​Kołobrzeg: Wyrok w głośnej sprawie spowodowania wypadku

Sąd Rejonowy w Kołobrzegu skazał Ryszarda W. na 8 lat za spowodowanie wypadku pod Gościnem (zachodniopomorskie), w którym zginął jego syn oraz teść. Choć był pasażerem, to on naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym - mówił we wtorek sędzia.

Ryszard W. z tylnej kanapy samochodu miał awanturować się z żoną Mariolą W., która kierowała pojazdem. W wyniku bójki kobieta straciła panowanie nad autem, które zjechało z drogi i dachowało. Na miejscu zginął ich nieletni syn oraz teść Ryszarda W., a podróżująca z nimi teściowa doznała poważnych obrażeń ciała. Mężczyzna podczas zdarzenia był pod wpływem alkoholu, w wydychanym powietrzu miał 2,2 promile. Do zdarzenia doszło w 1 maja 2015 r.

Reklama

Sąd skazał mężczyznę na 8 lat pozbawienia wolności, dożywotni zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz zadośćuczynienie na rzecz żony i teściowej na łączną kwotę 20 tys. zł.

Według sędziego Ireneusza Łysiaka oskarżony naruszył zasady ruchu drogowego "poprzez uderzenia kierującej w głowę, szarpanie za włosy, wytrącenie z ucha aparatu słuchowego oraz okularów, kopania w siedzenie, na skutek czego kobieta straciła kontrolę nad kierowanym samochodem".

"Sprawcą wypadku komunikacyjnego może być każdy uczestnik ruchu drogowego. Oskarżony będąc pasażerem spowodował powstanie stanu zagrożenia dla osób jadących samochodem, a także pośrednio dla innych uczestników ruchu" - uzasadniał wyrok sędzia. W jego opinii działanie pasażera uniemożliwiło bezpieczną jazdę i doprowadziło do wytrącenia samochodu z właściwego ruchu na drodze.

Zdaniem sądu kierująca pojazdem Mariola W. "nie przyczyniła się w żaden sposób do powstania wypadku i nie miała możliwości jego uniknięcia". "Pokrzywdzona prawidłowo reagowała, a na część zachowań oskarżonego nie miała wpływu" - zaznaczył sędzia Łysiak.

Sąd przychylił się do wniosków biegłych z zakresu ruchu drogowego oraz medycyny, którzy stwierdzili, że "skutki wypadku byłyby o wiele mniejsze gdyby pasażerowie mieli zapięte pasy, prawdopodobnie uniknęli by oni śmierci".

"Oskarżony jako osoba dorosła, poczytalna, mająca pełną zdolność rozpoznawania swoich czynów świadomie naruszył normy prawne. Dopuścił się on czynu zabronionego, karalnego, karygodnego, społecznie szkodliwego w stopniu bardzo wysokim" - podkreślił sędzia.

Ryszard W. nie przyznał się za rzucanych mu czynów. Podczas procesu wyjaśniał, że nie pamięta on przebiegu wypadku.

Prokuratura domagała się dla oskarżonego 10 lat pozbawienia wolności oraz 50 tys. zł zadośćuczynienia dla żony i 80 tys. zł dla teściowej. Sąd nie przychylił się do tego, biorąc pod uwagę wcześniejszą niekaralność Ryszarda W.

Wyrok nie jest prawomocny.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje