Pomyłka w in vitro w Policach. Kobieta urodziła nie swoje dziecko. Śledztwo umorzono

Prokuratura Okręgowa w Szczecinie umorzyła śledztwo w sprawie pomyłki in vitro, do której doszło w klinice w Policach (woj. zachodniopomorskie) w 2013 r. Po zapoznaniu się z opinią biegłych śledczy uznali, że nie można ustalić, na którym etapie zapłodnienia doszło do powikłań.

W 2014 r. wskutek błędu przy zabiegu zapłodnienia in vitro w klinice ginekologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego pacjentka urodziła nie swoje dziecko. Nasienie męża, zamiast z komórką jajową żony, miało zostać połączone z komórką innej kobiety. Dziecko urodziło się z wadami genetycznymi.

Jak powiedział we wtorek w rozmowie z PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Damian Kordykiewicz, śledczy po uzyskaniu opinii biegłych z zakresu medycyny sądowej stwierdzili, że w nie doszło do czynów, za które ponosi się  odpowiedzialność karną.

Reklama

"Mówimy o przestępstwie polegającym na narażeniu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu matki oraz córki, a związanego z przeprowadzeniem zabiegu zapłodnienia pozaustrojowego" - wyjaśnił.

Prokuratura umorzyła śledztwo po analizie opinii, która wpłynęła z prywatnego zakładu medycyny sądowej w Łodzi.

Niedopatrzenie procedur

"Biegli stwierdzili, że do obciążenia dziecka zespołem genetycznym mogło dojść na trzech etapach, poprzez: wadę zawartą w plemniku ojca, wadę zawartą w jajku nieznanej dawczyni oraz w wyniku powikłań, do których mogło dojść po prawidłowym połączeniu plemnika z komórką czyli na etapie rozwojowym. Eksperci nie są w stanie stwierdzić, kiedy i w jaki sposób do tego powikłania mogło dojść" - zaznaczył Kordykiewicz. Biegli wykluczyli też, że konflikt serologiczny, jaki wystąpił u zapłodnionej kobiety mógł zagrażać jej życiu.

Kordykiewicz powiedział, że doszło do niedopatrzenia procedur, co doprowadziło do pomyłki podczas pozaustrojowego zapłodnienia. "Niewykluczone jest dochodzenie roszczeń odszkodowawczych w procesie cywilnym. W sprawie karnej nie można przypisać konkretnej osobie, konkretnej odpowiedzialności za konkretny czyn" - powiedział.

Jak dodał, śledczy również badali procedury medyczne, które były przeprowadzane w klinice w Policach, a także rozpoznawane były skargi na zachowanie pracującego tam personelu. "Po umorzeniu śledztwa pokrzywdzonym przysługuje prawo zaskarżenia od tej decyzji. W momencie, jeśli zostanie ona podtrzymana umorzenie zostanie prawomocne i prokuratura zakończy swoje postępowanie w tej sprawie" - powiedział.

Proces Tomasza B.

Niezależnie od śledztwa prowadzonego przez szczecińska prokuraturę, od kwietnia br. w Okręgowym Sądzie Lekarskim we Wrocławiu trwa proces Tomasza B., lekarza obwinionego w sprawie tej pomyłki. Jest to trzeci sąd lekarski, do którego sprawę skierowano; dwa poprzednie się nią nie zajęły.

Na początku sprawę miał rozpatrywać Okręgowy Sąd Lekarski w Szczecinie, jednak uznał, że "może nie zachować bezstronności" i odesłał ją do Naczelnego Sądu Lekarskiego, który wyznaczył białostocki sąd lekarski. Ten odesłał ją z powrotem do naczelnego sądu uznając, że "może być niewystarczająco przygotowany merytorycznie". Ostatecznie w lutym tego sprawa trafiła do Wrocławia.

Rozprawy przed wrocławskim sądem są utajnione z powodu tajemnicy lekarskiej i dobra pokrzywdzonych.

W 2013 r. 30-letnia kobieta wraz z mężem poddała się zabiegowi pozaustrojowego zapłodnienia w Laboratorium Wspomaganego Rozrodu w szpitalu w Policach, który był wówczas częścią szpitala klinicznego Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego przy ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie. Laboratorium korzystało z rządowego "Programu - Leczenie Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego na lata 2013-2016".

Małżeństwo wcześniej kilkakrotnie poddawało się procedurze zapłodnienia pozaustrojowego.

Klinice w Policach, w której miało dojść do błędu podczas zapłodnienia pozaustrojowego wypowiedziano umowę w zakresie rządowego programu in vitro. Została też na nią nałożona maksymalna przewidziana w takich sytuacjach kara finansowa - 10 proc. wartości kontraktu, w tym przypadku to 76 tys. zł. W lutym 2015 r. decyzją Senatu Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie klinika została zamknięta.

30 czerwca br. trzyletni rządowy program refundacji in vitro został zakończony. Według danych Ministerstwa Zdrowia dzięki programowi urodziło się ok. 5,3 tysiące dzieci.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje