie ma sensu tego podejmować ponieważ na pewno będzie trwał proces wiele lat i może się nie skończyć pozytywnie.

Czyli ekspertyzy mogłyby być, ale nie powstały?

- Ekspertyzy powstały, to znaczy projekty tych ekspertyz. Natomiast nie przyjeliśmy ich, skorzystaliśmy z nich.

Panie ministrze, wróćmy, a właściwie rozpocznijmy rozmowę od tego, o czym mieliśmy rozmawiać..

- To od początku jeszcze raz, tak. 

Tak, to może jeszcze raz od początku.

- To się wytnie...

Panie ministrze, porozmawiamy o Francji. Tamto się nie wytnie, bo obawiam się, że jesteśmy na żywo. Czy to prawda, że Emmanuel Macron jest tak pewny zwycięstwa w wyborach prezydenckich we Francji, że "musiałby po pijanemu przejechać na pasach zakonnicę w ciąży", że zacytuję Adama Michnika?

- No to ja nie będę cytował... Natomiast rzeczywiście tak twierdzą analitycy. Zresztą ta para przedostała się do drugiej rundy zgodnie z przewidywaniami. Zakładano, że pani Le Pen i Emmanuel Macron zostanie do tej drugiej rundy wybrany. Wskaźniki mówią o 60 proc. do trzydziestu kilku, do 40 na korzyść Macrona. On ma w tej chwili do wyboru, ponieważ jego program polityczny jest dość eklektyczny - taki między socjalistycznym a liberalnym - i ma w tej chwili do wyboru: albo go precyzować, co może spowodować, że straci część poparcia. On będzie musiał albo lewicować albo liberalizować swój program albo po prostu skoncentrować się na pani Le Pen.

I myślę, że zrobi to drugie.

- Być może. To już jest oczywiście taktyka obozu pana Macrona.

Panie ministrze, czy to nie jest tak, że dla nas jest to jednak dość ponury wybór, bo mamy do wyboru skrajnego euroentuzjastę, jakim jest Emmanuel Macron, no i wielbicielkę Putina?

- No cóż, ale to jest wybór demokratyczny Francji. Ja nie będę w to ingerował, ja nie będę tego oceniał, nie będę go wartościował. Ktokolwiek zostanie wybrany na prezydenta Francji, będziemy musieli pracować i dopasować naszą politykę.

Chcę zapytać pana o pańską wizytę w Stanach Zjednoczonych. Pan się spotkał z Rexem Tillersonem, czyli amerykańskim sekretarzem stanu. Z tego co słyszymy, nie wszyscy dostępują tego zaszczytu. Ministrowie spraw zagranicznych państw bałtyckich, minister spraw zagranicznych Albanii przyjeżdżają tam i siedzą w hotelach.

- Rzeczywiście, nie chcę mówić którzy, ale równolegle ze mną wielu ministrów siedziało wiele dni w Waszyngtonie, czekając na możliwość... Niektórzy się nie doczekali. Polska jest traktowana poważnie przez USA - to nie było moje pierwsze spotkanie z Rexem Tillersonem, ale pierwsze poważne, długie, gdzie omówiliśmy całą panoramę problemów międzynarodowych i bilateralnych. I to jest dowód tego, że jesteśmy poważnie traktowani przez USA, tak jak my traktujemy poważnie USA również po wyborach Donalda Trumpa.

Jesteśmy tak poważnie traktowani, że Amerykanie nie tylko zapomnieli o obietnicy zniesienia nam wiz, ale obawiamy się, że w ramach zaostrzania procedury, będzie nam je jeszcze trudniej uzyskać. 

- To jest trudny problem, rzeczywiście. I ja też zwróciłem uwagę na to w czasie rozmów, że jeśli mamy nawiązać poważne stosunki gospodarcze, to w tych poważnych stosunkach gospodarczych reżim wizowy przeszkadza. Nie jest prawdą, i to tłumaczyłem Amerykanom, że to zależy tylko od Kongresu, od zmiany ustawy. Bo przecież wizy przyznają albo odmawiają konsulowie. A na konsulów ma wpływ administracja. W związku z tym, jeśli by wprowadzono pewne nowe zasady, łatwiejsze, przyznawania wiz Polsce, to byśmy spełniali to kryterium 3 proc. odmów i reżim bezwizowy by się Polsce należał.

Panie ministrze, czy należy spodziewać się jeszcze przed czerwcowym kongresem PiS-u rekonstrukcji rządu?

- Nie wykluczam tego oczywiście. To jest decyzja władz politycznych Prawa i Sprawiedliwości.

A pańska kariera będzie trwała pomimo rekonstrukcji czy skończy się wraz z nią?

- Nie umiem na to odpowiedzieć, natomiast mam plany prowadzenia polskiej dyplomacji na wiele miesięcy albo nawet i lat.

***

Waszczykowski: 500 Plus nie może być sztandarowym programem przez 4 lata

Na przełomie czerwca i lipca ma się odbyć długo przekładany kongres Prawa i Sprawiedliwości. "To będzie prawie dwa lata naszych rządów - trzeba to podsumować, trzeba ocenić plusy i minusy, to, co się udało, i to, co można zrobić przez następne dwa lata" - mówił w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Witold Waszczykowski.

"Paroma rzeczami będziemy się chwalić, ale być może parę rzeczy sobie wytkniemy i może się inaczej ułożymy, żeby wygrać następne wybory" - stwierdził.

Czy to dyplomatyczna zapowiedź rekonstrukcji rządu? "Myślę bardziej o programie niż o kadrówce. Przecież 500 Plus nie może być sztandarowym programem przez 4 lata, trzeba pomyśleć o nowych kwestiach, nowych zadaniach" -  ocenił.

Robert Mazurek pytał również o wizytę prezydenta Andrzeja Dudy w Meksyku. "(Jest tam) również w celach biznesowych" - stwierdził szef polskiej dyplomacji. "Trzeba nasze stosunki zintensyfikować. (...) Po to robi się wizyty, żeby stworzyć klimat polityczny, żeby pokazać się na tym rynku i zainteresować biznes" - tłumaczył.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy