Coma w Słowianinie = bezsenność w Szczecinie

Łódzki rockowy zespół Coma na wyjątkowo niefortunną nazwę, można ich kojarzyć bowiem ze wszystkim, tylko nie z klinicznym stanem śpiączki. Nie ma wątpliwości, że Rogucki z ekipą potrafiłby swoimi dźwiękami porwać nawet umarłego do odtańczenia pogo pod sceną!

"Czekanie sprawia, że gorzknieje cała słodycz w nas"

Reklama

Jak zawsze długo wyczekiwana w Szczecinie Coma po raz kolejny odwiedziła nas 29 listopada w ramach trasy koncertowej promującej najnowszy album pt. Hipertrofia. Zwyczajowo przed ich przyjazdem, już na dobrych parę dni wcześniej, w mieście nie było absolutnie żadnych biletów, każdy przyjazd Comy to przecież coś na kształt muzycznej mszy, a spragnionych mocnego grania wyznawców u nas nie brakuje. Szczęśliwcy, którzy przybyli do Słowianina z biletem w reku, jak zwykle się nie zawiedli.

"Skaczemy do góry ludzie, bo każdy może być na luzie!"

Od chwili wejścia Comy na scenę rozpoczął się prawdziwy szał - publika wyła jak potępiona, śpiewając wraz z wokalistą wszystkie piosenki, łącznie z tymi, które ukazały się dopiero na płycie z 10 listopada. "Roguc" całkowicie panował nad zahipnotyzowaną jego wokalem publicznością - kiedy ściszał głos, sala milkła i zaczynała delikatnie się kiwać, kiedy wybuchał w mikrofon swoim ekspresyjnym głosem, Słowianin stawał się prawdziwym Interno z "Boskiej komedii" Dantego. Wokalista, niczym kapłan w trakcie religijnego misterium, szeptał do mikrofonu słowa z piosenki Schizofrenia : "?zrozumienia tajemnicy wszechstworzenia?.", a sala niczym w transie posłusznie wychodziła naprzeciw słowom dopowiadając resztę. W trakcie koncertu ludzie z tyłu sceny stali zasłuchani w wokal i dźwięk gitar, z przodu ryczano teksty utworów i rzucano się w tłum, jedno jest natomiast pewne -nikt nie pozostał obojętny.

"Transfuzja niezależnego czadu"

Zespół grał już w nowym, zmienionym od 2008 r. składzie:

-Rafał Matuszak - gitara basowa

-Dominik Witczak - gitara

-Marcin Kobza - gitara

-Adam Marszałkowski - perkusja

-Piotr Rogucki - wokal

Jak się okazuje, Matuszak to nie tylko utalentowany i dający ostro czadu gitarzysta, ale również?.niespełniony wokalista. W trakcie grania miał miejsce solowy "debiut" do mikrofonu i przy okazji wyznanie miłosne w stronę Roguckiego. Podczas wykonywania piosenki Emigracja "Roguc" podał mikrofon swojemu koledze, a ten niezłym, czystym głosem odśpiewał : "Chciałbym homo- się stać seksualny!". Czy jest coś, czego o chłopakach jeszcze nie wiemy?? W każdym razie śpiewanie poszło mu całkiem nieźle, Szczecin może więc w przyszłości będzie mógł się pochwalić, że to właśnie u nas został odkryty drzemiący w gitarzyście i skrywany głęboko wcześniej przed światem talent.

"Zdaje się, że przyszła pora, By rozliczyć cię ze wszystkich draństw"

To, co za każdym razem urzeka mnie, kiedy widzę Comę na żywo, to fakt, że od momentu wyjścia ich pierwszej płyty minęły już ponad 4 lata (i co najmniej tyle czasu trwa niezmiennie "zapotrzebowanie" na ich muzykę), a Rogucki z ekipą wciąż pozostają otwartymi na kontakt z fanami ludźmi, że choćby wspomnieć rzucanie się wokalisty w tłum czy kręcenie przez "Roguca" zespołu telefonem komórkowym wziętym wprost z rąk fana z pierwszego rzędu. Widać, że pomimo upływu lat i odniesionego sukcesu nie zatracili kontaktu z rzeczywistością - my przychodzimy na koncerty dla nich, a oni są tutaj właśnie dla nas. Zresztą ciągły zachwyt nad entuzjazmem, jaki niezmiennie wzbudza każdorazowe pojawienie się Comy na scenie, Rogucki skomentował w ten sposób : "Dzięki wam czujemy się, jakbyśmy codziennie chodzili do kościoła!!". I jak tu, wobec takich zachęt, pozostać niewierzącym??

Małgorzata Stankowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje