Włodzimierz Karpiński o swojej rezygnacji: Zapłaciłem cenę polityczną

Każdy minister oprócz fachowości ma też element polityczności. Ja zapłaciłem cenę polityczną" - tak o swojej rezygnacji ze stanowiska po upublicznieniu akt ze śledztwa w sprawie afery podsłuchowej mówił gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM, minister skarbu Włodzimierz Karpiński. "Nie musiałem pożegnać się z rządem, tylko stwierdziłem, że ta medialna rozgrywka związana z tym przestępczym procederem nagrywania nie może obciążać i być przedmiotem dyskusji przy ważnych sprawach, które minister skarbu wykonuje - przekonywał polityk. Gość RMF FM nie chciał wymieniać nazwiska osoby, która zastąpi go na tym stanowisku, stwierdził jednak, że będzie to "fachowiec", a nominacja może być "niespodzianką".

Krzysztof Ziemiec: Myślałem, jadąc do studia, że spytam pana, jak wygląda życie po rządzie i myślałem, że zobaczę człowieka smutnego, przygnębionego, tymczasem widzę uśmiech na pana twarzy. Nie było żałoby?

Reklama

Włodzimierz Karpiński: Po pierwsze nie musiałem pożegnać się z rządem, tylko stwierdziłem, że ta medialna rozgrywka związana z przestępczym procederem nagrywania nie może obciążać i być przedmiotem dyskusji przy ważnych sprawach, które minister skarbu wykonuje. Mówię tutaj z wielką satysfakcją, że także przykładał się do wzrostu gospodarczego Polski, czyli do bogacenia się nas wszystkich.

Wrócę jeszcze do wtorku, czyli tego, co się stało z rządem, bo pan odszedł w tej dużej grupie - to chyba nie jest radosny moment w życiu polityka.

- Na pewno nie, na pewno jeśli tworzy się coś dobrego, ma się z tego zadowolenie, a ja uważam, że wiele rzeczy udało się zrobić prze przez te dwa lata, to taka refleksja musi także dotyczyć ministra, jest normalnym człowiekiem.

A co mówiła panu premier? Była zła, była wzburzona, były mocne słowa?

- Pani premier przede wszystkim jest zatroskana sprawami Polski. Podobnie podzielaliśmy ten pogląd. Ja od początku jestem w dyspozycji - premiera Tuska wcześniej, dziś premier Ewy Kopacz, także i po pełnieniu tej misji, będziemy blisko współpracowali. Przede wszystkim chodzi o sprawy polskie i to nie ma żadnego znaczenia.

Ale wrócę do pytania - była zła? Krzyczała na pana?

- Nie, nie ,nie, była zbudowana postawą, którą można określić jako odpowiedzialność w takiej sytuacji, jak jest. Ja to naprawdę bardzo serio traktuję. Odpowiedzialny za sprawy publiczne powinien się tak zachować.

Dlaczego pan stracił stanowisko, a pana zastępca, pan Gawlik, który też gdzieś tam funkcjonuje w tych taśmach - został na stanowisku?

- Przede wszystkim każdy minister konstytucyjny - oprócz fachowości - ma w sobie bardzo duży ładunek polityczności. Więc jeśli są atakowani politycy - pan profesor Gawlik jest fachowcem, habilitował się z prywatyzacji, jest wieloletnim pracownikiem Ministerstwa Skarbu, jego wiedza historyczna, doświadczenie i wrażliwe projekty, które nadzoruje, stanowią o tym, że dla polskiej gospodarki warto, żeby to kontynuował, bo jest - nazwijmy to - technicznym fachowcem, ekspertem. Ja natomiast zapłaciłem cenę polityczną.

Spróbujmy podsumować to, co zrobił pan przez te ostatnie dwa lata, bo to jest ważny resort, choć pan się w mediach nie tak często pojawiał, ale jednak nadzorował bardzo ważne, milionowe sumy spółek Skarbu Państwa. Projekt sztandarowy - także jeszcze dla Donalda Tuska - Polskie Inwestycje Rozwojowe, o których jak wiemy, minister Sienkiewicz niezbyt dobrze się wyrażał. W jakim stanie pan to zostawia?

- Nie milionowe panie redaktorze, a miliardowe, bo w tej chwili zakończyliśmy właśnie pracę nad programem koordynacji projektów strategicznych spółek Skarbu Państwa na kwotę 174 mld złotych. Przez ostatni rok tylko - 2014 - wartość spółek nadzorowanych przeze mnie wzrosła o 2,5 mld zł, a więc to zaprzecza tezie o tym, że wyprzedajemy srebra narodowe. Jeśli chodzi o Polskie Inwestycje Rozwojowe, to jest szerszy program pod nazwą "Inwestycje Polskie" i on zrealizował już na 23 mld złotych inwestycje w polską gospodarkę. To, co mówił minister Sienkiewicz, to był początek tego programu. Jego pytać o opinię, natomiast twarde fakty - ja raczej się koncentruję na działalności czy na działaniach takich organicznych. "Po czynach ich poznacie - słowa pouczają, czyny pociągają" - jestem przekonany, że dzisiaj spółki Skarbu Państwa, które są liderami w rozwoju, realizują potężne inwestycje są tego dowodem, a więc te czyny mojego sprawowania urzędu są bardzo wymierne.

To idźmy dalej. Polski atom, polskie łupki. Pamięta pan pewnie słowa - jeszcze premiera - Donalda Tuska, który mówił, że będziemy łupkowym Eldorado. Chyba nie. Polski atom też leży.

- Nie leży - jest przygotowywana procedura administracyjna jeśli chodzi o pozwolenie środowiskowe i pozwolenie zintegrowane. W tym roku rozpocznie się Polska Grupa Energetyczna, która jest realizatorem tego przedsięwzięcia, normalnie pracuje. Powiedzmy sobie, że tu też trzeba potężnej roztropności, bo to jest kilkadziesiąt miliardów złotych inwestycji, a więc dopóki nie będziemy mieli regulacji związanych z unią energetyczną, czy np. rynkiem mocy, specjalistycznymi takimi regulacjami, które zagwarantują opłacalność tej inwestycji, to nie możemy narażać polskiego podatnika pochopnie na wydatki, więc ten proces trzeba bardzo dobrze przygotować. Co do łupków - każdy by chciał, żeby stan faktyczny był taki, że będziemy wydobywali. Proszę zwrócić uwagę, że w USA przez prawie dwie dekady przygotowywano się do tego, co jest dzisiaj, a dzisiaj jest rzeczywiście Eldorado, bo tylko w 2013 roku każde gospodarstwo domowe w USA statystycznie zaoszczędziło 1200 dolarów.

Ale wszyscy uciekają z Polski. Amerykanie uciekają, ci , którzy szukają łupków.

- Więc kwestia jest związana z tym, że wszyscy się cieszyliśmy, kiedy podała agencja amerykańska o tym, że mamy 6,5 biliona metrów sześciennych w łupkach, Polski Instytut Geologiczny zweryfikował to na 340 miliardów, o ile dobrze pamiętam, ale prawda też jest taka, że to trzeba wszystko przeprowadzić poprzez doświadczenie czyli wiercić, wiercić, wiercić i jeszcze raz wiercić. A to kosztuje.

Czyli jest nadzieja.

- Jest nadzieja i na pewno będą i tak mówią eksperci. Tyle tylko, że biznes jest bardzo ryzykowny i kosztowny, ale jak już się trafi, to jest to "drukarka pieniędzy", jak to mówią fachowcy z branży.

Oby tak było. Panie ministrze, terminal, gazoport - miał ruszyć ponad rok temu.

- Terminal jest na ukończeniu i ja od początku swojej kadencji w ministerstwie informowałem, że 2015 rok to będzie rok uruchomienia terminalu i podtrzymuję przez 2 lata konsekwentnie te informacje.

Potwierdza pan tym samym wczorajsze informacje RMF FM, że do końca wakacji terminal będzie gotowy i Włochom nie zapłacimy karnych odsetek.

M- ogę powiedzieć, że negocjacje idą w dobrym kierunku i że terminal będzie gotowy w 2015 roku i pierwszy statek przypłynie w tym roku, co pozwoli nam udowodnić, że bardzo zwiększyliśmy bezpieczeństwo energetyczne państwa, bo jeszcze 5 lat temu 10 mld z 16 konsumowanych mogliśmy sprowadzać z kierunku wschodniego, a dzisiaj, jeśli uruchomimy wszystkie połączenia międzygazowe, to jest 1 mld. A więc 10-krotnie, można powiedzieć, w zakresie gazowym zwiększyliśmy bezpieczeństwo energetyczne Polski.

Panie ministrze, co dalej z Platformą? Zapłacicie taką społeczno-polityczną karę za te wszystkie ośmiorniczki, za ten PR przez te 8 lat?

- Wydaje mi się, że nie chodzi o PR, tylko chodzi o taką bardzo rzetelną politykę informacyjną, bo ja nie wyrażam zgody, że żyjemy w kraju zgliszcz. Buntuję się, kiedy słyszę, jak niektórzy politycy śpiewają "Boże, coś Polskę" i "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie". To są dwa różne światy. Nie żyjemy w kondominium niemiecko-rosyjskim. Żyjemy w wolnym kraju, w którym Polacy wywalczyli wolność, wypracowali wielki wzrost gospodarczy. Dzisiaj trzeba się skoncentrować na tym, żeby ten wzrost gospodarczy dotyczył każdej polskiej rodziny i na tym się rząd koncentruje. Chodzi teraz tylko o to, żeby realnie przełożyć to na konkretne działania i dobrze o tym informować. Wydaje mi się, że tutaj jest klucz.

Na jaki wynik pan liczy w jesiennych wyborach?

- Jestem przekonany, że jesteśmy w stanie wygrać, bo to dobra propozycja kontynuowania rozwoju. Proszę zwrócić uwagę, że dzisiaj Europa mówi polskim głosem dzięki pracowitości Polaków. Donald Tusk i Elżbieta Bieńkowska - Polska nie miała takiej roli przez wieki w Europie.

Jakie w tym miejsce będzie Włodzimierza Karpińskiego? Będzie pan w biznesie za parę dni czy zostanie w polityce i zostanie liderem listy lubelskiej?

- Jestem przede wszystkim ideowym posłem, który jest przekonany, że warto budować silną Polskę, że warto być dumnym z Polski. Dzisiaj kadencja parlamentu się nie kończy, także jestem w ławach poselskich.

Czyli zostaje pan w polityce. Na miejscu pierwszym?

- Jestem w ławach poselskich, listy będziemy układali i to będzie zależało od naszych decyzji kolegialnych w regionie. Oczywiście od wielu lat jestem jednym z tych, którzy kreują politykę Platformy Obywatelskim w regionie lubelskim. Co do miejsc - proszę poczekać jeszcze trochę.

Starczy miejsca dla Joanny Muchy?

- Oczywiście, że tak. Joanna Mucha jest bardzo dobrym parlamentarzystą. Nie tylko ona zresztą. Natomiast cieszę się, że pada to pytanie, bo chciałbym także zdementować informacje, które mówią o tym, że są jakieś wątpliwości co do jej kandydowania. Nie ma takich. Myślę, że ta oferta i personalna i programowa przekona Polaków, także na Lubelszczyźnie.

Kto pana zastąpi?

- Tu mogą być niespodzianki. Na pewno fachowiec.

Czekamy do poniedziałku?

- Najdalej do wtorku, środy.





Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje