Szczecin: Dozór policyjny dla ojca Moniki

Ojciec 8-letniej Moniki ze Szczecina zakończył składanie zeznań. Prokuratur zastosował wobec niego dozór policyjny, wprowadził też zakaz zbliżania się do córki na czas toczącego się postępowania w sprawie porwania dziecka i pobicia nauczycielki.

Przedwczoraj mężczyzna - pomimo zakazu sądu - samowolnie zabrał dziecko ze szkoły. Dziś dobrowolnie przekazał je babci Moniki, której sąd przyznał opiekę nad dzieckiem. Kobieta ma się zajmować wnuczką do czasu rozstrzygnięcia sporu o prawa rodzicielskie między nią a ojcem dziewczynki.

Reklama

Rano ojciec Moniki przekazał córkę pod opiekę babci. Mężczyzna zdecydował się na ten krok po rozmowie z reporterem sieci RMF FM. O swojej decyzji zawiadomił Ośrodek Pomocy Rodzinie "ERKA". To właśnie pracownica ośrodka przekazała Monikę babci.

Kobieta od miesiąca zajmowała się dzieckiem. Teraz, po powrocie wnuczki kobieta nie ukrywała radości. - Cieszę się bardzo i dziękuję mediom czy rodzinie, która oprzytomniała. Nie wiem co się stało, zdziwiona jestem, zszokowana. Chciałabym podziękować i dziękuję za wszystko - powiedziała babcia Moniki. Nie wie czy oddałaby dziecko ojcu. - Trudno powiedzieć. To się okaże. Nigdy nie byłam przeciwna by ojciec wychowywał, tyle żeby dobrze wychowywał i by dziecku było dobrze.

Mężczyzna stracił prawa rodzicielskie po tragicznej śmierci matki Moniki, z powodu "nieprawidłowości w wychowaniu". Gdy założył nową rodzinę, prawa odzyskał. Sprawa była jednak bardziej skomplikowana. Babcia Moniki ponownie złożyła wniosek o ograniczenie praw. Do czasu rozstrzygnięcia sprawy dziecko miało zostać u kobiety. Ojciec Moniki poczuł się pokrzywdzony, postanowił sam zaopiekować się córką. Przedwczoraj zabrał dziecko ze szkoły i - jak twierdzi policja - pobił nauczycielkę, która próbowała go powstrzymać. - Jak tylko podszedłem do dziecka nauczycielka zaczęła się drzeć: "Ratunku, ratunku". Rzuciła się na nią jak zwierzę. Chciałem osłonić dziecko, przecież ona podrapała ją. Ma całą szyję podrapaną przez nauczycielkę. Ja nie mam takich paznokci - powiedział ojciec dziewczynki.

- Tak fajnie jest z tatą - powiedziała sieci RMF FM Monika. Dziewczynka mówi, że ojciec nigdy jej nie bił i bardzo chciała jechać z tatusiem, gdy ten przyjechał po nią do szkoły.

Ojciec Moniki ma również drugiego, czteroletniego syna, który "płacze, bo siostra nie pojawiła się w domu".

Sędzia Izabela Czernicka z Sądu Rodzinnego mówiła wcześniej, że są podstawy prawne, by policja szukała dziecka i ojca. - Mężczyzna ma prawa do kontaktów z dzieckiem, ale o nich powinna decydować prawna opiekunka, czyli babcia, bo to ona odpowiada za dziecko - mówi sędzia.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje